Walka z inwazją sumika karłowatego. Do specjalnych pułapek trafiło ponad 800 osobników (zdjęcia)
10:15 25-10-2024 | Autor: redakcja
fot. RZGW w Lublinie
10:15 25-10-2024 | Autor: redakcja
Karp też jest gatunkiem obcym a zarybiają i amur, chory kraj
Gatunek obcy, gatunek inwazyjny proszę się zapoznać z dwoma różnymi definicjami…..
Niech pozwolą je łapać bez przymuszania do opłat.
Wiesz, jak już ludzie teraz łamią limity i zasady wędkarstwa, że potrafią zabrać 25cm karpia… Co mówić wtedy …
Większych bzdur nie czytałem dawno… Sumik karłowaty czyli u nas (okręg PZW Lublin) nazywany koluchem to ryba sztucznie i celowo wpuszczona za komuny (lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku) jako swoiste remedium w walce z głodem panującym od czasów II wojny światowej. Lewacy zawsze mieli fantastyczne pomysły 🙂 Gatunek ten sprowadzono (jak stonkę ziemniaczaną) z USA. Niestety jak pozostałe rewelacyjne „rozwiązania” i pomysły komunistów ten proceder zakończył się trwającym do dzisiaj problemem dla gatunków ryb i płazów żyjących w naszych wodach. Komuniści kierowali się tym, że sumik karłowaty szybko przybiera na wadze, szybko osiąga zdolność rozmnażania i jest zwyczajnie smaczny. Póżniej okazało się, że również szybko aklimatyzuje się w nowych warunkach środowiskowych. I faktycznie, koluch błyskawicznie opanował nasze wody, zwłaszcza stojące. Niestety nikt nie wziął pod uwagę faktu jego agresywnego charakteru ekspansji. Właśnie ta siła z jaką dokonał ekspansji stała się naszym problemem i trwa do dziś. I teraz o tych bzdurach. Z powyższego „materiału” wynika jakoby służby, nazwijmy je wodne walczą z rozrostem populacji sumika karłowatego. Z pełną świadomością oraz głęboką wiedzą w temacie stwierdzam, że odłów 800 szt. tej ryby w jakimkolwiek zbiorniku wodnym to tak jakby zabrać 800 ziarenek piasku z jakiejkolwiek plaży. Prawda, że w mediach 800 brzmi ładnie? Jezioro Zagłębocze nie jest typowym jeziorem wędkarskim należącym do PZW, obowiązuje tam oddzielny regulamin tzw. łowiska specjalnego czyli dodatkowo płatnego, gdzie jakby specjalną kuratelę rozciąga to samo PZW, które ma za zadanie statutowo chronić i dbać o dobrostan ryb oraz całości środowiska na wszystkich wodach mu podległych. Teatrzykowa – medialna „akcja” odłowu 800 szt. koluchów w pułapkach zastawionych przez PZW jest po prostu sprawą groszową… Żeby to bardziej uzmysłowić napiszę o moich doświadczeniach z tą rybą. W niezbyt odległym czasie, kiedy jeszcze można było dotrzeć i łowić na tzw. pływającej wyspie na niezbyt odległym od Zagłębocza jez. Mytyckim łowiłem od 80 do 180 szt. ryb tego gatunku w jeden poranek, czyli od 5 rano do 9. Tam było „zagłębie” 🙂 W każdym z jezior pojezierza łęczyńsko-włodawskiego, a w tym regionie znajduje się również jez. Zagłębocze istnieje podobny „rybostan” tego gatunku. Dzisiaj sięgam niemal pięćdziesiątki ale doskonale pamiętam czasy, kiedy mój ojciec wprowadzał mnie, wtedy kilkulatka w arkana tej magii 😉 i nigdy, przenigdy nie wpuścił z powrotem do wody przypadkowo złowionego kolucha. Czego i mnie nauczył. Dlaczego? A no datego, że przede wszystkim już wtedy zabraniały mu tego przepisy regulaminu PZW, poza tym miał jak i ja świadomość, że ryba ta to szkodnik i destruktor naszych wód. Koluch je, a nawet żre wszystko, części roślin które są typowym pokarmem rodzimych gatunków ryb, wszelkiego rodzaju owady i robaki, części ryb podawane jako przynęta, padłe ryby, żywe ryby odpowiadające mu pod względem wielkości czyli te, które zmieszczą się w jego gigantycznym w porównaniu z resztą ciała otworze gębowym, a nawet atakuje i kaleczy, co często doprowadza do ich śmierci ryby większe od siebie… oczywiście pożera również ikrę i narybek wszelkich wystepujących w danym zbiorniku ryb i plazów, choc te nie stanowią celu nas wędkarzy. Reasumując, takie „akcje” nie są czymś nowym i nadzwyczajnym, a już w ogóle nie powinny być tematem tego typu artykolow. Przepisy dla nas wedkarzy rowniez nie sa nowoscią, obowiazuja nas od wielu, wielu lat. Dodam, że 2 tygodnie temu w trakcie jednej tylko nocy podczas której nastawialem sie na sandacza, stosując metode tzw. „trupka” mialem 11 skutecznych bran. 9 stanowily ok. 30 cm dlugosci koluchy… U nas to prawdziwe okazy, rekord Polski to 50 kilka cm. Moj znajomy, ktoremu oddaje zlowione ryby robi z nich fantastyczna zupe rybna. Podobno. Nie przekonalem się o tym poniewaz ja sam ryb nie jadam. Nie robcie zatem drodzy dziennikarze sensacji tam gdzie jej nie ma. Akcje tego typu powinny byc przeprowadzane na wszystkich zbiornikach podlegajacych PZW i powinny konczyc sie odlowami conajmniej 8 tysiecy szt. , a nie 800… Zenada. Przepraszam, ze sie rozpisalem i przepraszam za braki polskiej czcionki, mam problemy ze sprzetem 😉 Pozdrawiam wszystkich milosnikow miesa koluchow!