Plany były niezwykle ambitne, wszystko zakończyło się spektakularnym upadkiem. Jest szansa na powrót Ursusa
17:47 26-01-2024 | Autor: redakcja
Syndyk zarządzający majątkiem znajdującej się w upadłości firmy Ursus ogłosił sprzedaż przedsiębiorstwa. To oznacza szansę na powrót tej legendarnej marki. O ile oczywiście znajdzie się zainteresowany nabywca. Cenę wywoławczą za Ursusa wyznaczono na 124,5 mln zł. Jest to znacznie więcej, niż wartość giełdowa spółki w ostatnim dniu jej notowania na GPW, która wynosiła wówczas niecały milion złotych. Oferty przyjmowane będą do 12 marca a samą aukcję zaplanowano na dzień 14 marca.
Marki Ursus nikomu nie trzeba przedstawiać. Ciągniki, jakie powstały w połowie ub. wieku były całkowicie polskim projektem. Maszyny okazały się niezwykle wytrzymałe i niezastąpione w ciężkiej pracy na gospodarstwach. Dzięki temu śmiało można przyznać, że zmechanizowały i unowocześniły polskie rolnictwo. Co więcej, wiele z nich jest używanych do dziś.
Po licznych problemach i zmianach właścicielskich, Ursus kilka lat temu szumnie powrócił na rynek, a dokładnie do Lublina. Firma zapowiadała powrót na światowe rynki. Rozpoczynając produkcję ciągników w halach po upadłej fabryce Daewoo roztaczała śmiałe wizje oraz obiecywała stworzenie 3 tys. miejsc pracy. W ciągu kilku lat powstające w Lublinie ciągniki miały być dostępne na 120 rynkach świata, zaś Ursus miał stać się jednym z liderów produkcji maszyn rolniczych na świecie.
Jednak szybko okazało się, że wskrzeszanie legendarnej marki było tylko przemyślanym zabiegiem marketingowym. Produkowane ciągniki niewiele miały wspólnego z niezawodnością, z której słynął Ursus. Tym samym nie znalazły uznania wśród rolników. Producentowi nie udało się zdobyć nawet 1 procenta rynku. Kiedy w całym 2020 roku w kraju zarejestrowano 9891 nowych traktorów, zaledwie 74 maszyny miały logo Ursusa.
Firma wkroczyła też na rynek pojazdów komunikacji miejskiej. Oferowane przez nią trolejbusy i autobusy wygrywały ceną z pojazdami marki Solaris, dlatego też szybko pojawiły się pierwsze zamówienia. Ogromną szansą miał być rządowy program dotyczący skonstruowania i wyprodukowania tysiąca autobusów elektrycznych nowej generacji. Oferta Ursusa została wybrana jako najkorzystniejsza. Dzięki temu lubelska firma uzyskała dofinansowanie w kwocie 22 milionów 350 tys. zł netto na badania i rozwój pojazdów.
Szybko okazało się jednak, że spółka, która zapewnia, iż jest w stanie sprostać wszystkim wymaganiom Narodowego Centrum Badań i Rozwoju i produkować nowoczesne pojazdy dla miast w całym kraju, nie jest w stanie zrealizować zamówień na zaledwie kilka autobusów.
Podsobna sytuacja dotyczyła pojazdu, któremu nadano nazwę Elvi. Zgodnie z założeniami, miał to być pierwszy w pełni polski elektryczny samochód dostawczy. Wśród klientów upatrywano firmy zajmujące się wywozem odpadów, przewozem paczek, budownictwem czy dostawą żywności. Do tego po przekonstruowaniu, mógł być wyposażeniem służb medycznych czy straży pożarnej. Ursus na prace nad jego skonstruowaniem otrzymał dotację w kwocie 8 mln złotych. Ostatecznie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju odstąpiło od podpisania umowy z Ursusem.
W efekcie Ursus stanął nad przepaścią. W końcu doszło do tego, że pracownicy przestali otrzymywać pensje, do firmy wkroczył komornik oraz inspekcja pracy. Spółce cofnięto też rządowe dofinansowania. Wszystko to sprawiło, że spółkę postawiono w stan upadłości.
No tak Mateusz już nie pomoże.
Duda gwarantował sukces ursusa, a jakiś pan w czarnej sukience przybił to pokropieniem wodą z kranu wciskając przy tym kit, że woda ma specjalistyczne właściwości lecz nie powiedział jakie. To ich wina.
Ursus w wydaniu lubelskim to był szrot nie nadający się do użytku stare C330 C360 i inne są nie do zajechania a to trudno było nazwać dobra maszyna raczej lepianka na kołach która wiecznie stała zepsuta
wszystkie nowe ciagniki sa takie same awarujne jak samochody tego w stodole nikt juz nie naprawi
tlukli 30tki i 60tki kilkadziesiat lat i dziwia sie , ze fabryka upadla.
Dziwne że za odlewnie URSUS nikt do dzisiaj nie siedzi możne by tak się tym ktoś ziają w końcu.Mamy czas rozliczeń to może wspaniały Jerzy Buzek opowiedział jak do tego doszło !
To może zapytaj szefa ówczesnych związków zawodowych solidarność w Ursusie nijakiego Wrzodaka jak pogonił inwestora bodajże amerykański koncern Ferguson.
Wrzodak spadł na cztery łapy, został prawicowym posłem później prorosyjskim politykiem a robotnicy ursusa na bruk.
Tak działają związki zawodowe.
Prezydent pisowców gwarantował sukces ursusa. Dodatkowym gwarantem tego sukcesu miał być pan w sukience, który ochlapał ile się dało wodą. Wodą z kranu.
… tylko europalety potrafimy zbijać, polskie drewno + chińskie gwoździe
I teraz tam produkuje firma co Świdnik zamówił wodorowe ale salony ok
jak to plany PISu , wybory korespondencyjne , zakup maseczek respiratorów , wycinka lasów państwowych i tak wymieniać dalej
Tak mi się robi po tych proszkach Odlatuje
Czas na zmianę lekarza.
Assss zmien nick na żopa komunisto buhahaha