Straż pożarna traci numer 998. Przyjmowanie zgłoszeń przejmuje Centrum Powiadamiania Ratunkowego
15:36 02-02-2021 | Autor: redakcja
Od przyszłego poniedziałku w województwie lubelskim rozpocznie się przejmowanie obsługi numeru alarmowego 998 przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Choć numer 998 cały czas będzie działał, zmieni się jednak miejsce odbioru zgłoszenia. Nie będą to już Stanowiska Kierowania poszczególnych komend straży pożarnej, lecz telefon odbierze operator CPR-u. Na podstawie rozmowy z osobą zgłaszającą dopiero powiadomi strażaków, lub też w razie konieczności, również inne służby takie jak: policję czy też pogotowie ratunkowe.
Jak wskazano, ma to na celu szybsze powiadamianie służb ratowniczych, możliwość jednoczesnego powiadomienia o zdarzeniu wszystkich możliwych służb, eliminowanie i filtrowanie wywołań niezasadnych, czy też zapewni ciągłość przyjmowania zgłoszeń w przypadku przeciążenia lub awarii systemu. Do tego dochodzi obsługa zgłoszeń typu eCall czyli automatycznych alarmów wysyłanych z samochodów biorących udział w kolizjach czy wypadkach. Ułatwienie w przekazaniu zgłoszenia mają mieć również obcokrajowcy oraz osoby głuchonieme.
– To nie znaczy, że numer 998 znika, on dalej funkcjonuje, z tym, że obywatel, który zadzwoni na ten numer nie dodzwoni się do dyspozytora PSP tak jak dotychczas, tylko do dyspozytora CPR. Zgłoszenie zostanie obsłużone przez wyszkolone służby, zgłoszenie zostanie zakwalifikowane do konkretnej służby i przekazane do dyspozytorów PSP. Nie będziemy obsługiwać bezpośrednich zgłoszeń od obywateli, tylko będziemy dostawać dyspozycję od CPR i będziemy ją realizować. Nie znaczy to, że jeżeli obywatel zwróci się bezpośrednio do PSP, to zostanie przekierowany do CPR, zgłoszenie zostanie wtedy przyjęte i obsłużone – podkreślił komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej.
Numer alarmowy 998 jest kolejnym numerem przekierowanym do obsługi przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Lublinie. Od czerwca 2018 r. operatorzy przyjmują zgłoszenia również z numeru alarmowego policji czyli 997. Z kolei w 2024 planowane jest przekierowanie numeru pogotowia ratunkowego 999 a tym samym zakończenie koncentracji numerów alarmowych w Polsce. W roku 2020 Centrum Powiadamiania Ratunkowego przyjęło 852 969 zgłoszeń z czego jedynie 296 484 były zasadne. Obecnie CPR mieści się w budynku Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej, jednak trwa budowa nowej siedziby przy ul. Wojciechowskiej.
(fot. lublin112)
Zanim zgłoszenie zostanie przekazane to straż nie będzie już miała po co jechać
Powiedział najmunsrzejszy na świecie….
@123 – pomyśl może inaczej – to nie boli 🙂
Gdy zobaczysz płonący dom, w którym mogą być ludzie, to gdzie dzwonisz w pierwszej kolejności?
Na pogotowie?
Ale przecież tam się pali…
Do Straży Pożarnej?
Ale ktoś może potrzebować pomocy ratowników medycznych…
A może przyczyną pożaru jest wybuch gazu i należy jeszcze powiadomić Pogotowie Gazowe?
To ile tych telefonów powinieneś wykonać i do kogo w pierwszej kolejności?
JEDEN TELEFON 112 DO CPR (CENTRUM POWIADAMIANIA RATUNKOWEGO) !!!
W ten sposób powiadomisz Policję, teraz jeszcze Straż Pożarną a docelowo również Pogotowie Ratunkowe.
Wykonując JEDEN 'telefon”.
I masz do zapamiętania JEDEN numer telefonu zarówno w Polsce jak i w UE.
Gdy się pali i dzwonisz na 998, dyspozytor strażak z automatu wola pogotowie ratunkowe i policję..a jeśli jest to np. wybuch gazu także pogotowie gazowe i elektryczne. System był dobry. Teraz dyspozytor 112 w Lubinie będzie przyjmować zgłoszenia spod Hrebennego i Ryk. Znajomość terenu jest ważna także u dyspozytora.
Jak się dom pali to masz dylemat gdzie dzwonić? !!!! Gdybyś był prawdziwym ratownikiem nie pisał byś farmazonów. Likwidacja nr 998,999 wielki błąd!!!
Panie „ratowniku” dyżurny PSK odbierając telefon krótko pyta czy wewnątrz budynku objętego pożarem mogą znajdować się ludzie. Poza tym strażacy są dobrze przygotowani do udzielenia pomocy osobom poparzonym. Inna sprawa to taka, że nawet jak wewnątrz są osoby potrzebujące pomocy, to i tak ratownicy pogotowia nie wejdą do płonącego budynku. Kilka razy byłam świadkiem wypadku, gdzie pierwsi na miejscu byli policjanci i ratownicy medyczni ale po rozpoznaniu sytuacji czekali na straż, gdyż nie było dostępu do osób uwięzionych. Poza tym dyżurni stanowisk kierowania znają swoje terytorium. Już w chwili zgłoszenia wie ile i jakie zastępy dysponować. Centralizacja numerów alarmowych to czysta głupota. Po co odbierać numery „dziewiątkowe” skoro cały czas działa numer 112 !!!!!!??????
Święta prawda !! Będzie tak jak z Policją. Zadzwoń na Policję a jakaś dziunia chyba w Warszawie odbiera zgłoszenie i zaczyna się przepytywanka: to gdzie jest ten wypadek?…Piaski? a w jakim województwie? …a na jakim kilometrze od Piask? a to może ile od Lublina…nie wie pan? a jakiś charakterystyczny obiekt pan widzi?…a idź w piz…. i odechciewa się człowiekowi cokolwiek
Nic dobrego. Dodatkowe kilka minut do czasu podjęcia interwencji
Jedno stanowisko odbierania zgłoszeń w województwie….
Złe rozwiązanie.
Boże miej nas w swojej opiece
Wielki błąd… Miałem kilka sytuacji gdzie numer 112 poprostu nie odpowiadał…
Rozmowa z operatorami centrum to porażka, najpierw trzeba opowiedzieć życiorys, potem szeroko i opisowo uzasadnić wezwanie, a następnie pokonać opór operatora. Strażacy już raczej nie będą mieli po co jechać.
112 to numer do ankieterów, przy czym ankiety nie są anonimowe.
Masz rację bewed. Najpierw życiorys mój, rodziny i sąsiada potem co gdzie i kiedy itd. A ja do szpitala mam 2 km . Karetka by zdążyła 2 razy dojechać . Do tego dochodzi jeszcze to że „ynteligencja” wymyśliła że karetki nie mogą stacjonować na terenie szpitala i wyciepali je ze 2 kilosy dalej. Do tego dochodzi kierowca z ratownikami co nie mogą znaleźć adresu i pojechali w p….u . Musiałem wyjść na ulicę i czekać aż będą wracali .A człowiek leży i się dusi .
Każdy kto dzwonił na 112 wie, że nie jest różowo. Masę wklepywania i bzdurnych pytań, zanim przekaże zgłoszenie. Kiedyś dyżurny reagował znacznie szybciej, znał miasto. Teraz to młode automaty. Jak to ma działać, mniej biurokracji.
POPIERAM – to wielki błąd!!! Kto tam kiedyś dzwonił to wie. 2 razy trzeba powtarzać to samo. Najpierw operatorowi 112, a potem dyspozytorowi np. pogotowia…. Czas leci, a człowiek umiera…..