Piekło w czterech ścianach. Dzień po ślubie chciał utopić syna swojej żony, latami znęcał się nad nimi
15:19 23-04-2017 | Autor: redakcja
Po latach znęcania się nad żoną i jej synem, mieszkaniec gminy Wohyń w końcu stanął przed sądem. Choć mężczyzna nie przyznawał się do winy, materiał dowodowy zebrany w tej sprawie nie budził wątpliwości. Robert M. był oskarżony o to, że od 1998 roku znęcał się psychicznie i fizycznie nad swoją żoną oraz jej synem, wszczynał setki awantur domowych, podczas których znieważał i poniżał bliskich słowami powszechnie uważanym za obelżywe, wyganiał ich z domu, przewracał, ciągnął za włosy, dusił, szarpał i popychał, jak też przykładał nóż do szyi i groził pozbawieniem życia.
Mężczyzna zaczął się znęcać nad bliskimi już dzień po ślubie. W lipcu 1998 roku, podczas odbywających się w domu poprawinach wesela, w pewnym momencie złapał syna z poprzedniego małżeństwa swojej żony, wrzucił go do wanny w łazience, po czym odkręcił wodę i przyciskając głowę chłopaka do dna wanny powiedział, że zaraz go utopi, gdyż jest mu niepotrzebny. Wszystko zauważył kolega chłopca, który z krzykiem pobiegł do rodziców. Do łazienki wbiegła żona 49-latka błagając, żeby zostawił jej dziecko. Mężczyzna jednak nie reagował. Sytuację załagodziła dopiero matka Roberta M., która uspokoiła syna.
Podobnych aktów agresji wobec syna swojej żony mężczyzna wykazywał wiele. Pewnego dnia wrócił do domu i okazało się, że chłopaka nie ma. Od sąsiadów dowiedział się, że ten pojechał rowerem do swoich dziadków. Wtedy Robert M. wsiadł do samochodu i pojechał go szukać. Gdy zobaczył pasierba dogonił go, zaczął na niego krzyczeć, potem szarpiąc uderzył go w głowę i kazał wracać do domu. Jednocześnie zabronił mu wspominać o tym wydarzeniu matce. Innym razem gdy ten wrócił z zajęć i zapalił światło na schodach, wtedy mężczyzna zaczął go wyzywać, że to nie on płaci za prąd. Następnie zaczął go szarpać, dusić i krzyczeć, że to nie jest jego dom, po czym kazał mu się wynosić. Chłopak noc musiał spędzić u dziadków. Podobnych sytuacji było bardzo wiele.
Awantury domowe były na porządku dziennym. Mężczyzna szarpał chłopaka, bił go po głowie, ciągnął za uszy, nie szczędząc słów obelżywych wyzywał go od złodziei, idiotów, debili, psów czy też bękartów. Pretekstem były najdrobniejsze szczegóły, jak na przykład krzywo postawione buty. Robert M. wypominał mu jedzenie, zużywany prąd, utrudniał ogrzewanie pokoju, swobodne przebywanie w kuchni i innych pomieszczeniach domu, pasierb miał ograniczony dostęp do telewizora, internetu, a także kontaktu z rówieśnikami. Chłopak wiedząc, że jego matka ma za sobą nieudany związek, starał się jej nie mówić o drobniejszych kłótniach. Jego koszmar zakończył się dopiero w 2011 roku, kiedy to dzięki pomocy finansowej swoich dziadków, rozpoczął budowę własnego domu, po czym się wyprowadził.
Z kolei z żoną początkowo sytuacja układała się normalnie. Pomiędzy małżonkami dochodziło do spięć, głównie gdy kobieta broniła swojego syna. Wszystko zmieniło się we wrześniu 2005 roku, kiedy to urodziła się ich córka. Wtedy mężczyzna zaczął nadużywać alkoholu, a awantury przybrały na sile i częstotliwości. Podobnie jak w przypadku pasierba, mężczyzna zaciśniętymi pięściami bił ją po głowie, wyzywał żonę wulgarnymi słowami, poniżał, popychał i szarpał. Zabraniał jej także prawie wszystkiego. Kobieta postanowiła się usamodzielnić. Dzięki dotacji założyła sklep, jednak po pewnym czasie małżonek zmusił ją, aby przepisała go na niego.
Wtedy zaczął zarzucać kobiecie kradzież pieniędzy i artykułów sklepowych. W końcu zabrał jej klucze i zakazał wstępu do sklepu mówiąc, że według prawa jest jego i nic mu nie może zrobić. Jednocześnie zażądał, aby kobieta regulowała rachunki za prąd i gaz oraz opłacała inne zobowiązania. Doprowadzona do skraju wyniszczenia psychicznego, zdecydowała się w końcu złożyć do organów ścigania zawiadomienie o znęcaniu się nad nią oraz nad jej synem. Wcześniejsze powiadamianie policji nie przynosiło skutku, gdyż jej małżonek był byłym policjantem. Interwencje kończyły się głównie jego pouczeniem.
Gdy Robert M. się o tym dowiedział, wszedł do kuchni, jedną ręką złapał kobietę za włosy, a drugą chwycił za nóż. Przyłożył jej ostrze do szyi po czym powiedział, że ją zabije. Jednak wcześniej pozbawi życia jej syna oraz ich wspólnej córki. Wtedy kobieta spakowała swoje rzeczy i uciekła do koleżanki. Do domu już nie wróciła. Mężczyzna nie oszczędzał też rodziców swojej żony. Dzwonił do nich mówiąc, że np. zabił ich wnuka.
Sąd rejonowy w Radzyniu Podlaskim po zapoznaniu się z materiałem dowodowym i przesłuchaniem licznych świadków uznał 49-letniego Roberta M. za winnego wieloletniego znęcania się nad rodziną. Skazał go na rok pozbawienia wolności, przy czym wykonanie kary zawiesił na okres 3 lat. Mężczyzna otrzymał dozór kuratora sądowego, ma też obowiązek powstrzymywać się od nadużywania alkoholu oraz poprawnie zachowywać się wobec pokrzywdzonych. Dodatkowo ma wpłacić 800 zł grzywny oraz ponad 5 tys. złotych kosztów sądowych i nawiązek na rzecz pokrzywdzonych.
2017-04-23 14:47:06
(fot. ilustr. pixabay.com)
Rok w zawieszeniu, za kilkanaście lat znęcania…
…były policjant.
pewnie jeszcze ubek w dodatku
Albo gestapowiec
jakie znecanie? setki razy pobita i ona i syn i przez pijanego i nigdy do szpitala nie nie trafiła, cos tu smierdzi i to grubo, widac pani szukała powodu do rozwodu i wszystko wymysliła
O jej za co ta straszna kara , cały rok ? Za lata znęcania się . Były policjant to go rozgrzesza ?
Bo my mamy dobre zmiany, także i w różnej wysokości sądach. Tam pracują dobrzy ludzie i nie skrzywdzą „swojaka” .Pewnie po ogłoszeniu wyroku, wrócili do wspólnego mieszkania i będą żyć długo i szczęśliwe.
Przecież po ślubie powinno być lepiej.
Oj cie piernicz, że to wina dobrej zmiany. Ten gość ma układy jeszcze z czasów zanim PIS zagościł na scenie politycznej. Wiem, że łatwo jest walać winę na nielubiany klub polityczny. Nie wiem czy kiedyś ludzie przejrzą na oczy i zauważą, że nie ma większej różnicy między PiS, Po, nowoczesną i tym wszystkim innym. Poszli do rządu dla władzy i pieniędzy, a Polska jaka była taka jest, jak było kolesiostwo to jest ono nadal i będzie za 50 lat choćby PiS już nigdy do władzy nie doszedł. To element naszej kultury i spuścizny PRL
Dlaczego u nas nie ma kary przymusowych ciężkich robót, np. w kamieniołomach albo czegoś podobnego?
Tam taki „bohater domu” nauczyłby się szacunku i pokory, i nie musieliby go utrzymywać podatnicy, bo zarobiłby na chleb, wodę, prąd itd.
Kara w zawieszeniu w opisanej sytuacji to czysta kpina.
NIestety kobieta sama sobei jest winna. Nie powinna wiązać sie z kimś takim.
Oczywiście, bo żadna normalna kobieta nie dałaby się nabrać na liczne obietnice poprawy ze strony swojego oprawcy. Tacy zwyrole potrafią świetnie przepraszać, obsypywać prezentami, itd… Radzę zapoznać się z mechanizmami psychologicznymi w relacji ofiara-sprawca.
Super,i to ma być kara dla takiego zwyrodnialca?nasze prawo nie jest za pokrzywdzonym tylko za katem a to powinno sie eliminować.Dużo jest rodzin katowanych ale wstydzą sie przyznać do tego w tym temacie coś wiem na własnym przykładzie.
Ten wyrok to śmiech na sali !
Też padłam ofiarą przemocy.Żyłam w stanie ciągłego poniżania przez trzy lata , 10 lat temu odeszłam i szczerze mówiąc do dzisiaj mam problem, żeby się pozbierać. Dziwię się po co ta pani tkwiła w takim bagnie przez tyle lat, zwłaszcza , że skazała też na cierpienie swojego synka. Może była zastraszana i bała się odejść.
kwestia czasu zanim chłopak dojedzie „tatusia”…
mało wiesz o psychlogii
Tatus chłopaka juz na cmentarzu lezy. A ten „biedny” chlopak ma juz prawie 30 lat.
hahaha ale nadal trzyma sie maminej spodnicy i pieniedzy dziadka
Robert?
Kazdy to potwierdzi kto zna ta rodzinę i jej zachowanie. Niedaleko pada jabłko od jabłoni córka niewiele rózni sie od pani Prezes
Fakt zamiłowania do wyciągania pieniedzy od dziadka odziedziczył po mamusi
pewnie katolik z PISu jak ten poseł co się nad żoną znęcał w niedzielę w pierwszej ławce a w sercu …. szkoda gadać ,
Racja, mi były narzeczony zarzucał że do kościoła nie chodziłam, a sam mnie lał po mordzie…
Bo zyłas w nim w grzechu przed slubem a on nie mogł tego zniesc
Hahahha rok w zawieszeniu na trzy? ale jaja.. Chory kraj. Za zniszczenie życia kilku osobom rok w zawieszeniu….
widocznie sąd na podstawie całosci zgromadzonego materiału dowodowego tak ocenił wine sprawcy i na jaka zasłużył karę. Ludzi ocenia sie na podstawie dowodów a nie na podstawie niepodpisanych artykułow prasowych