06/06/2026
690 680 960

Niemiecka policja zatrzymała poszukiwanego 30-latka z Lublina. Nie jest już podejrzewany o zabójstwo, lecz uszkodzenie ciała

Pochodzący z Lublina 30-latek wskazywany był przez niemiecką policję na sprawcę zabójstwa. W międzyczasie sprawa zyskała jednak niespodziewany obrót. Mianowicie śledczy wskazali, iż przyczyną śmierci ofiary nie było kopnięcie w głowę lecz zawał serca.

Po blisko tygodniu zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań, niemieccy policjanci zatrzymali Rafała Artura P., którego podejrzewano o zabójstwo 57-latka w Monachium. Jak już informowaliśmy, zdarzenie miało miejsce w minioną środę na terenie Ogrodu Botanicznego. Jak wskazywali mundurowi, sprawca uderzył swoją ofiarę pięścią, następnie kopnął obalając ją na ziemię.

Poszkodowany obywatel Niemiec w ciężkim stanie trafił do szpitala, jednak jego życia nie udało się uratować. Mężczyzna uciekł zaś z miejsca zdarzenia. Policjanci zabezpieczyli liczne nagrania z kamer monitoringu, dzięki którym ustalili podejrzewanego o dokonanie zbrodni.

Jak informowali policjanci, chodzi o 30-letniego Polaka, znanego policji m.in. właśnie za używanie przemocy. Pochodzi on z Lublina, przed wyjazdem do Niemiec mieszkał na ul. Grygowej. Jest też doskonale znany lubelskim policjantom. Wczoraj został zatrzymany w Düsseldorfie. Istnieje podejrzenie, że zamierzał on wyjechać do Holandii. Z resztą od początku mundurowi wskazywali właśnie na możliwość ucieczki mężczyzny z kraju.

Dziennikarze Bild, na podstawie nagrań z kamer monitoringu przedstawili przebieg wydarzeń. Wskazują, że Rafał P. wszedł rano do Starego Ogrodu Botanicznego, niebawem dołączyło do niego dwóch kolegów. Kilka minut przed godz. 10:00 wywiązała się sprzeczka między nimi a siedzącym na ławce mężczyzną. Ten ostatni w pewnym momencie wstał i zaczął odchodzić. Pokazał też środkowy palec.

To zdenerwowało 30-latka, który podszedł do mężczyzny i uderzył go w bok głowy. Z kolei jego znajomy kopnął go w pośladki. Wtedy Niemiec upadł na ziemię. Gdy wstawał, Polak kopnął go w twarz. To sprawiło, że 57-latek już się nie podniósł. Po pewnym czasie nieprzytomnym zainteresował się przechodzący w pobliżu mężczyzna. Nie udzielił mu jednak pomocy, lecz… ukradł mu telefon.

W międzyczasie sprawa zyskała też niespodziewany obrót. Mianowicie śledczy wskazali, iż kopnięcie w głowę nie było przyczyną śmierci 57-latka. Niemiec miał bowiem dostać zawału serca i udusić się z powodu „luźnego języka”. Jednak, jak zaznaczył Bild, czynności prowadzone są w kierunku uszkodzenia ciała skutkującego śmiercią. Grozi za to do 15 lat więzienia.

18 komentarzy

  1. No tak i cała ta sytuacja oraz kopnięcie w głowę nie miało wpływu na zawał?

  2. A uszkodzenie ciała nie miało wpływy na zawał?

  3. To dziwne, że kopnięcie w głowę jest zabójstwem, ale jak dostał zawału w wyniku stresu, bo ktoś go napadł – już zabójstwem nie jest. I to bezpośrednio doprowadza do śmierci, i to – więc gdzie jest ta granica?

  4. KP Niemcy go zatrzymały….? Oficer KaliBabka?

  5. To jest jakiś komiks normalnie.

  6. Wszystko gra. Przecież, według najnowszych ustaleń, zawał serca może pojawić się po kopnięciu w serce, a nie po kopnięciu w głowę, a tym bardziej w twarz🤣🤣🤣🤣🤣

  7. Schab Ojca Grzegorza
    Ocena: 0

    Następnym niespodziewanym obrotem sprawy będzie fakt, że złodziej telefonu też był Polakiem. 😆

  8. Ocena: 0

    reasumując , dól z wapnem czeka

  9. dlatego Europa juz dawno upadla, taki menel juz dawno powinien wisiec na szafocie i tyle

  10. Ocena: 0

    Niemiec zobaczył Patola z Grygowej, i pokazał środkowy palec, Patol Pana uderzył i być może po tym ciosie dostał zawału, ja też bym się przestraszył tego zbira.