W eksplozji stracił dłoń, dalej zajmował się bronią i materiałami wybuchowymi. Rafał J. trafił do aresztu
18:49 25-06-2020 | Autor: redakcja
Prokuratura przedstawiła zatrzymanemu w poniedziałek w Lublinie 33-letniemu Rafałowi J. zarzuty. Mężczyzna odpowie za posiadanie granatu, materiałów wybuchowych, broni i amunicji, do tego za usiłowanie wymuszenia pieniędzy oraz kierowanie gróźb karalnych, w tym przypadku pozbawienia życia innej osoby. Mężczyzna został przesłuchany, częściowo przyznał się również do winy. Śledczy skierowali do sądu wniosek o zastosowanie wobec 33-latka środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, który został zaakceptowany. Najbliższe trzy miesiące Rafał J. spędzi więc za kratkami.
Z granatem po pieniądze
Wszystko zaczęło się w poniedziałek po godzinie 15.00, kiedy to policjanci zostali zaalarmowani, że do jednej z mieszkanek ul. Skrzatów w Lublinie przyszedł jej wnuk, który domaga się pieniędzy. Co więcej miał jej grozić pozbawieniem życia. Na miejsce natychmiast udali się funkcjonariusze,. którzy zatrzymali 33-latka. Przy nim zaś znaleźli granat i pistolet czarnoprochowy. Ponieważ 33-latek jest bardzo dobrze znany policjantom z powodu zamiłowania do niebezpiecznych przedmiotów, niewybuchów, a także posiadania materiałów wybuchowych, od razu zapadła decyzja o przeszukaniu należących do niego pomieszczeń.
Akcja antyterrorystów
Niebawem przed blok podjechali antyterroryści. Ich działania zabezpieczali policjanci, strażacy, a także ratownicy medyczni. Ze względów bezpieczeństwa z budynku ewakuowano część mieszkańców, zaś okoliczny teren zabezpieczono przed dostępem osób niepowołanych. Sprawdzane były należące do rodzin pomieszczenia, a także piwnica. Zabezpieczono granat, z którym przyszedł 33-latek.
Mieszkanie w Bełżycach
Następnie funkcjonariusze udali się do miejsca zamieszkania Rafała J. Podobnie jak w Lublinie, budynek przy ul. Bychawskiej w Bełżycach został przeszukany. Na czas działań zamknięte zostały okoliczne ulice. Policjanci znaleźli wiele substancji chemicznych, do tego zapalniki, granaty, a także amunicję. Jednak nie był to koniec działań. Ustalono bowiem, że mężczyzna posiada również działkę w powiecie łęczyńskim. Od razu przystąpiono do ustalania jej lokalizacji.
Działka nad jeziorem
We wtorek po południu przystąpiono do jej przeszukiwania. Altanka znajdowała się w miejscowości Rogóźno, w miejscu oddalonym od zabudowań wsi. Położona była na uboczu w lesie, dojechać do niej można było tylko gruntową drogą. O ile po wejściu do środka nic nie wskazywało, że cokolwiek może się tam znajdować, to jednak w trakcie przeszukania mundurowi znaleźli pod podłogą prawdziwy arsenał. Było to 35 sztuk broni długiej, w tym karabin snajperski, 10 sztuk broni krótkiej, blisko 200 sztuk istotnych elementów broni, a także zamki, komory zamkowe, lufy. Znaleziono również około 7 tys. sztuk amunicji różnego kalibru i 20 zapalników do granatów. Tam także znajdowały się substancje chemiczne niewiadomego pochodzenia.
Mieszkańcy są w szoku
Wieść o tym znalezisku błyskawicznie rozniosła się po Rogóźnie. Mieszkańcy są w szoku, że taki arsenał znajdował się w domku letniskowym. Jak nam wyjaśniali, Rafała J. widzieli wielokrotnie, gdyż przychodził po zakupy do znajdującego się we wsi sklepu. Zdarzało się również, że znajdował się on pod wpływem alkoholu.
– Przecież mógłby powystrzelać całą wieś. Dodatkowo słyszy się przecież tyle o podpaleniach altanek. Nie tak dawno płonęły działki w sąsiednich miejscowościach. Gdyby ta się zapaliła, to te naboje, czy granaty byłyby śmiertelnym zagrożeniem dla okolicznych mieszkańców o strażakach już nie wspominając – wyjaśniała nam jedna z mieszkanek.
Wybuchowe hobby.
O Rafale J. głośno było już nie raz. W październiku 2007 roku o mało nie doprowadził do tragedii. W mieszkaniu przy ul. Skrzatów, gdzie wówczas mieszkał, nastąpił wybuch. Na skutek eksplozji zniszczeniu uległy ściany, ewakuowano też 140 mieszkańców budynku. Antyterroryści wynieśli wtedy z mieszkania mężczyzny granat ręczny, 6 zapalników artyleryjskich, 4 pociski artyleryjskie, 2 bomby lotnicze, w tym jedną o wadze 10 kilogramów tzw. „grochówkę”, granat moździerzowy, 9 granatów przeciwpancernych, 11 napędów granatów przeciwpancernych i rakietowych, ładunek miotający prochowy, 2 wyrzutnie granatów przeciwpancernych, 4 granaty rakietowe, około 200 sztuk różnej amunicji karabinowej, pistoletowej i przeciwlotniczej
Stracił dłoń
Sam mężczyzna w bardzo ciężkim stanie, z licznymi poparzeniami twarzy i rąk trafił do szpitala. W wyniku eksplozji stracił on część palców dłoni i stopy. Konieczna była amputacja dłoni. Do tego doznał ciężkich poparzeń podudzi oraz dróg oddechowych. Przed długi czas utrzymywany był w śpiączce farmakologicznej. Początkowo lekarze nawet nie chcieli się wypowiadać na temat tego, czy uda się uratować życie mężczyzny. W końcu jednak jego stan się poprawił. Później Rafał J. przeszedł długie leczenie.
„On nie zajmuje się już tego typu rzeczami”
Policjanci odwiedzali mieszkanie mężczyzny jeszcze nie raz. Przed czterema laty przed blokiem przy ul. Skrzatów po raz kolejny pojawili się antyterroryści. Wówczas funkcjonariuszy o wszystkim powiadomili sąsiedzi mężczyzny, którzy obawiali się o swoje bezpieczeństwo. Widząc, że zaczyna on znowu przynosić do domu podejrzane przedmioty zaczęli się obawiać kolejnej eksplozji. Wtedy to znaleziono drobne elementy będące częściami broni oraz substancje chemiczne. Jak nas wtedy zapewniała matka Rafała J., zdarzenie sprzed lat miało być już przeszłością i grzechem młodości za co jej syn odpokutował. Zapewniała również, że mężczyzna ma stałą pracę i nie zajmuje się już tego typu rzeczami.
Jak się okazało, nie miała racji. Rafałowi J. grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Galeria zdjęć
Galeria zdjęć



(fot. lublin112.pl, Policja Lublin)
Ktoś wie gdzie ta działka dokładnie? bym se pojechał na ryby
To ta działka bez podłogi.
Urwało mu nie tą część ciała co trzeba.
Pasja to pasja. Poza tym babcia była prokuratorem, więc gość nie musi się bać. Dostanie niski wyrok. Tylko potem będzie musiał bardziej ukrywać swoje hobby, bo na pewno będą go obserwować.
Ja rozumiem, że broń czarno prochową czy jej elementy mógł kupić bez zezwolenia. Ale reszta? Chyba nie wykopał w lesie? Więc skąd? A jakby kto chciał zrobić nam prawdziwe kuku, a nie tylko gromadzić?
W sumie mogliby mu obiecać nadzwyczajne złagodzenie wyroku w zamian za ujawnienie dostawców. Inna sprawa, że mógłby się wtedy obawiać zemsty, więc już chyba lepiej pójść do pierdla.
Myślisz, że jak pójdzie, to już zemsta mu nie grozi?
Podpowiem – targowisko miejskie
Beznadziejne to hobby. Gość stracił dłoń, teraz pewnie posiedzi ze 3 lata, a jego kolekcję i tak diabli wzięli. 🙁
Mój synek ma stałą pracę i nie zajmuje się już tego typu rzeczami. XD
Ciekawe gdzie miał tą pracę, może pracując miał dostęp do takich zabawek bo kupić to wszystko to ogromne pieniądze. Ktoś z niepełnosprawnością łatwo znajdzie pracę np w „ochronie” obiektów.
Gość ma chyba dobrego sponsora. Za samą akcję wyjdzie z kilkadziesiąt klocków. No chyba, że to ze składek społecznych idzie.
jak napisano w artykule, był dobrze znany policji z „kolekcjonowania” broni i materiałów wybuchowych… aha!
to musiał się strasznie przejmować przez te wszystkie lata, że policja o tym „wie”… i nic z tym nie robi!
przecież taki ktoś powinien mieć trzepanie mieszkania kilka razy w miesiącu. nie podano także do informacji, jakie sankcje dostał w tym wybuchu, podczas którego pozbył się ręki. oraz informacji o obserwacji psychiatrycznej.
Jak tak działają służby to jaką kolekcję broni mają osoby, które nie są znane policji ze zbierania takich rzeczy? Państwo teoretyczne.
Mandaty i wnioski do sanepidu na zwykłych obywateli potrafią pisać a zająć się prawdziwym niebezpieczeństwem nie ma komu.
Bo mama zapewniała, że synek jest już grzeczny i że sąsiedzi niesłusznie go podejrzewają…
Swoją drogą sprawdźcie za tydzień celę Rafałka. Gość i w więzieniu może zbierać broń. Pasja to pasja.
Bombowa rozrywka.
Mial rozmach *** !! 😀