05/06/2026
690 680 960

W kolejnych rzekach na Lubelszczyźnie pojawiły się raki. Do wody wpuszczono ponad tysiąc skorupiaków (zdjęcia)

Od kilku lat w naszym regionie trwa akcja wsiedlania raków szlachetnych do rzek, w których przed laty występowały. Tym razem ponad tysiąc skorupiaków wpuszczono do Giełczewki, Wojsławki i Wolicy.

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Lublinie przeprowadził kolejną w naszym regionie akcję zaraczania. Chodzi o wsiedlanie do rzek raka szlachetnego. Gatunek ten przed laty był bardzo powszechny w wielu rzekach i jeziorach. Stanowił też niezwykle ważny element ekosystemu wodnego a nawet był istotnym składnikiem diety wielu ludzi, zwłaszcza w regionach nadwodnych.

Jednakże w drugiej połowie XX wieku populacje raków w Polsce zaczęły drastycznie maleć. Przyczyną były m.in. zanieczyszczenie wód, niszczenie siedlisk oraz wprowadzenie raka amerykańskiego, który jest bardziej odporny na choroby i konkurencyjny wobec rodzimych gatunków. Dziś raki w naszym kraju są objęte ochroną, prowadzone są również działania nad ich reintrodukcją i przywracaniem do naturalnych ekosystemów.

Tym razem ponad 1000 szt. raków wpuszczono do rzek Giełczewki, Wojsławki i Wolicy. Wybór miejsca nie jest przypadkowy. Wynika z m.in. z braku obcych gatunków raków oraz norki amerykańskiej i wydry stanowiących potencjalne zagrożenie dla populacji raka szlachetnego. Ważne były również paramenty fizyko-chemiczne oraz stabilna sytuacja hydromorfologiczna w tych rzekach. Młode raki pochodzą z zamkniętego ośrodka hodowlanego nad jeziorem Sominko na pomorzu.

Rak szlachetny jest największym i najcenniejszym rodzimym skorupiakiem, osiągającym 20-30 cm długości. Odznacza się też długowiecznością, dożywając ponad 20 lat. Żyje w czystych, chłodnych i dobrze natlenionych wodach, niezbyt bogatych w roślinność, z twardym dnem, w którym może kopać nory. Ze względu na jego dużą wrażliwość na zanieczyszczenia jest bioindykatorem, czyli wskaźnikiem czystości wód. Prowadzi nocny tryb życia, dzień spędza w ukryciu. Jako organizm wszystkożerny związany z dnem zbiorników pełni ważne funkcje sanitarne, nazywany jest czyścicielem wód. Odżywia się świeżą padliną, choć głównym składnikiem jego pokarmu są rośliny wodne.

fot. RZGW

fot. RZGW

fot. RZGW

10 komentarzy

  1. I to mi się podoba.

  2. Ocena: 0

    Nie ma nad tymi rzekami wydry, proszę nie wprowadzać redakcji w błąd.
    Do tego kolejny raz została przekopana rzeka Żółkiewka na odcinku Chorupnik-Borówk.
    Rzeka tam jest sukcesywnie przekopywana co drugi rok.
    Czy firma wykonująca te czynności ma koneksje z wodami polskimi?
    Najśmieszniejsze jest że pogłębiany jest wyłącznie odcinek z dobrym dojazdem, czyli czysta robota i wystawiona faktura.
    Może pora w końcu pojechać niszczyć inne rzeki?

  3. To i tak daremne. Po każdym deszczu z ulic najmniejszych nawet miasteczek spływają tony chemii plastiku i syfu. Z pól nawozy i chemia. Poza tym ścieki bytowe. To się nie uda

  4. Przecież te raki zdechną w tym brudzie

  5. Rybami zarabiacie bo niema nic.

  6. Rak zje padlinę. Padlina nie zgnije i rzeki nie zatruje.

  7. Polecam nadzorować prace Wód Polskich w zakresie posiadanych pozwoleń w tym m.in. na rozbieranie tam bobrowych, niestety rzeki lubelszczyzny zostały zmeliorwane i nie ma w nich życia, bo stały się rowami odwadniającymi wysychającymi w okresach letnich, Wody Polskie mają opracowany dokument. pn. Renaturyzacja rzek, podręcznik dobrych praktyk renaturyzacji wód powierzchniowych” gdzie działania w mojej okolicy odbiegają od tych wskazanych w tym podręczniku. Jest susza więc trzeba poprawiać odpływ wody w rzekach…. takie ich działanie przeciwko suszy.