06/06/2026
690 680 960

Sygnał od Czytelnika. „Nie śpię w nocy, jak muszę tu przyjechać”, czyli koszmar kolejek przed Wydziałem Komunikacji

Od naszego Czytelnika otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące notorycznych kolejek przed Wydziałem Komunikacji w Lublinie. Miasto Lublin tłumaczy, że to „typowe zjawisko dla letnich miesięcy roku, wakacji oraz urlopów, kiedy znacząco wzrasta liczba kupowanych samochodów”.

Skwar leje się z nieba, a przed Wydziałem Komunikacji w Lublinie kolejka. Jest nowy budynek, ale zostały stare, stałe obrazki związane z petentami przed tym Wydziałem, oczekującymi na załatwienie swoich spraw. Początkowo można je było tłumaczyć pandemią, obawą o zdrowie urzędników i sposobem załatwiania formalności poprzez skrzynkę, do której wrzucało się dokumenty. Obecnie, jak tłumaczy miasto, od 7 czerwca została w pełni przywrócona bezpośrednia obsługa klientów. Niestety petenci dalej muszą swoje wystać, aby cokolwiek załatwić. Co takiego więc sprawia, że ustawiają się takie kolejki?

– Mam 4 auta za tydzień do zarejestrowania. Spędzę tu kilka dni chyba. I jeszcze nic od ręki nie idzie załatwić. Tylko, jak złożysz wniosek to czekasz 10 dni, aż ktoś oddzwoni. A potem przy odbiorze dowodu kolejne czekanie. Kolejka do złożenia wniosku. Kolejka po odbiór dowodu miękkiego. Kolejka po odbiór dowodu twardego, składa się z dwóch kolejek, najpierw kolejka, żeby cię w puścili po numerek, potem kolejka właściwa z numerkiem. Półtora miesiąca trwa, aż dostaniesz twardy dowód. A teraz trzeba mieć wszystko przerejestrowane na czas, bo inaczej kara. Ja nie śpię w nocy, jak muszę tu przyjechać. 3 razy do jednego auta. 4 auta to 12 wizyt – relacjonuje Czytelnik sposób działania Wydziału Komunikacji.

Dodaje również, że przyjeżdżając autem do tego Wydziału, należy liczyć się kosztami w postaci wykupienia odpowiedniego biletu za parkowanie, albo biegania, co chwila z kolejki, żeby dopłacić do już kupionego, bo na nim kończy się czas parkowania. Czytelnik nie narzeka na jakość obsługi, bo urzędnicy są bardzo mili, ale nie może pojąć, dlaczego jest taki dramat organizacyjny i tyle trzeba na wszystko czekać.

– Wydział Komunikacji dziennie obsługuje około 550 osób w zakresie rejestracji pojazdów i praw jazdy. Tylko dzisiaj (15 czerwca) do godz. 13.00 obsłużonych zostało 110 osób rejestrujących pojazdy, a także obsłużono 40 zgłoszeń zbycia pojazdu, 120 odbiorów dowodów rejestracyjnych, 90 spraw z zakresu praw jazdy, 38 z zakresu profilu kierowcy i wykonano 15 adnotacji w dowodach rejestracyjnych. Obecnie obserwujemy wzrost liczby załatwianych spraw związanych z rejestracją, zbyciem lub nabyciem pojazdów. Jest to typowe zjawisko dla letnich miesięcy roku, wakacji oraz urlopów, kiedy znacząco wzrasta liczba kupowanych samochodów – tłumaczy Monika Głazik z Urzędu Miasta Lublin.

Suchej nitki na Wydziale Komunikacji nie pozostawiają użytkownicy sieci pisząc opinie pod wizytówką urzędu, znajdującą się w na stronie Google.

– W porównaniu do innych placówek np. gminy Niemce, gdzie sprawę się załatwi dosłownie w 15 min. Wydział Komunikacji w Lublinie to paranoja. Powinni wpuścić normalnie ludzi do środka, obostrzenia są na tyle uchylone, że na daną chwilę może wszystko funkcjonować. Jak przed epoką covida, ale widocznie oni nie wiedzą, co się dzieje poza urzędem. Że można zjeść już w restauracji, pójść do kina, na siłownię, na basen, ale lepiej się zamknąć i trzymać ludzi przed drzwiami. 90% zrezygnuje od stania w pełnym słońcu, a urzędnicy mają mniej pracy. Nie polecam – czytamy w jednej z opinii sprzed tygodnia.

Trzy dni temu zaś kolejny z internautów napisał

– Dramat organizacyjny! Ktoś, kto tym wydziałem zarządza powinien być dawno zwolniony!!! Nie ma możliwości umówienia się na konkretną godzinę, nie ma możliwości załatwienia sprawy zdalnie. Jest tylko jedna możliwość – trzeba stać na słońcu w długiej kolejce. Na stronie lublin.eu informują, że w pracują w poniedziałki i wtorki do g. 17, zwolniłem się z pracy i nic nie załatwiłem, ponieważ pracują do g. 15.

– 7 czerwca została w pełni przywrócona bezpośrednia obsługa klientów. Od tej pory dokumenty nie są już przyjmowane do pojemnika. Sprawy załatwiane są na bieżąco, poprzez bezpośrednią obsługę interesantów. Jednocześnie część pracowników Wydziału załatwia sprawy złożone jeszcze za pośrednictwem urny. Szacujemy, że do końca tego tygodnia zakończymy już załatwianie spraw przyjętych w ten sposób i wydamy klientom wszystkie dokumenty – przekazała nam Monika Głazik z UM Lublin.

Przytoczymy jeszcze jeden komentarz, zamieszczony 10 godzin temu.

– Jeden wielki dramat. Nawet lekarze mają e-wizyty, a tu? Kolejka na trzy godziny stania i nawet trudno zgadnąć, czy się człowiek załapie. Ja akurat miała szczęście, bo stałam w kolejce godzinę przed otwarciem. Potem tylko trzy godziny w środku i upragnione tablice są. Ale chyba coś tu kiepsko z organizacją.

(fot. nadesłane)

50 komentarzy

  1. Jedna osoba pracuje a osiem pije kawę i się śmieje.

  2. A Żuk ilu ma zastępców? Może z jednego oddelegować do obsługi interesantów?

  3. Jakoś mi nie szkoda lubelskich cebularzy. Niech się użerają dalej buhahaha

  4. Ocena: 0

    w każdej dziedzinie to samo.
    ***** ***

    • Ocena: 0

      Ps. w zimie nie było tak ciepło tylko śnieg z deszczem nap…..ał dla odmiany.
      a w środku kwaka, ciasteczka, ploteczki.
      pora aby urzędnicy zaczeli pracować jak przysłowiowa baba w biedronce na kasie.

    • Ocena: 0

      mam przypomnieć kto „rządzi” a tffuu w Lublinie? jak zwykle jak sie nie ma mózgu ,, czego od pełowca oczekiwać … :/

      • Ocena: 0

        PiS w Polsce rządzi o 6 lat.
        We wszystkich wydziałach komunikacji w całym kraju jest to samo – nie zrobili nic po za wprowadzeniem stanu epidemii, przez co jest jeszcze gorzej załatwić jakiekolwiek sprawy urzędowe.
        ***** *** i pana z kotem
        Ps. Lublin to nie cała Polska ale czego to oczekiwać od stwardniałego PiSiora.

  5. To Polsza Panowie, nie zagranica .

  6. Nie potrafię zrozumieć dlaczego nikt w tym pier…onym urzędzie nie odbiera telefonów. Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie można się umówić na konkretną godzinę np online. Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie można twardego dowodu odesłać pocztą (dam im na znaczek). Przecież można to zorganizować tak żeby załatwić wszystko za jedną wizytą. Skoro tak boją się kowida i nie wpuszczają ludzi do środka to przy lepszej organizacji będzie urząd odwiedzało 2-3 razy mniej ludzi! W tym roku czekają mnie prawdopodobnie 4 wizyty w Wydziale Komunikacji i już się denerwuję…

    • z tym telefonem to prawda. na początku pandemii w zeszłym roku kończyło mi się miejsce w dowodzie rejestracyjnym i chciałem wymienić – nie mogłem się dodzwonić tygodniami, urząd zamknięty na cztery spusty i jakiś karton na dokumenty przed budynkiem. już widzę, jak wrzucam dowód rejestracyjny, czerwoną książeczkę, ubezpieczenie i przegląd do kartonowego pudła na nieokreślony czas – i nie mam wtedy przy sobie nic.
      po paru tygodniach wszedł przepis, że nie trzeba mieć już przy sobie blankietu dowodu rejestracyjnego i dałem sobie spokój…
      urząd jest, a jakby go nie było.

      • panie! mi się miejsce na pieczątkę skończyło w 2017 roku. W 2018 w SKP nie robili z tym problemów. Fakt że przeglądy później z roku na rok trochę przeciągałem i z rok zaoszczędziłem. Niemniej jednak nie będę wymieniał książeczki z tego powodu. Gdybym to zrobił lata temu już za 2 lata musiałbym to zrobić ponownie.
        Dobrze że miejsca na adnotacje jest dużo – można zakładać i demontować haki i LPG do woli. Miejsca wystarczy.

    • A może dlatego, że nie ma tam ludzi tylko do telefonów??????
      Telefony mają odbierać pracownicy którzy obsługują ludzi przy okienkach, a tych jest mnóstwo więc kiedy mają odbierać Twoim królewskim zdaniem te telefony, które dzwonią non stop?????

      • ciekawe kogo obsługiwali przy okienkach, jak drzwi były zamknięte, a wszelkie wnioski zostawiało się we wrzutni?

  7. Po co trzymać tam tylu nierobów czas na zmiany.

  8. Wszystkich zwolnić przyjąć młodych pracowitych ambitnych ludzi .

  9. Kto jest odpowiedzialny za ten bur…l

  10. Już dawno ktoś powinien się tym zająć ale rodziny na bruk nie wyrzucą.