Nocna akcja policji w klubie ze striptizem w centrum Lublina. Zatrzymani mają usłyszeć poważne zarzuty (zdjęcia)
17:52 28-05-2022 | Autor: redakcja
W nocy z piątku na sobotę policjanci z Centralnego Biura Śledczego przeprowadzili akcję w zlokalizowanym na lubelskim deptaku klubie go-go. Lokal wcześniej działał pod szyldem Cocomo. Jednak po tym, jak o marce zrobiło się głośno, w złego słowa znaczeniu, nazwa została zmieniona. Funkcjonariusze dokonali zatrzymań, jak też zabezpieczyli szereg przedmiotów w tym podawane klientom napoje. Te ostatnie mają zostać poddane analizie w policyjnym laboratorium.
Jak nam przekazano, działania odbywały się w całym kraju i były wymierzone w działalność sieci klubów nocnych. Policjanci w tym samym momencie wkroczyli również do lokali w Bydgoszczy, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie, Trójmieście oraz w Warszawie, gdzie zatrzymanych zostało łącznie ponad 20 osób. Na razie prowadzone są z nimi czynności. W grę wchodzą zarzuty m.in. dokonywania rozbojów oraz tzw. prania pieniędzy. Czynności nadzoruje prokuratura krajowa.
O sieci klubów o dawnej nazwie „Cocomo” zrobiło się głośno, kiedy na policję zaczęli zgłaszać się klienci, którzy stracili tam fortuny. Ich rachunki opiewały na kwoty od kilkunastu tys. złotych nawet do miliona złotych. Wszystkie zdarzenia łączył jeden fakt, zostali zaproszeni do środka przez atrakcyjne kobiety spacerujące z różowymi parasolami, otrzymali drinka, potem nic już nie pamiętali. Kiedy obudzili się rano okazało się, że ich konta bankowe zostały wyczyszczone z gotówki. Okazywało się, że na ich rachunkach znajdowały się szampany za kilkanaście tys. zł butelka, czy też horrendalne napiwki.
Kiedy o sprawie zrobiło się głośno w całym kraju, klienci zaczęli omijać te miejsca szerokim łukiem. Wtedy „Cocomo” zniknęło z szyldów, jednak kluby pozostały. Każdy z nich nosi obecnie inną nazwę, lecz są one dalej ze sobą powiązane.




(fot. lublin112)
niezly burdel t5ak trudno bylo udowodnic ze dosypuja barkotyki do napojow to dziecinnie proste.
Opwiedz,jak byś to udowodnił ?
lowcy pedofili w lublinie to sie ich zapytaj jak to robia prowokacje jakis smiwszny jestes idzie 2 typow jeden pije drugi udaje ze pije i masz dowod
trzej muszkieterowie, andrzej, zbuszek i matti, ciułają na 14 dla żelaznego elektoratu.
Widziałem Ptaka Cień, w punkt hahahaha
Tam są ceny z kosmosu sam wydałem tam 2 tys w dwie godziny drink w pokoju prywatnym dla koleżanki 400 zł Dobrze ze więcej nie miałem bo wydoją każda gotówkę nawet drobne
Jest ryzyko jest zabawa. A bilans wyjdzie następnego dnia.
Po co przeszkadzać? Ci, którzy mają za dużo pieniędzy, niech się tam bawią. Z pożytkiem dla wielu?
Odróżniasz zabawę od przestępstwa?
I komu to przeszkadza. Chcesz się zabawić i stracić kasę to twoja sprawa.
Niestety nie jest to takie proste. Wielu chce się zabawić i oficjalnie lokal to umożliwia. Jednak niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że oprócz zabawy odbywały się tam przestępstwa ich kosztem.
W Norwegii poznałem faceta który przez wejście to takiego żmijowiska stracił majątek a zaraz potem żonę i rodzinę. Na urlopie w PL wszedł z kolegą podpity i to wystarczyło. Pamiętał że kasjerki kazały kilka razy wpisywać pin bo nie wchodził. Trzeba naprawdę nie lubić samego siebie żeby wejść w takie szambo. Jeśli już myślał jajami to mógł zadzwonić do jakiejś roksy, straciłby 200 i ewentualnie trochę zdrowia.
Narkotyki kur.. hazard.
Pod nosem ratusza, mieszkańcy kamienic od lat walczą o spokój wieczorem, nocą i godne życie… urzędnicy nie widzą problemu.
Przecież deptak tętni nocą życiem od dekad. Kto szukający spokoju tam zamieszkał? Nawet jak ktoś odziedziczył mieszkanie, to bez problemu można sprzedać i kupić większe dalej od centrum. To jak zamieszkać w lesie i mieć pretensje, że daleko do filharmonii…
szczególnie dekady temu stawiali sobie wielkie kolumny nagłośnieniowe i puszczali discobandżo do 4 rano…
Dekady temu, a mianowicie dwie, był rok 2002. Nie było wtedy nagłośnienia w lokalach?
Możesz nie pamiętać co się działo w mieście, bo jeszcze na wsi mieszkałeś. Tym bardziej nie rozumiem, czemu zgrywasz specjalistę…
Jesteś tak tępy, że aż słów brakuje.
Szczek szczek, kundlu.
Czyżby właściciele nie odpalili „doli” na czas?
Afera z okradaniem ludzi była już bardzo dawno, a dopiero teraz wielki nalot – przypadek?
Może jakiś pisowiec został oskubany przez miłe panie i nagle zrobiła się afera.?
Przecież i wtedy były naloty. I co? Nawet jak wykryli w organizmie imprezowicza jakąś chemię, to udowodnij, że podano mu to bez jego wiedzy w knajpie… Butelki czyste (bo prawdopodobnie dolewają z jakichś małych pojemniczków bezpośrednio do szklanki), stuprocentowej pewności, że nie wziął gdzieś indziej nie ma. Na nagraniach klienci sami wklepujący pin do terminala przy każdej transakcji. Do czego byś się przyczepił?
Zatrzymali ich, to i wypuszczą. Chyba, że trafili na coś pobocznego, niezwiązanego bezpośrednio z dojeniem pijaków…
Czyli podsumowując – mieli dużo szczęścia, że teraz im się udało!
Jak to mówią „nice try”, cieeeciu związany z tym biznesem…
Dopiero się okaże co się udało i czy w ogóle.
I natychmiast, przy nalocie pochowali te Twoje „pojemniczki” we własnych doooopach – normalnie, nic się nie dało znaleźć.
Musisz się postarać o lepsze wytłumaczenie!
Się okaże jeśli dojdzie do jakiegoś procesu co znaleźli. Biznes szemrany ale skoro tyle lat trwa znaczy że jakoś tam potrzebny.