Uderzyła toyotą w drzewo i dachowała. Matka z dziećmi wypadła z auta, kobieta zginęła na miejscu (zdjęcia)
22:18 10-10-2018 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło we wtorek przed godziną 17 na drodze krajowej nr 81, w miejscowości Ochaby Wielkie w powiecie cieszyńskim. Jak wstępnie ustalili policjanci, 37-latka kierująca toyotą, podczas wyprzedzania ciężarówki z niewyjaśnionych przyczyn straciła panowanie nad pojazdem i wypadła z jezdni. Następnie samochód uderzył w drzewo i dachował. Kobieta podróżowała z dwójką dzieci w wieku 7 i 10 lat. Wszystkie osoby podczas dachowania wypadły z pojazdu.
Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespoły ratownictwa medycznego, policja oraz zadysponowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Pomimo reanimacji nie udało się uratować życia kobiety. Dwójka dzieci trafiła do szpitala, jedno z nich zabrano śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wstępnie ustalono, że w toyocie nikt nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Utrudnienia w miejscu zdarzenia trwały ponad cztery godziny.
Szczegółowe przyczyny i okoliczności wypadku ustali policyjne dochodzenie prowadzone pod nadzorem prokuratury.









(fot. Policja Śląska)
Niby nieładnie krytykować zmarłych ale samo się ciśnie…
Otóż to…
To ciekawe. Bo ponoć w nowych autach jak piszczy i mruga „nie zapięte pasy” to poduszka kierowcy nie ma prawa odpalić, to samo pasażera ponoć jest coś takiego jak czujnik obciążeniowy fotela pasażera. Chodzi mi tylko o poduszki czołowe.
A ten Yaris z fotki ma góra 5 lat
Na A..drogo możesz kupić zaślepkę pasa albo zapiąć na stałe za plecami. Znam wielu idiotów, którzy korzystają z takich rozwiązań.
NA zdjęciu widać że ta „matka” zapięła za plecami… trudno, jest szansa że dzieci ktoś lepiej wychowa..
Po pierwsze to model auris 1 generacji
Po drugie samochod ten byl produkowany w latach 2006-2012, a model przed liftowy widoczny na zdjeciu do roku 2010.
W moim autku najpierw piszczy i powoli mruga lampka, po minucie mruganie przyspiesza, a po trzech minutach odcinany jest zapłon.
Co ciekawsze nie idzie drania oszukać. Czujniki nacisku są pod każdym siedzeniem.
Najciekawsza jest reakcja na alkohol. Pasażerowie mogą byś uwaleni w trupa, ale od kierowcy „poczuje” chociażby pół piwka i nie odpali. Następną próbę odpalenia mam wtedy za pół godziny.
A cóż to za auto?
cóż to za auto? A miotła brzozowa ! hehe
W jakiej to grze takie auto ?
Na pierwszym zdjęciu widać zapięty pas kierowcy. Ale tylko tak, żeby nie piszczało i nie mrugało. Czyli tylko przepięty nad oparciem, a kierujący po prostu na nim siada.
Znafco to auris. Airbagi w tym modelu działają pomimo nie zapietych pasów.
Mnie też aż coś bierze gdy widzę jak dzieciaki harcują na tylnym siedzeniu zamiast grzecznie w pasach siedzieć
Takie harce i ja widywałem. W jednym przypadku, korzystając z czerwonego światła, podjechałem okno w okno i mamie siedzącej obok taty kierowcy zwróciłem uwagę na to co się dzieje za ich plecami i… dowiedziałem się prawdy o swojej matce, oraz o moim pochodzeniu i stanie umysłu, a ok.10 letnia dziewczynka pokazała mi środkowy palec dziecięcej łapki.
Od tamtej pory nie zwracam uwagi na niezapięte „pociechy”, a „cha” im w młode „de” od jakiegoś pedofila.
Może być i od księdza.
Jak widać, pasy i foteliki dla dzieci jednak się przydają. Ale ta wiedza dociera do niektórych zbyt późno.
Samobójstwo rozszerzone.
Narobiła bidy
Pewnie słyszała, że znajomemu znajomego niezapięte pasy uratowały życie.
Teraz proszę przyjrzeć się pierwszemu zdjęciu. Widać, że pas był wpięty, żeby nie piszczało. No i nie piszczało. Teraz słychać pisk dzieci.
Kierująca miała zapięty pas za plecami, żeby auto nie wydawało irytujących dźwięków.
Systemy bezpieczeństwa auta stwierdziły, że kierująca na zapięte pasy i odpaliły poduszkę z pełną mocą. Skutki są łatwe do przewidzenia.
Niech to będzie przestroga dla innych!
To, że dzieci nie miały zapiętych pasów jakoś mknie nie dziwi, skoro taki przykład dawała matka…
Sama głupia ale o dzieci nie dbała , przecież mogła wszystkich pozabijać…
Dokładnie. Jak można nie kochać własnych dzieci ?! Nie chcieć dla nich jak najlepiej.