Osadzeni z lubelskiego aresztu przepisali Pismo Święte
13:08 26-10-2025 | Autor: redakcja
Biblia, którą nie tylko przepisywali osadzeni, ale i ręcznie zdobili jej strony, została po raz pierwszy użyta podczas Mszy św. inaugurującej rok akademicki 2025/26 w Centrum Studiów KUL dla Osadzonych, prowadzonych przy jednostce penitencjarnej.
– Mam wybór – albo spędzać większość czasu w celi, albo uczyć się i angażować w to, co proponuje świat zewnętrzny i przede wszystkim uniwersytet – mówi Wiktoria, jedna z uczestniczek programu. – Gdy przepisywałam Pismo Święte, trafiałam na słowa, które odniosłam do siebie, do swojego życia. Było i jest mi dzięki temu lżej odnajdywać się w mojej sytuacji – dodała kobieta.
Studia w areszcie są inicjatywą rektora KUL, ks. prof. Mirosława Kalinowskiego. Jednak nie tylko one umożliwiają rozwój osobom pozbawionym wolności. Ks. prof. Kalinowski zapoczątkował także cykl Więziennych Otwartych Wykładów dla wszystkich osadzonych.
– Wszystkie idee, które służą dobru, są bardzo cenne. Doceniam wszelkie nowe pomysły i propozycje, jakie pojawiają się w tej na pozór zamkniętej przestrzeni. Z ogromną radością przyjąłem wiadomość o tym, że osadzonym udało się w tak krótkim czasie spisać słowa Świętych Ksiąg – podkreśla rektor KUL.
– To owoc nauki i świadectwo wiary więźniów, z którymi spotykam się każdego dnia – mówi inicjator przedsięwzięcia, kapelan ks. Grzegorz Draus.
W projekcie wzięło udział 80 osadzonych, którym spisanie całości zajęło ponad trzy miesiące. Wielu z uczestników bierze udział w liturgiach wspólnot Drogi Neokatechumenalnej, a także wykazuje zdolności artystyczne.
– Grupa zaangażowała się również w malowanie fresków w kaplicach Aresztu Śledczego – dodaje ks. Draus.
Próby odręcznego przepisywania Biblii były podejmowane wcześniej w różnych kontekstach. W czasie pandemii do spisywania jej zachęcały parafie i szkoły. Z informacji medialnych wynika, że wyzwanie podjęły także osoby prywatne, jak Rejin Valson z południowej części Indii. Ręczne przepisywanie Biblii nie jest zadaniem krótkotrwałym. Przykładem jest Phillip Patterson, emerytowany projektant wnętrz z północnej części stanu Nowy York, który przepisał Biblię Króla Jakuba w latach 2007–2011, co zajęło mu cztery lata. Współczesne obliczenia szacują, że przepisanie Biblii zajęłoby przeciętnemu człowiekowi około 590–600 godzin, czyli około 100 dni roboczych przy założeniu sześciogodzinnego pisania dziennie.
Projekt realizowany w Areszcie Śledczym w Lublinie stanowi unikalne połączenie nauki, wiary i sztuki, pokazując, że edukacja i rozwój duchowy są możliwe również w zamkniętej przestrzeni penitencjarnej.

fot. KUL
Może by tak miasto posprzątali albo chodniki poprostowali. Kiedy ja będę miał czas na kontemplację? Ciągły bieg z pracy do pracy, opłaty podatki wymagania a Ci się duchowo odradzają.
Osadzony w więzieniu> już tu nigdy nie wrócę, zdobędę zawód i zadbam o rodzinę.
Tymczasem na wolności> wezmę tylko trochę mefedronu i idę po piwo do sklepu, nie mam pieniędzy a to wezmę nóż.
Bierze nóż, ten koleś bierze nóż
Wychodzi nocą szukać dnia
Bierze łom, ten koleś bierze łom
Wychodzi nocą posiać strach.
Kpina z normalnych Polaków. Rowy czyścić, a nie legendami i bajkami się zajmują.
A nie powinni robić czegoś pożytecznego dla społeczeństwa z których pieniędzy są utrzymywani?
to czekają inne religie do przepisania :p
Np. Kamasutra
Niech piszą
kindybał ci w szamot
Świeta patologia hahahaha
Osadzeni z lubelskiego aresztu przepisali Pismo Święte…
Różnym ludziom różnie pod deklami fermentuje, tym akurat tak odwaliło.
Ale czego to nie robi się z nudów.
To jest pasozytnictwo powinni drogi, mieszkania budowac jak za komuny.
To oni potrafią pisać?
To nie policjanci na patrolu, gdzie jeden umie pisać, a drugi czytać.😆
Korposzczurek jedzie na wakacje do Azji żeby „odnaleźć siebie”. Patusowi wystarczy przepisywanie bajek w ZK. 😆
Jeden i drugi to ten sam stan umysłu.