07/06/2026
690 680 960

Radni nie zgodzili się na obniżenie poborów burmistrza i swoich diet. Propozycję określono medialnym teatrzykiem

Niezwykle gorąca dyskusja wynikła podczas sesji Rady Miasta w Łęcznej, kiedy pod obrady trafił projekt uchwały autorstwa burmistrza, a dotyczący obniżenia jego poborów oraz diety radnych. Ostatecznie nikt nie zagłosował za tym pomysłem.

Na środowej sesji Rady Miasta w Łęcznej radni nie zgodzili się na obniżkę wynagrodzenia burmistrza jak też swoich diet. Projekt uchwały w tej sprawie złożył burmistrz Leszek Włodarski. Wskazywał, że jest to odpowiedź na słowa radnego Piotra Kotuły, który na ostatniej sesji zasugerował, aby oszczędności zacząć od siebie. Chodzi o potrzebę zbilansowania systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, w którym brakuje kwoty ok. miliona złotych, gdyż radni nie zgodzili się na podwyżkę opłat za odbiór śmieci.

Burmistrz tłumaczył, że radni do tej pory nie złożyli żadnej propozycji, w jaki sposób zbilansować ten budżet. Dodatkowo na komisji sami mieli sugerować, aby tego typu propozycja wyszła od burmistrza. Dlatego też złożył projekt obniżenia do minimum swojego wynagrodzenia, a także obniżki diet radnych. Łącznie ma to dać kwotę około pół miliona złotych.

W odpowiedzi radny Mariusz Fijałkowski zasugerował, że skoro burmistrz mówi o obniżeniu swoich poborów do minimum, to niech jego pensja wynosi 3 tys. zł, tyle ile płaca minimalna w Polsce. Propozycję Leszka Włodarskiego określił zaś teatrzykiem. Z kolei radny Grzegorz Pelica tłumaczył, że radni jako reprezentanci mieszkańców pracują społecznie, a do tego dochodzi szalejąca inflacja, która dotyka zarówno ich kieszeni, jak też burmistrza. Z kolei czas ma swoją cenę. Wskazał też, że każdy z radnych musi zawiesić lub wykreślić ze swojego życia szereg aktywności, aby mógł na poważnie zająć się tym, co należy do obowiązków radnego.

– Być może na emeryturze, jeżeli nie będę musiał zajmować się wnukami, to mój czas będzie tańszy. Natomiast teraz ma swoją cenę. Dlatego też nie podzielam tych argumentów, gdyż burmistrz też musi dostawać godziwą zapłatę za to, aby godnie reprezentować miasto i właściwie gospodarować jego majątkiem – mówił Grzegorz Pelica.

Leszek Włodarski podkreślił, że grudniowa uchwała dotycząca podniesienia diet, nie powinna być w ogóle procedowana, gdyż miała błędy formalne. Jak wyjaśniał, w jego ocenie odniesienie się w dietach radnych do płacy minimalnej było bezczelnością. Spowodowało to bowiem, że bez kolejności podejmowania uchwał w przyszłych latach, diety radnych będą wzrastać. Do grudnia ich wysokość jest już większa o 100 proc, a na przestrzeni grudzień – styczeń wzrosła znów o kolejne kilka procent. I tak będzie również w kolejnych latach.

W odpowiedzi radny Michał Targoński przypomniał, że dieta zgodnie z przepisami nie jest wynagrodzeniem dla radnych, lecz zwrotem kosztów jakie ponoszą oni na skutek pełnienia danej funkcji, w tym przypadku społecznej. Wywiązała się dyskusja, którą postanowiła zakończyć radna Danuta Szychta-Zagwodzka podkreślając, iż nie ma ona nic wspólnego z projektem uchwały, tylko radny Piotr Kotuła przerzuca się z burmistrzem argumentami, a jeden drugiemu chce udowodnić, który jest mądrzejszy i popełnił więcej błędów. Ostatecznie radni decyzją 20 głosów przeciwko odrzucili projekt.

– Z tego co pamiętam, to w 2012 roku też była podobna nagonka na radnych. Pewien urzędnik wypisywał, że mieszkańcy płacą miliony na radnych. Wtedy chodziło o próbę zastopowania wzrostu cen za wodę i ścieki. Pan Kosiarski (ówczesny burmistrz) wtedy nie mógł wytrzymać i wymyślił, aby obniżyć diety radnych. Historia zatacza koło, gdyż pan Włodarski powtarza to na siłę próbując być Kosiarskim. Wyobraźmy sobie pewną sytuację, rada dalej popiera burmistrza i funduje mieszkańcom podwyżkę za śmieci. Dzisiaj byśmy nie siedzieli w tym miejscu i nie rozmawiali o obniżce diet radnych. To jest po prostu desperacja i próba medialnego teatrzyku – komentuje Mariusz Fijałkowski.

Podczas głosowania radni również nie zgodzili się na obniżenie diet. Przeciw tego typu rozwiązaniu opowiedziało się 17 osób, a 2 wstrzymały się od głosu.

(fot. UM Łęczna)

31 komentarzy

  1. Nie po to pchali się do koryta by się teraz od niego odsunąć .

  2. Dziadek ze Slamsowa
    Ocena: 0

    Rzeczywiście, gościa poniosła wyobraźnia ponad wszelką miarę…
    Gdzieżby, ach gdzie, którykolwiek radny z własnej, demokratycznie nieprzymuszonej woli zgodził się na obniżenie diety ??? 😆

  3. Ocena: 0

    Jestem pełen podziwu… radni w wielu ważniejszych sprawach za cholerę sie nie potrafili dogadać, ale o ich hajc chodziło, byli zadziwiająco (aż podejrzanie) zgodni 😆

  4. Zabierzcie biednym, a mi opasłego brzucha zrzucać nie każcie!

  5. Świnia też stworzenie Boże, a im większa świnia, tym większe koryto potrzebne.

  6. Łęczna świnią stoi. Hrum, hrum.

  7. Dobry pomysł burmistrza, pokazał prawdziwe oblicze radnych. Kochani łęcznianie pamiętajcie o nich przy następnych wyborach.

    • Dobrym jego pomysłem było przyznanie urzędnikom nagrody za ponad 224 tysiące złotych..

  8. A na ch…j w ogóle ci radni???

  9. Monitoring polityczny
    Ocena: 0

    Radny poseł senator to pasożyty które żerują na zdrowym organiźmie świat byłby piękniejszy od darmozjadów złodziei i polityków.

  10. ’Z kolei radny Grzegorz Pelica tłumaczył, że radni jako reprezentanci mieszkańców pracują społecznie, a do tego dochodzi szalejąca inflacja, która dotyka zarówno ich kieszeni, jak też burmistrza’…Tak więc wiemy już kogo wykluczyć w wyborach…bo 'nas’ zwykłych ludzi inflacja nie-dotyka. Nie musimy również pracować ooo chwało społecznie.