Świadkowie wyciągnęli spod samochodu złodzieja katalizatorów
11:39 10-09-2021 | Autor: redakcja
W minioną środę około godziny 1:30 dyżurny lubelskiej policji otrzymał zgłoszenie od świadka, który oświadczył, że wspólnie z kolegą ujął złodzieja katalizatorów.
Na miejscu interweniowali policjanci. Jak się okazało, mężczyźni idąc ulicą usłyszeli dźwięk stukania wydobywający się spod jednego z samochodów zaparkowanych przy ulicy Bazylianówka. Gdy podeszli bliżej zauważyli, że auto jest podniesione lewarkiem, a pod spodem leży jakiś mężczyzna. Świadkowie od razu wyciągnęli sprawcę spod auta i wezwali na miejsce patrol.
43-latek odpowie wkrótce przed sądem za kradzieże katalizatorów. Jak ustalili policjanci, mężczyzna ma na koncie około 10 takich czynów. Straty spowodowane jego działalnością oszacowano na ponad 10 tys. złotych.
Mężczyzna został oddany pod dozór policji. Teraz grozi mu do 7,5 roku pozbawienia wolności, ponieważ działał w warunkach recydywy.
(fot. pixabay.com)
A nie prościej było spuścić i zabrać lewarek? Chyba złodziej by nie przyznał się że go okradziono na robocie…
Jeśli to był hydrauliczny taki jak na załączonym obrazku to wystarczy przekręcić zawór.
Pewnie, że byłoby prościej. Za kradzież w warunkach recydywy złodziej dostanie z 5 lat i będziemy musieli go utrzymywać.
Masz rację, opuścić lewarek i po kłopocie. Resztę by dokończyli fachowcy z kaznodzieją na czele.
BRAWO CHŁOPAKI !!!!!!!!!!!!
Trzeba było dla przykładu wyciągnąć tylko sam podnośnik…
Elegancko. Szkoda,że panowie nie przywalili mu tym lewarkiem parę razy przed przyjazdem policji.
Brawo panowie!!!
a nie lepiej było opuścić lewarek ?
Kiedyś to było normalne, dziś bym był przestępcą. Dawno temu również leżałem pod samochodem i stukałem, wymieniając zawieszenie, miskę olejowa i podobne. Robiłem to nie raz w nocy, i auto także podlewarowane. Kiedyś nikt nic mi nie powiedział, raczej ludzie się dziwili, że to możliwe. A teraz? przyjechała by milicja, i to nie po to by mi pomóc wybić sworzen. Chore czasy nastały, cierpią normalni przez idiotów.
No ciekawe czy miał kluczyki do samochodu w którym „naprawiał” katalizator
Wtedy nie było katalizatorów ani przepisów o ciszy nocnej.
Teraz też nie ma przepisów o ciszy nocnej.
Zasadniczo to nie ma czegoś takiego jak „cisza nocna”, ale jest coś takiego jak:
Artykuł 51 § 1 Kodeksu wykroczeń
Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Nie dość, że „zasadniczo” to art. 51 §1 KW, obowiązywał jeszcze przed „tamtymi czasami”. Do dzisiaj nie był nowelizowany od 1971r.
rzeczywiśćie masz problem, łapią cię świadkowie, wzywają milicję, ty mówisz, że to twoje auta i je naprawiasz, pokazujesz dowód rejestracyjny i jest po sprawie. rzeczywiście, cieżkie czasy
nieraz, przyjechałaby
A weź się pan. W czterech mam co myślisz.
Ja tak dalej potrafię naprawiać. Ostatnio przez ponad 1h ciąłem sprężynę na parkingu ponieważ pękła i pruła oponę. trzeba było ją brzeszczotem wyciąć i pojechać do mechanika na wymianę. Może jakbym wiedział że laweta tylko 80 zł to bym się nie męczył z tym godzinę. Tym bardziej że to nie moje auto było 😛
Ja złodziejom mechanikom nie daję zarobić. Pozdrawiam manualnych.
Samochód to się trzyma w garażu.
Mam postulat – garaż do każdego mieszkania! Co ty na to?
Innych mieszkań+ się nie buduje, tylko z garażami
Wiadomo, przecież każdy ma garaż. Normalka.
Powinni zwolnić lewar i pójść dalej. Dziad zostałby pod samochodem
1000zl jeden katalizator ciekawe gdzie za tyle wymienia?
Zależy jaki. cena od ok. 200 zł w górę.
no to może sie h.. przyzna do hondy accord w której też naprawiał po nocy katalizator niecałe dwa tygodnie temu na tatarach na gospodarczej!!! dobrze mu kuta…nowi