07/06/2026
690 680 960

W małej wsi chcą zbudować fermę drobiu na ponad milion kurczaków. Mieszkańcy zapewniają, że na to nie pozwolą

Smrodu, a także skażenia wody, gleby i powietrza na terenie wielu kilometrów obawiają się mieszkańcy Żeszczynki w powiecie bialskim. Firma Wipasz, jeden z największych polskich producentów paszy i mięsa drobiowego, planuje tam budowę ogromnej fermy drobiu.

Żeszczynka to położona wśród pól i lasów niewielka miejscowość w powiecie bialskim. Znajduje się w niej nieco ponad setka domów. Mieszkańcy chwalą sobie okolicę wskazując na czyste powietrze, ciszę i spokój. Nigdzie w tym rejonie nie ma też żadnych zakładów przemysłowych. Większość osób utrzymuje się z rolnictwa, w tym ekologicznego, czy też agroturystyki, dlatego też te sielskie, jak je nazywają warunki, są dla nich tak niezwykle ważne.

Tymczasem w ostatnich dniach mieszkańcami wstrząsnęła wiadomość, że w ich sąsiedztwie zaplanowano budowę dużej fermy drobiu. Do Urzędu Gminy złożony bowiem został wniosek, w którym inwestor stara się o wydanie decyzji środowiskowej. W tamach inwestycji na powstać 16 budynków, każdy dla 74 tys. sztuk drobiu. To oznacza, że łącznie pomieszczą one ponad 1,1 mln sztuk ptaków. To sprawiło, że zapadła decyzja o proteście.

Jak wskazują nam mieszkańcy, o planowanej inwestycji dowiedzieli się jako ostatni. Podkreślają, że inwestor nie przejmuje się kwestią tego, że położona w sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych ferma drobiu zniszczy życie wielu osobom, które do tej pory prowadziły spokojne życie w nieskażonym niczym środowisku. Zaznaczają jednocześnie, że budowa tego typu obiektu kłóci się z dotychczasową polityką prowadzoną przez gminę.

– Zarówno nasza miejscowość jak i sąsiednie, słyną z czystego środowiska, nastawionego na rozwój turystyki, ekologii i kultury. Na terenie Żeszczynki znajdują się jedynie nieduże gospodarstwa rolne, w tym agroturystyczne, domy jednorodzinne, lasy i łąki. Inwestycja wpłynie negatywnie na całą okolicę pod względem zanieczyszczenia z strony emisji gazów i pyłów. Do tego dochodzi odór, a także spadek wartości gruntów. Jeżeli ta inwestycja powstanie, moja rodzina nie będzie mogła dalej mieszkać w tym miejscu – mówi nam pani Daria.

Wójt Gminy Sosnówka Marcin Babkiewicz, na spotkaniu z mieszkańcami zaznaczył, że decyzja środowiskowa dla tej inwestycji będzie negatywna. Dodał, że obecnie oczekuje na opinie w tej sprawie od Sanepidu, Wód Polskich oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Zapewnił też, że każdej z tych opinii przyjrzy się bardzo dokładnie, powołany zostanie również niezależny biegły.

W spotkaniu uczestniczył również właściciel gruntów, na których ma powstać ferma drobiu. Wyjaśnił jednak, że nazywanie go inwestorem jest mylnym stwierdzeniem, o czym wójt ma doskonale wiedzieć. Marcin Babkiewicz tłumaczył, iż wniosek wpłynął od właściciela terenu, jednak załatwiać wszystkie dokumenty przyjeżdżali przedstawiciele firmy Wipasz. Zapewnił też, że nie miał wiedzy o żadnej umowie między obiema stronami.

– Wniosek jest mój, gdyż grunt należy do mnie. Dopóki Wipasz nie uzyska uzgodnień, ja o wszystko wnioskuję zgodnie z umową zawartą między mną a Wipaszem. Wszystkie urzędy o tym wiedzą. Kiedy Wipasz uzyska pozwolenia, wtedy ja sprzedam teren Wipaszowi. Jeżeli zaś Wipasz nie uzyska pozwoleń, wtedy nie będzie transakcji sprzedaży. W rozmowie ze mną Wipasz zobowiązał się także do konsultacji społecznych, dlatego też proszę wszystkie sprawy kierować do tej firmy – mówił właściciel gruntów.

Mężczyzna zapewnił, że on tą sprawą się nie zajmuje i nie wie co się z nią dzieje. Dodał, iż nie może się wycofać, gdyż zawarł umowę notarialną.

Wyjaśniono również, dlaczego w ten sposób odbywają się całe przygotowania do inwestycji. Mianowicie kiedy właściciel gruntu, czyli rolnik, składa wszystkie wnioski, ferma drobiu wchodzi wtedy w skład gospodarstwa. To oznacza nie ma żadnych podatków. Natomiast jeżeli byłaby to firma, wtedy naliczane są już spore obciążenia podatkowe.

– Przekazanie kurników polega na tym, że właściciel gruntów na rzecz inwestora cesją przekazuje swój majątek, czyli owe kurniki. Jednak w dalszym ciągu będą one jego własnością. Wtedy firma przez 10 lat prowadzi produkcję. Dłużej się nie da, gdyż z uwagi na związki chemiczne wytwarzające się przy produkcji kurczaków tylko tyle wytrzymują te budynki. Po 10 latach zostajecie z ręką w nocniku, gmina nic z tego nie ma, wy macie skażone środowisko a firma ma potężne pieniądze – mówił Andrzej Głowacki z Rossosza, który przyjechał pomóc mieszkańcom w zorganizowaniu się i przeciwstawieniu inwestycji. On z sąsiadami mieli podobny problem i nie dopuścili do budowy.

Mieszkańcy Żeszczynki dodają, iż właściciel gruntów, na których ma powstać ferma, kieruje się jedynie „dobrym zarobkiem”, a dobro sąsiadów, rolników i mieszkańców go nie obchodzi. Pytany, czy grozą mu jakieś sankcje na skutek zerwania umowy odparł, że nie. Jednak wycofać się z niej nie zamierza.

Mieszkańcom pozostaje więc nadzieja we władzach gminy. Jednak, jeżeli zgodnie z zapewnieniami wydadzą one negatywną decyzję środowiskową, nie oznacza to jeszcze wygranej. Wszystko dlatego, że inwestor będzie mógł odwołać się do sądu. Dlatego też jeszcze w tym tygodniu zbiorą się radni, aby podjąć przygotowania do zmiany Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego terenu gminy. Chodzi o wprowadzenie zakazu lokalizowania takich inwestycji nie tylko w Żeszczynce, lecz w całej gminie.

– Tak ogromna ferma drobiu oznacza dla nas nie tylko smród. Doprowadzi ona do skażenia wody, gleby i powietrza na terenie kilku lub kilkunastu kilometrów. Dlatego też zrobimy wszystko, aby nie dopuścić do jej powstania, gdyż zniszczy ona życie tej małej i spokojnej wsi- zapewniają nas mieszkańcy.

(fot. wideo – nadesłane)

35 komentarzy

  1. Przecież te sztuczne kury misto bedzie wp , to kurniki powinny być w mieści posadowione żeby gowna nie wozić w te i we wte.

  2. Jazda za ciężarówką z drobiem to jest wyzwanie. Zaśnięcie za kółkiem na pewno nie grozi.

  3. Wieś śpiewa, wieś tańczy. Skażenie terenu i wody, Konie we wszystkich stadninach tarzają się ze śmiechu. Bo kury to się na wyspach hoduje a nie na fermach. Głupota tego narodu powinna być opisywana w pieśniach i śpiewana w kościołach. A słynna ekologiczność okolicy to nawet w NY Timesie była chwalona a nie tylko na 112.

  4. Jak chcą mieć czyste powietrze, sielskie warunki to niech jada do Putina na Syberię kmioty. Ale kury żrą na okrągło. Chłop to jest chłop. Pod siebie tylko grabi.

  5. Nikt nie chce fermy, ale kurczaczka to kupić chcą. A potem płacz, że kurczaki przyjeżdżają z Niemiec, zamiast wspierać polskie firmy. Tu mamy przykład, jak „nasi” wspierają polską produkcję.

  6. Ocena: 0

    To może w mieście wybudować mają te farmę ? Czy was porąbało ?? Może obornika też wyrzucać na pole już nie można, kogutowi piać zabronić, pół nie wolno uprawiać a już kosić to całkiem zakazane !! Przecież to taka spokojna wieś hehee

  7. Niech ten inwestor wybuduje fermę w okolicy swojego domu a nie sprowadza smród na obcych ludzi którzy nic mu nie zawdzięczają i nie chcą mieć z nim nic do czynienia.

  8. Czegoś tu nie rozumiem – to gdzie w końcu budować takie obiekty? Skoro nawet na takich peryferiach nie można, to gdzie?

  9. Na górkach czechowskie niech stawiają.

  10. W mieście żrą ten syf niech budują przy mieście.