W kolejnych rzekach na Lubelszczyźnie pojawiły się raki. Do wody wpuszczono ponad tysiąc skorupiaków (zdjęcia)
17:52 31-10-2024 | Autor: redakcja
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Lublinie przeprowadził kolejną w naszym regionie akcję zaraczania. Chodzi o wsiedlanie do rzek raka szlachetnego. Gatunek ten przed laty był bardzo powszechny w wielu rzekach i jeziorach. Stanowił też niezwykle ważny element ekosystemu wodnego a nawet był istotnym składnikiem diety wielu ludzi, zwłaszcza w regionach nadwodnych.
Jednakże w drugiej połowie XX wieku populacje raków w Polsce zaczęły drastycznie maleć. Przyczyną były m.in. zanieczyszczenie wód, niszczenie siedlisk oraz wprowadzenie raka amerykańskiego, który jest bardziej odporny na choroby i konkurencyjny wobec rodzimych gatunków. Dziś raki w naszym kraju są objęte ochroną, prowadzone są również działania nad ich reintrodukcją i przywracaniem do naturalnych ekosystemów.
Tym razem ponad 1000 szt. raków wpuszczono do rzek Giełczewki, Wojsławki i Wolicy. Wybór miejsca nie jest przypadkowy. Wynika z m.in. z braku obcych gatunków raków oraz norki amerykańskiej i wydry stanowiących potencjalne zagrożenie dla populacji raka szlachetnego. Ważne były również paramenty fizyko-chemiczne oraz stabilna sytuacja hydromorfologiczna w tych rzekach. Młode raki pochodzą z zamkniętego ośrodka hodowlanego nad jeziorem Sominko na pomorzu.
Rak szlachetny jest największym i najcenniejszym rodzimym skorupiakiem, osiągającym 20-30 cm długości. Odznacza się też długowiecznością, dożywając ponad 20 lat. Żyje w czystych, chłodnych i dobrze natlenionych wodach, niezbyt bogatych w roślinność, z twardym dnem, w którym może kopać nory. Ze względu na jego dużą wrażliwość na zanieczyszczenia jest bioindykatorem, czyli wskaźnikiem czystości wód. Prowadzi nocny tryb życia, dzień spędza w ukryciu. Jako organizm wszystkożerny związany z dnem zbiorników pełni ważne funkcje sanitarne, nazywany jest czyścicielem wód. Odżywia się świeżą padliną, choć głównym składnikiem jego pokarmu są rośliny wodne.

fot. RZGW

fot. RZGW

fot. RZGW
I to mi się podoba.
Nie ma nad tymi rzekami wydry, proszę nie wprowadzać redakcji w błąd.
Do tego kolejny raz została przekopana rzeka Żółkiewka na odcinku Chorupnik-Borówk.
Rzeka tam jest sukcesywnie przekopywana co drugi rok.
Czy firma wykonująca te czynności ma koneksje z wodami polskimi?
Najśmieszniejsze jest że pogłębiany jest wyłącznie odcinek z dobrym dojazdem, czyli czysta robota i wystawiona faktura.
Może pora w końcu pojechać niszczyć inne rzeki?
ale zeby małego spietrzenia wody zrobić , to skąd !
Dokładnie, taki kanał podnieść o 1 m to ryba się pojawi .
Bzdura! Robisz tylko sztuczne bariery. Wodzie, zwierzętom, przyrodzie. Te bariery nie dają niczego dobrego.
To i tak daremne. Po każdym deszczu z ulic najmniejszych nawet miasteczek spływają tony chemii plastiku i syfu. Z pól nawozy i chemia. Poza tym ścieki bytowe. To się nie uda
Przecież te raki zdechną w tym brudzie
Rybami zarabiacie bo niema nic.
Rak zje padlinę. Padlina nie zgnije i rzeki nie zatruje.
Polecam nadzorować prace Wód Polskich w zakresie posiadanych pozwoleń w tym m.in. na rozbieranie tam bobrowych, niestety rzeki lubelszczyzny zostały zmeliorwane i nie ma w nich życia, bo stały się rowami odwadniającymi wysychającymi w okresach letnich, Wody Polskie mają opracowany dokument. pn. Renaturyzacja rzek, podręcznik dobrych praktyk renaturyzacji wód powierzchniowych” gdzie działania w mojej okolicy odbiegają od tych wskazanych w tym podręczniku. Jest susza więc trzeba poprawiać odpływ wody w rzekach…. takie ich działanie przeciwko suszy.