06/06/2026
690 680 960

Policjanci pilotowali karetkę pogotowia. Powód? W pojeździe awarii uległy sygnały pojazdu uprzywilejowanego

Parczewscy policjanci pilotowali karetkę pogotowia ratunkowego do granic powiatu parczewskiego, ponieważ w pojeździe awarii uległy sygnały pojazdu uprzywilejowanego. Sytuacja była bardzo poważna, ponieważ karetką przewożony był pacjent, którego stan zdrowia zagrażał jego życiu.

– Wczoraj do Komendy Powiatowej Policji w Parczewie zadzwonił lekarz z załogi karetki transportu medycznego z informacją, że musi przetransportować pilnie pacjenta, którego stan zdrowia zagraża jego życiu do Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. Z uwagi na awarię, której uległy sygnały świetlne pojazdu uprzywilejowanego, prosi o udzielenie asysty – relacjonuje sierżant sztabowy Anna Borowik z parczewskiej Policji.

Parczewscy funkcjonariusze bez chwili wahania włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, a następnie ruszyli z pomocą załodze karetki.

– Policjanci dołożyli wszelkich starań, aby przewożony karetką pacjent, którego życie było zagrożone, bezpiecznie i w jak najkrótszym czasie dojechał do granic powiatu parczewskiego, gdzie następnie został przekazany funkcjonariuszom z Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie, którzy udzielając asysty karetce przetransportowali go do szpitala – dodaje sierżant sztabowy Anna Borowik.

9 komentarzy

  1. to głośnika nie mieli od tego na sz

  2. Za to im chyba płacimy?
    Nie za pilnowanie dziada z Żoliboża, nie za pilnowanie zj…ych schodów, nie z pałowanie kobiet na protestach, nie za zabijanie dzieciaków.
    Mają k…a, płacone za służbę społeczeństwu!

    • Pokaż dowody pajacu

    • Redakcjo, róbcie coś z takimi komentarzami……. to nie jest forum pisowskiej bojówki tylko portal wiadomości miejskich czy wojewódzkich….

  3. Ocena: 0

    Za Kuleszy nigdy by się to nie wydarzyło

  4. Wszyscy dołożyli wszelkich starań by pacjent mógł jak najszybciej znaleźć się w szpitalu tylko nasuwa się pytanie Ile będzie czekał na SORze.

  5. Ktoś z personelu
    Ocena: 0

    Myślę że szybko zostanie przyjęty. SOR działa w stanach zagrożenia życie. A czekają ci ktirzy przychodzą z dolegliwościami które są od kilku dni bądź nawet od kilku tygodni. W większości przyjeżdżają karetkami gdzie są już w pewnym stopniu zdiagnozowani i jest im udzielona wstępna pomoc medyczna. Z dokumentacji ratowników medycznych ich stan nie zagraża zyciu. Z drugiej strony tacy pacjenci są roszczeniowi. Nie zdążylo mi się że osoby które przyszły na SOR z zawałem udarem czy w stanie zagrożenia życia pisały skargi na personel medyczny,

    • Tu się nie zgodzę. Sam byłem świadkiem jak nastolatek kilka godzin mdlał z bólu na sorze w trakcie czekania na coś. Ból brzucha i to bardzo ostry. W którejś godzinie padł na podłogę, to „ktoś z personelu” tylko wyszedł popatrzył i sobie poszedł. Dlatego uważam, że jesteś kłamcą i broniący tyłka kolegom z pracy

  6. I popatrzcie kto by nie rządził jaki by rząd nie był nikt nie chce zrobić żeby służba zdrowia była dla pacjentów dla chorych a nie odwrotnie!