06/06/2026
690 680 960

Ukryty pożar na ul. Lubartowskiej. W kamienicy śmiertelne stężenie tlenku węgla

Dzisiaj po południu trzy zastępy strażaków gasiły pożar w kamienicy przy ul. Lubartowskiej. Jak przyznają ratownicy, cudem nie doszło do tragedii.

Strażacy o pożarze w jednej z kamienic przy ul. Lubartowskiej w Lublinie zostali powiadomieni w poniedziałek po godzinie 15. Na miejsce przyjechały trzy zastępy straży pożarnej, pogotowie ratunkowe oraz policja. Jak się okazało, jedna z mieszkających tam osób, poczuła zapach dymu.

Strażacy zarejestrowali obecność tlenku węgla. Gdy weszli do kolejnego mieszkania, w którym na szczęście nikogo nie było, stwierdzili tam stężenie zagrażające życiu. Po dokładnym sprawdzeniu znaleziono źródło pożaru.

Tlił się drewniany strop pomiędzy parterem a pierwszym piętrem. By się do niego dostać, trzeba było zrywać podłogę a także tynki. Akcja została zakończona po ponad godzinie.

Ratownicy przyznają, że gdyby w mieszkaniu na parterze ktoś przebywał, jego szanse na przeżycie były by znikome. Pożar powstał najprawdopodobniej od nieszczelnego przewodu kominowego.

(fot. lublin112)
2016-02-22 16:46:28

12 komentarzy

  1. Ulicę zaorać a ludzi wysłać do Las Dąbrowa.

  2. Ocena: 0

    no to mieli farta, ale dziwne, że strażakom nic się nie stało, pewnie odporni na tlenek węgla są, bo urządzeń tlenowych jakoś nie widać…

  3. Ocena: 0

    Patologia jedna wielka na tej Lubartowskie puścic to z dymem i spokoj by był

  4. jogi, albanczyk jak czytam was to jestem za aborcją. oczyszczającą już w fazie embrionalnej społeczeństwo z debili.

  5. Ocena: 0

    „Dzisiaj po południu …” dziś akurat nie ma jeszcze po południa.
    Kiedy te nieuki nauczą się pisać konkretne daty?

  6. odpie*dolcie się od strażaków Ci co mieli aparaty, weszli do środka. Nie drąż tematu jeden z drugim.

  7. jogi ciebie należałoby zaorać ale pałą w du-ę

  8. Ocena: 0

    Czy Wy w ogóle jesteście świadomi tego co piszecie? ;o
    Ludzie, zastanówcie się.
    To, że to jest ulica Lubartowska nie oznacza, że nie ma tam normalnych ludzi. Cudem wyszłyśmy z tego całe razem z przyjaciółką, gdyby nie zabrała Nas dzień wcześniej karetka, było by po Nas. A dzięki komu? Strażakom, bo podczas interwencji mieli wyraźnie powiedziane, że pali się coś w ścianie, to stwierdzili, że ściana jest tylko ciepła i, że po godzinie już można wejść do domu…