Nagrody finansowe mają pomóc w walce z kłusownictwem. Za złapanie kłusownika strażnicy dostaną 2 tys. złotych
21:06 04-03-2020 | Autor: redakcja
Pomimo licznych patroli, kłusownictwo na rzekach i zbiornikach wodnych w naszym regionie wciąż stanowi znaczny problem. Są miejsca, które wędkarze oraz strażnicy nazywają zagłębiami kłusownictwa. Wszystko dlatego, że pomimo częstego ściągania i niszczenia różnego rodzaju sieci, wciąż pojawiają się nowe. Często kłusownictwem zajmują się też całe rodziny.
W ramach walki z kłusownictwem, Lubelski Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego zadecydował o zwiększeniu nagród dla członków Społecznej Straży Rybackiej. Dzięki zatwierdzonej pod koniec lutego uchwale, patrol za złapanie kłusownika na gorącym uczynku, otrzyma 2 tys. złotych. Do tej pory kwota ta była dwukrotnie niższa. O jej zwiększenie apelowała Komisja Ochrony Wód przy Zarządzie Okręgu PZW w Lublinie.
Zgodnie z ustaleniami, premia zostanie wypłacona patrolowi, w skład którego wchodzi przynajmniej trzech strażników. Kłusownik musi być zatrzymany na gorącym uczynku, a następnie przekazany policji lub funkcjonariuszom Państwowej Straży Rybackiej. Co więcej, nie chodzi o schwytanie osoby dokonującej nielegalnego połowu ryb za pomocą wędki, lecz kłusującej przy pomocy takich przyrządów jak: drygawica, więcierz, oścień, kozula, podrywka o wielkości przekraczającej 1 x 1 m czy też urządzenie elektryczne w postaci wędki elektrycznej lub agregatu prądotwórczego.
(fot. archiwum)
Społeczna straż często jest sąsiadem kłusownika. I go nie łapie. Łapią co najwyżej obcego, który łapie bez karty wędkarskiej. Mogą sobie podwyższać nagrody a i tak nic to nie da.
I ty możesz zostać klusownikiem! Jak cię pochwycą podczas samotnego spaceru nad rzeką to i fanty się znajdą jakie tam trzeba.
Łapcie więc Siuśkina z wioski między siemieniem a gródkiem szlacheckim… A jak będzie jechać rowerem to też na alko poproszę… Zarobicie dwa razy więcej…
Ojj to dopiero kłusowników się narobi…
Ale żaden kretyn się nie zastanowi czy oni to robią z chęci zysku czy głodu ? Bo nie widać żeby ktokolwiek sprzedawał ryby na targowiskach
bo na targowiskach nie ma po pierwsze warunków, po drugie zbytu. kiedyś były na osiedlach sklepy rybne, ale i to nie wytrzymało konkurencji hipermarketów – tam masz wybór wszystkich ryb świata.
poza tym kłusownictwo to nie tylko łowienie ryb bez zezwolenia, ale także rozkładanie wnyków na zwierzynę czy organizowanie nielegalnych polowań.
i nie wszystkie łupy idą tak jak piszesz na własny użytek – duża część jest zwyczajnie sprzedawana po znajomych lub do przydrożnych knajp…
Osobiście uważam że jeśli jak to określacie kłusownik w według mnie RYBAK ŚRÓDLĄDOWY wytwarza pułapki lub inne narzędzia do połowu sam z naturalnych materiałów jak to robili dawni rybacy to nie powinien być karany lecz nagradzany ponieważ kultywuję on TRADYCYJNE METODY POŁOWU RYB i niejako kultywuje on kulturę regiony w którym zamieszkuje.
A PRZECIEŻ WSZYSCY KRZYCZĄ ŻE NALEŻY PIELĘGNOWAĆ TRADYCJĘ.
Tylko CIEMNOTA garnie się do nie ugruntowanego postępu CZŁEK światły powróci do korzeni.
Wynika z tego że te chamy ze straży społecznej czy państwowej nie są po stronie państwa które nakazuje kultywować tradycję i patriotyzm lecz przeciwko niemu.
Brak poszanowania wartości i tradycji narodowych.
w średniowieczu też były organizowane polowania – tylko jeśli nie byłeś na nie zaproszony przez miejscowego magnata i robiłeś to na własną rękę, czekało Cię więcej bólu niż mandat i sankcje. może tą tradycję też kultywować? bo wspólne nie znaczy niczyje i że można wziąć
Judaszowe srebrniki?
Złapanie złodzieja: zero złotych
Złapanie gwałciciela: zero złotych
Złapanie mordercy: zero złotych
a Ty co, wczoraj urodzony? na kłusownictwie traci skarb państwa – morderca czy gwałciciel to problem obywateli. natomiast złodziei należy pogrupować na 2 kategorie:
1. ci, którzy okradają obywateli – sprawa do umorzenia
2. ci, którzy okradają państwo – tu z kolei rozróżniamy:
a) ci, którzy się dzielą i są przez organy państwowe wręcz pożądani
b) ci, którzy dzielić się nie chcą, więc państwo z nich pożytku nie ma. i to tych ostatnich się zamyka
Mogą złapać i po jajach podrapać!
LUDZIE WŁĄCZCIE MYŚLENIE!!!! W latach 80 -90 na każdej wsi żyło po kilku ,,rybaków” którzy zajmowali się tym procederem niemal zawodowo do tego np Wieprz co kilka lat zatruwany był przez Cukrownię Krasnystaw czy Mleczarnię mieszczącą się również w Krasnymstawie wtedy to ginęły ryb tony a mimo to było ich w bród .Dziś mało kto chodzi nad wodę Kłusowników prawie nie ma To ,że złapią od czasu do czasu jakiś kilku oldboy, co to przy obalaniu kolejnej wiśniówki wspominając dawne czasy wpadli na pomysł aby sobie przypomnieć jak to było . Do tego zapewne somsiad uprzejmie doniósł bo biesiadnicy przez płot szklanki wiśniówki nie podali.
Zobaczcie co z rzek zrobili …kanały Wieprz od Dorochuczy po Łęczna wyczyszczony wygląda niczym kanał do tego zarybiany na maxa Sumem to skąd maja się .brać te ryby Czy wy naprawdę jesteście w stanie uwierzyć że jak ktoś złpie 20 kg ryb w siatke ponosi winę za brak ryb w Rzece …..
a czy ty jesteś w stanie pojąć, że „nie moje, to nie ruszam”?
udało mi się dzisiaj kupić w biedrze 30kg cukru i 6 butelek oleju takich dużych po 5 litry . Czy wie kto może gdzie można kupić dobrą wodę niegazowaną by nie była za droga ?
onn masz całkowitą rację. Ryby w Wieprzu jest systematycznie coraz mniej, a niektórych gatunków prawie wcale np. miętus a woda w porównaniu z latami 80-90 o wiele czystsza. Zniszczone naturalne koryto wieprza , brak zakoli i drzew to gdzie ma się ryba wytrzeć. Jedynym znacznym przyrostem jest bóbr który to nie ma naturalnego wroga.