Odzyskał 20 tysięcy złotych i dokumenty, które zgubił w tamtym roku przy trasie S17
13:19 04-02-2025 | Autor: redakcja
Znalezisko na MOP przy S17
Do zdarzenia doszło w połowie listopada ubiegłego roku. Pracownica jednej z firm działających na terenie MOP przy trasie ekspresowej S17 zauważyła porzuconą saszetkę. Gdy zajrzała do środka, okazało się, że znajduje się w niej gotówka w różnych walutach, dokumenty oraz karty płatnicze. Saszetkę przekazała swojemu współpracownikowi, który następnie zgłosił się na policję.
Funkcjonariusze podjęli działania, aby ustalić właściciela zguby. Ustalono, że jest nim 65-letni obywatel Ukrainy, jednak kontakt z nim początkowo okazał się trudny – mężczyzna opuścił Polskę i przebywał za granicą. W związku z tym policjanci podjęli współpracę z konsulatem, który przekazał mu informację o odnalezieniu jego własności.
Wzruszenie i podziękowania
Kilka miesięcy później mężczyzna osobiście pojawił się w ryckiej komendzie.
– Dzień, w którym otrzymałem informację o odnalezieniu mojej zguby, był jednym z najlepszych w moim życiu – przyznał, nie kryjąc wzruszenia.
Strata dokumentów wiązała się dla niego z dużymi trudnościami, zwłaszcza w kwestii przekraczania granicy i dokonywania płatności.
Zarówno policjanci, jak i uczciwi znalazcy otrzymali od mężczyzny serdeczne podziękowania. Jego historia pokazuje, jak ważne jest uczciwe postępowanie w podobnych sytuacjach. Warto przypomnieć, że zatrzymanie znalezionej rzeczy dla siebie jest niezgodne z prawem, a oddanie jej właścicielowi może przynieść komuś ogromną ulgę i radość. Dzięki godnej naśladowania postawie znalazców i działaniu policji historia ta miała szczęśliwe zakończenie.
Dobrze że nie znalazła tej saszetki jakaś stara notariuszka lub młody roztargniony sędzia tylko uczciwa kobieta z najniższą krajowa pensją by forsa by przepadła.
Niby normalna rzecz, a nadal budzi sensację.
Jak tak szybko opuścił Polskę i nie zgłosił zguby to nasuwa się pytanie o pochodzenie pieniędzy.
Widać nie zależało mu na dokumentach ani pieniądzach, albo bał się, że wyjdzie skąd je ma. Oczywiście każdy w Polsce płaci pracownikom w dolarach i euro.
A może dopiero po przekroczeniu granicy zorientował się, że ją zgubił? Gdyby pieniądze pochodziły z szemranych źródeł jak twierdzisz i dlatego ich nie szukał to niby czemu miałby po roku po nie wrócić? Na policję?
Bo większość ludzi jest mimo wszystko porządna i uczciwa. Tacy są POLACY 🙂 Empatyczni altruiści. No może poza tymi co przejeżdzają pieszym przed nosem na przejściu dla pieszych :/
Choć jestem mocno krytyczny wobec kierujących to, z tym wymuszaniem na pieszych nie jest tak źle. Strzelam, że 10-20% próbuje za wszelką cenę przejechać przed pieszym, by nie musieć się zatrzymywać. Ale reszta (80-90%) się zatrzymuje bez problemu.
Jednak jak czytam to forum, to odnoszę wrażenie, że za 80-90% wpisów odpowiada to wspomniane powyżej 10-20% czapeczkowców w aŁdi czy kobiet w SUVach z telefonem w ręce, które nie mają kąt bryłowy widzenia jak koń.
oczywiście koń w klapkach
Ale niestety znajdą się tacy jak D[***] czy R[***], którzy nie wiedzą co to jest uczciwość i ukradną pieniądze
I nie kwestia to uczciwości jak sadzisz, ale nasz gastarbajter musiałby taki towar zgłosić na granicy, a tak stwierdził: łatwo przyszło- łatwo poszło. Ni ma kasy- trudno, nie bedzie problemów na granicy i nawet sie nie przyznawał do zguby.
„Szaman na dobranoc” udajesz głupiego czy może faktycznie nim jesteś?
Od kiedy wysokość gotówki podaną w artykule trzeba zgłaszać przy przekraczaniu granicy???
20 tys. to dla niego takie kieszonkowe
i tak latał sobie po Europie ?
pewnie się nie spytali skąd ma kasę
U siebie by nie odzyskał, dlatego zdziwiony.
A zawiózł na ten MOP 10% znaleźnego dla pracowników? Pewnie się śmieje i ma ich za frajerów.
noo jak widać nie wiesz kiedy i na jakiej zasadzie należy się „znaleźne”.
Ale jak zawsze musisz pochwalić się swoją głupotą.