Opinie biegłych pogrążają 21-latkę podejrzaną o spalenie noworodka. Dziecko urodziło się żywe, miało w organizmie środki odurzające
20:57 14-09-2018 | Autor: redakcja
W piątek w lubartowskiej prokuraturze odbyło się przesłuchanie 21-letniej Agaty F. z Majdanu Kozłowickiego. To w związku z nowymi ustaleniami w sprawie odnalezionych w jej pokoju, częściowo spalonych zwłok noworodka. Śledczy otrzymali bowiem wyniki sekcji zwłok, które są sprzeczne ze złożonymi przez kobietę wyjaśnieniami. Zapewniała ona, że jej córeczka urodziła się martwa.
Tymczasem z opinii biegłych wynika, że z dużym prawdopodobieństwem dziecko urodziło się żywe i zdolne do samodzielnego oddychania. Co więcej, w organizmie noworodka znajdowała się pochodna amfetaminy. Narkotyki kobieta miała zażywać przed porodem, w wyniku czego przedostały się również do organizmu dziecka. Tym razem Agata F. odmówiła składania jakichkolwiek wyjaśnień.
Przypomnijmy, na makabryczne znalezisko natrafiono w sobotę 30 czerwca w jednym z domów w Majdanie Kozłowieckim koło Lubartowa. Częściowo nadpalone ciało noworodka znajdowało się w piecu służącym do ogrzewania pomieszczenia. Matką dziecka okazała się mieszkająca w tym domu młoda kobieta. Jej najbliżsi jakiś czas temu zaczęli podejrzewać, że może ona być w ciąży. Nie chciała się jednak do tego przyznać.
Kiedy domownicy zauważyli, że jej figura znów wróciła do normy, zaczęli podejrzewać, że mogła ona zrobić krzywdę swojemu dziecku. Dlatego też podczas jej nieobecności zaczęli przeszukiwać mieszkanie. Policjanci zatrzymali 21-latkę, kiedy wraz ze swoim partnerem jakby nigdy nic, bawiła się na przyjęciu weselnym.
Studentka jednej z lubelskich uczelni tłumaczyła, że wstydziła się ciąży, w którą miała zajść niedługo po tym, jak zaczęła się spotykać ze swoim partnerem. Nie chciała się przyznać rodzinie, że spodziewa się dziecka. Coraz większy brzuch starała się ukryć nosząc luźne ubrania. Nawet swojego partnera zapewniała, że się myli, kiedy pytał ją o ciążę.
Wstępne ustalenia wskazują, że dziecko urodziło się w ósmym miesiącu ciąży. Poród odbył się w nocy ze środy na czwartek i miał miejsce w łazience. Następnie 21-latka owinęła noworodka ręcznikiem i ukryła w palenisku znajdującego się w jej pokoju pieca. Później przystąpiła do sprzątania śladów porodu. W piątek rozpaliła w piecu, starając się spalić zwłoki dziecka.
Ze względu iż zbliża się koniec orzeczonego wobec kobiety środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, śledczy wnioskują o jego przedłużenie na okres kolejnych trzech miesięcy.
(fot. lublin112)
2018-09-14 20:42:01
Taka młoda postępowa,wzór do naśladowania dla kobiet z czarnych protestów
Ten majdan to sama mlodzież to tragednia nie dosc ze sekta kilka naście lat temu i kilka naście noworodkow w lesie to jeszcze to. . sam majdan przeklety jest.i z niego ludzie. Annobor i wandzin w porzadku.sam sie w gowno wpieprzylem z ta cholerna wsia !
Zaorać ten Majdan. Jak nie Niebo to teraz ta kuwa
Wandzin i Annobor to inne? To pochodne uważam. Patologia tam się dzieje.
wywłoke do pieca!!po prostu brak słów! kara śmierci! tylko to zastopuje patologię!
Nie osądzajmy! Może wzorem pewnej śpiewajæcej pani z KOD miała zbyt mały metraż mieszkania?
Spalić sukę !
a co sie działo w czwartek … dziecko nie płakało ..nikt nie słyszał .. sama mieszkała , ??
W czwartek borowali dziury i głośno było
To jest chore….XXI wiek i dzieci w piecu palą….. No przecież jak kobieta nie chce dziecka to zwyczajnie się zabezpiecza , tu nie ma mowy o 16 latce tylko o dorosłej kobiecie .Widać rodzina by jej pomogła
kara śmierci w tym przypadku dla tego czegoś zbyt łagodna obejrzeć że skóry i do beczki z sola
To nie średniowiecze.
Skoro są już ostateczne orzeczenia, opinie, i ekspertyzy, że nowe paliwo do pieca jest niezgodne z prawem, to po co w nieskończoność przedłużać areszt dla jego wynalazcy, postawić przed dowolnej wysokości sądem, osądzić i przejść do wykonania wyroku.
Co do majdanu jeszcze to powiemn wam kto tam nie byl ze tam jeden samochod na godzine przejeżdża i nikogo prawie niewidac czasem ludzie na szlaki rowerowe przejada. Wnocy ani jednej osoby niezobaczy nikt.to jakis czarnobyl
Dziwisz się? Każdy w obawie, że będzie służył jako paliwo w piecu, woli tam nie jechać.
To tak jak w Czerniejowie, na wszelki wypadek nie kisi się kapusty