W Lublinie odbędzie się happening w ciszy pod hasłem „Złączeni bez granic”
11:52 15-10-2021 | Autor: redakcja
– Przychodzimy na tę planetę bez żadnego pomysłu czym jest ból, strach, ograniczenie. Jako dzieci łakniemy obecności drugiego człowieka bez względu na jego wygląd czy pochodzenie. Oddzielenie i strach przed innością są nam wpajane dopiero później, w szkole, kościele, w środowisku przesiąkniętym zgnilizną systemu nienawiści – informuje organizatorka happeningu Patrycja Szymanek.
W związku z sytuacją na granicy pani Patrycja poczuła chęć, a nawet konieczność niesienia wsparcia ludziom uwięzionym aktualnie na granicy z Białorusią i zaprasza do centrum Lublina na happening w ciszy pod hasłem „Złączeni bez granic”.
– Oczywiście jako zwykły mały człowiek mogę, co najwyżej pocałować klamkę strażnikowi przed granicą, więc pozostaje jedynie wsparcie duchowe. Zapraszam w piątek o godzinie 18:30 pod pomnik Unii Lubelskiej, będę stać przez godzinę w ciszy i zadumie starając się wysłać odrobinę światła dla tych uwięzionych na granicy. Będzie mi bardzo miło jeśli dołączysz do mnie na miejscu lub zatrzymując się chociaż na pięć minut połączysz się z nami myślą w tym czasie – pisze Pani Patrycja.
(fot. pixabay.com)
Niech jadą na Białoruś jak chcą pomóc.
Haaha znowu lewackie zj***, już kredki nie pomagają to cisza pomoże
Wszystko co mogę pani Patrycji obiecać, to to, że nie odwdzięczę się tym, pożal się Boże, „turystom” i nie pojadę do Syrii, Afganistanu ani gdziekolwiek, żeby nielegalnie przekroczyć granicę.
Co Pani Patrycja myśli o reżimie Aleksandra Łukaszenki?
Proponuję p. PATRYCJI adopcję jakiegoś Hasanka Będzie mogła doświetlać go do woli
ale tu nie wystarczy adopcja „dam kąt i michę”, tylko ponosić pełną odpowiedzialność za wszystko, co Hasanek zrobi po przekroczeniu granicy.
nie chodzi o zwykłe nakarmienie w ośrodku, tylko o wielkość nakładów, jakie państwo musiałoby później przeznaczać na monitorowanie. Łukaszence w to graj, bo im więcej oficerów zajętych du.perelami, tym mniej zwracają uwagę na białoruskich kretów…
Że jakich? Obrócić się na pięcie, do samolotu i do siebie. Ty sobie spróbuj przekroczyć granicę z Białorusią czy poleć do Turcji na wizie turystycznej i próbuj przekroczyć nielegalnie granicę z Irakiem, ruszaj, zobaczysz ten „otwarty świat”.
A redaktorzyny widzę odpowiednie zdjęcie do manipulacji emocjami dostarczyły.
Co za bzdury.
„mogę, co najwyżej pocałować klamkę strażnikowi przed granicą” – dobre.
Popieram stanie w ciszy, o ile nie odbywa się to w trzykilometrowej strefie od granicy.
A mnie dziwi dlaczego pani Patrycja od razu chce całować klamkę panu strażnikowi? Może dziś kino.kolacja i dopiero ko….cja!
Ja będę wył. [***] !!!!!!!!!!!!!!!!
pani organizatorka musi mieć na prawdę problem ze sobą. jak wszyscy ci, co jeżdżą do Sudanu studnie kopać, gdy w promieniu kilometra, tu na miejscu, znajdzie się z kilkaset osób potrzebujących czyjegoś wsparcia (niekoniecznie finansowego). wydaje im się to szlachetne, a pompują jeszcze większą bańkę problemu, któremu próbują przeciwdziałać.
wysłać jedzenie do Afryki? super! niech najedzeni narobią jeszcze więcej dzieci, to będziecie wysyłać więcej jedzenia. bo w normalnym ekosystemie głód jest naturalnym sposobem ograniczania wzrostu populacji. dać 500+ samotnej matce z dziewięciorgiem dzieci? niech zrobi jeszcze piątkę, będzie jej łatwiej. sprowadzić paru uchodźców? przyjmiesz pięciu, w ciągu dnia sprowadzą na granicę 5 tysięcy. a skoro przyjąłeś tamtych, to dlaczego tych nie przyjmiesz…
nie wiem czy to brak ambitniejszych celów czy zwyczajna nuda w życiu pcha takie osoby do grania pod publiczkę. może niska samoocena?