06/06/2026
690 680 960

Plac Bychawski: Motocyklista zderzył się z audi i trolejbusem

Dużo szczęścia miał motocyklista, który dzisiaj rano zderzył się z dwoma pojazdami. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 8:30 na Placu Bychawskim w Lublinie. Zderzyły się tam trzy pojazdy: motocykl, samochód osobowy oraz trolejbus.

Jak wstępnie ustalili funkcjonariusze lubelskiej drogówki, wszystkie pojazdy poruszały się w kierunku al. Piłsudskiego. W pewnym momencie motocyklista znalazł się pomiędzy audi a trolejbusem. Kilkukrotnie odbił się od boku obu pojazdów a następnie upadł na jezdnię.

Na szczęście nie doznał żadnych poważniejszych obrażeń. Jak wyjaśniali kierowcy, motocyklista usiłował przejechać luką pomiędzy nimi. Jednak było tam zbyt mało miejsca. Kierujący jednośladem nie przyznał się do winy, policjanci skierowali więc wniosek do sądu o ukaranie mężczyzny.

2016-05-05 14:46:09
(fot. lublin112.pl, nadesłane)

42 komentarze

  1. fajna audica

  2. Ocena: 0

    Szkoda,że nie doznał …..itd.

  3. i po co patrzeć w lusterka? skoro co drugi baran na motorze z kuśką się na mózgi pozamieniał

  4. Ocena: 0

    ufam, że przy następnej próbie ów jeździec tego motóra zostanie skutecznie i stabilnie oskalpowany

  5. prawda jest taka że zawinil i kierowca audi i kierowca trolejbusa. Motocyklista nie jest w ogole za to odpowiedzialny.

    • Ocena: 0

      nie? po co się ładował pomiędzy oba pojazdy? Bo między nimi był margines? to ma kare

  6. Ocena: 0

    Hehe to pewnie wina kierowcy mpk zgadal sie z gosciem z uadicy i stwierdzili ze biora go w kanapke haha. Niema odwagi sie przyznac w trajtku byl monitoring ti juz ma pozamiatane jezeli tak bylo jak mowia kierowcy. A kierowca trajtka to raczej niesciemnia

  7. Ocena: 0

    Motocykliści tak robią i poszedł do sądu bo mu uprawnienia chcieli zatrzymać.

  8. Wielka szkoda.

  9. Paweł .......
    Ocena: 0

    Ciepło się zrobiło i już ta plaga na ulicach .. kaskadery pier….ne

  10. Ocena: 0

    widocznie patrzył w lusterka. Bo oni są wszędzie…