Postawili na restaurację z dala od centrum miasta, chcą wygrać smakiem. Lokale na osiedlach mają sens (zdjęcia)
08:14 27-01-2022 | Autor: redakcja
Pomimo trudnych czasów dla branży gastronomicznej, kiedy to niektórzy właściciele lokali podejmują decyzję o ich zamknięciu, w Lublinie otwierają się też nowe restauracje. Zauważalny jest jednak trend, kiedy to na nowe lokalizacje wybierane są miejsca z dala od centrum.
Taką decyzję podjął m.in. właściciel restauracji Sueño, która znajduje się przy ul. Gęsiej i niedawno zaprosiła pierwszych gości. Nie jest to jedyny lokal w tym miejscu, gdyż w pobliżu od dłuższego czasu z powodzeniem działa Bombardino, a ostatnio powstały też m.in. restauracja wietnamska Phuc, MUSI SUSHI, czy też kebab.
Obok znajduje się duże osiedle mieszkaniowe, które wciąż się rozrasta, są popularne supermarkety, trwa wyposażanie biurowca w którym będzie pracowało kilkaset osób, do tego niebawem ruszy budowa parku handlowego. To sprawia, że klientów powinno być pod dostatkiem. Oczywiście najważniejszy jest jednak smak serwowanych potraw.
W Sueño postawiono na dania inspirowane kuchnią polską i włoską, ze szczególnym naciskiem na produkty sezonowe. Szef kuchni Tomasz ma w tym wieloletnie doświadczenie, a swoje dania tworzy w zgodzie z poszanowaniem produktów oraz zachowaniem wszelkich walorów smakowych i odżywczych. Pracował m.in. w Londynie oraz w kilku lubelskich hotelach i restauracjach. Pomaga mu Piotr, który specjalizuje się w makaronach, jednak lubi też eksperymentować ze smakami.
Klienci, którzy zdążyli już zapoznać się z nowym lokalem chwalą sobie to miejsce, wskazują również, że zostali pozytywnie zaskoczeni smakiem oraz jakością otrzymanych dań. Z przekąsek warto wspomnieć o ceviche, czyli rodzaju sałatki z przegrzebków, czy też tatarze z marynowanymi rydzami. Jest też tapas, sałatki z wędzonym łososiem i awokado czy z suszoną wołowiną, kilka rodzajów makaronów, a nawet pizze i burgery. Te ostatnie w dość ciekawych zestawieniach. Wśród dań głównych króluje mięso, jest też ryba a nawet stek z kalmara.
Należy jednak pamiętać, że nie jest to lokal, w którym dania podawane są od razu po złożeniu zamówienia. Dla niektórych gości stanowi bowiem zaskoczenie, że na posiłek należy niekiedy dłużej poczekać. Jak wyjaśniają przedstawiciele Sueño, wpływ na to ma fakt, iż każde danie przygotowywane jest na bieżąco, nawet makarony gotowane są dla każdego z gości oddzielnie. Jednak dzięki temu zachowana jest ich wysoka jakość, a to przekłada się na wyjątkowy smak.
W restauracji zaplanowano też organizowanie różnego rodzaju wydarzeń muzycznych, co ma być dodatkową zachętą do jej odwiedzenia nie tylko przez okolicznych mieszkańców, lecz także gości z innych części miasta.





(fot. lublin112.pl)
A po co wieśniakom restauracja na Gesiej? Spadochrony i tak nie zajrzą hehe a mieszkańcy miasta na peryferie nie zaglądają, chyba, że przejazdem:)
Ale ty super jestes, wow.
He he . Faktycznie , tam sami swoi chętnie widzieli by gospodę pod szyldem GS .
El Tiempo na Felinie – MISTRZOSTWO. Dojeżdżam regularnie z centrum żeby smacznie zjeść.
12 zł za Perłę butelkową to jest przegięcie. Na Kasprowym Wierchu Tyskie tańsze.
Bo to tyskie, wszędzie jest tańsze.
Jestem młodym tęczowym weganinem. Czy mistrz kuchni posiada w swoim menu takie dania jak: schabowy a la sushi, mielony sojowy z bakłażanem, golonka a la karczoch, bigos a la szczaw i szpinak?
Trochę zabrakło inteligencji do trolowania. Jak już to sushi a la schabowy, kotlet sojowy z bakłażanem a la mielony, karczoch a la golonka, szczaw i szpinak a la bigos ?
idź do wyrka, tam dostaniesz wegańską kiełbaskę :))))))))
Nowa restauracja, ale jak to? Przecież w polskojęzycznych mediach napisali, że wszystkie upadły już 3 dni po wprowadzeniu polskiego ładu.
Omniktron to zweryfikuje.
Golonka z chrzanem + 2 sety i jestem happy.
Narobiłeś „smaka”, wiesz co dobre 🙂
Gęsia jak Gęsia, ale zajrzyjcie nad zalew do restauracji przy wyciągu nart. Wcześniej była tam ot taka sezonowa knajpina z lodami, piwem, pizzą i frytkami. Teraz można się baardzo zdziwić, szczególnie że poza sezonem, w środku zimy, późnym wieczorem zastajesz ten przybytek nie dość że otwarty, to ledwo jest gdzie usiąść. Poza tym Smacznie, stylowo i przyjemnie. Tylko ceny żywcem przeniesione z centrum, ale poza tym OK. Osiedla się rozrosły, zarówno poręba, wrotków jak i inne dzielnice potrzebują na miejscu różnych usług, bo nie każdy ma ochotę za każdym razem gonić na stare miasto lub na deptak żeby pogadać ze znajomymi, wypić drinka, zjeść pizzę czy jakąś tam sałatkę i zwyczajnie posiedzieć.
Moim zdaniem jest zapotrzebowanie na taką restaurację poza centrum miasta. A nie tylko kebaby, pizza i garmażerki z możliwością zjedzenia na miejscu. Tam jest duże skupisko ludzi, o ile lokal będzie trzymał jakość to ma szansę zaistnieć na dłuzej.
Na osiedlu Betonik dwa lata temu była fajna restauracja „Fr….. e”. Specjalnie z przekąsem piszę „była fajna”, lokal nadal funkcjonuje ale zmieniła się obsługa, kucharze, jakość posiłków spadła do poziomu budki z dworca. Przed szukaniem oszczędności lokal był zawsze pełny. Dzisiaj coś na stół rzuca nafukana panienka a gości i atmosfery sprzed dwóch lat trzeba szukać z lupą.
darmowa reklama
Nie bój, nie darmowa. 🙂
lublin był do pewnego czasu na tyle małym miastem, że z każdego miejsca można spacerem dojść do centrum zjeść czy wypić piwko, więc nie było potrzeby, aby takie lokale były gdzieś na obrzeżach – teraz sytuacja się zmienia lublin rośnie więc nie dość, że odległość w fajne miejsce rośnie to i miejsca w tych miejscach zaczyna brakować – normalna rzecz.
Knajpa jak każda inna hehehee