Na łuku jezdni wpadł w poślizg. Toyota spadła ze skarpy i dachowała przy rzece (zdjęcia)
21:23 05-01-2021 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 20:40 na al. Solidarności w Lublinie. W rejonie ul. Lubomelskiej dachował samochód osobowy. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespół ratownictwa medycznego oraz policja.
Jak wstępnie ustalono, kierujący toyotą mężczyzna jechał w kierunku zamku. Na łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem po czym auto wpadło w poślizg. Następnie samochód wypadł z drogi, spadł ze skarpy i dachował przy przepływającej w pobliżu rzece Czechówce.
W zdarzeniu nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń ciała. Na miejscu pracują policjanci, którzy ustalają szczegółowe okoliczności kolizji. Nie ma większych utrudnień w ruchu.





(fot. lublin112)
Widzę, że robi nam się kolejny czarny punkt… Prawie jak obok Młyna Krauzego 😀
Nie mogę pojąć fenomenu tego, iż tyle osób tam się rozbija nieraz tam jechałem szybko i daleko było od utraty kontroli nad autem!!!
ależ to proste, wystarczy tamtędy jeździć często, jedziesz z wiaduktu przy McDonaldzie stówką (przekraczasz dozwolone 70) i jesteś wyprzedzany przez samochody jadące 120-150km/h i z taką prędkością wchodzą w lewy łuk jednocześnie hamując przed światłami. Dokładnie to samo przy młynie
Ciotka do kwadratu, nie doleciał do Ściekówki.
Na ilu licznik się zatrzymał?
w czasie dzwona licznik się zatrzymuje na przebiegu samochodu. Natomiast szybkościomierz zatrzymuje się podobnie jak twój(celowo z małej litery) rozum na pozycji ZERO. Wiadomości te uzyskałem u szwagra na imprezie
W tym samym miejscu było już kilka takich wypadków. Nadmierna prędkość to jedno ale niech ktoś z ZDiM zwróci uwagę na złączke przed tym łukiem! To m.in. ona powoduje wybijanie kierowców z rytmu jazdy!
Co mają sprawdzać? Wystarczy jechać zgodnie z przepisami a nie uważać się za pseudo inżyniera.
Przejechałem ponad 2 miliony km po Polsce i Europie i wiem że wystarczy nie przekraczać prędkości o więcej niż 10% i żadne złączki,zakręty czy wiadukty nie będą straszstraszne e
O ile mnie starcza pamięć nie zawodzi, to już rugi męczennik motoryzacji turlał sie po tej skarpie.
Zanim ktoś wytapla się w tym rowie szumnie nazywanym rzeką, może by tak pomyśleć o jakiś zaporach przeciwczołgowych, albo czymś innym, ale mocno idioto odpornym
Jeśli postawisz tam bariery ochronne to geniusz kierownicy, który w nie uderzy, odbije się od nich, wróci na drogę i spowoduje karambol. Niech lecą do rowu. P.S. Tamtędy nikt nie jeździ zgodnie z ograniczeniami ale żeby rozbić się trzeba przegiąć naprawdę mocno. Powinni kasować prawa jazdy za takie numery. Tak samo jak za prędkości powyżej 120 na wysokości Felicity.
A jak bobra zabije? Tam niedaleko już się osiedliły. Tylko czekać aż i tu dojdą.
Na tym łuku już nikt słupów energetycznych nie stawia ,bo by z wymianą nie nadążali.A wystarczyło by postawić bariery ochronne ,a tak są zawody kto dalej doleci.
To wtedy nie wyrabia na wymianę barier
wystarczyłoby
Proszę wybitnych specjalistów i ekspertów z dziedziny wypadków samochodowych o wyjaśnienie jak to jest możliwe żeby w tym miejscu lub po drugiej strony ulicy zrobić coś takiego ?
To proste. Tam masz przechodzący przez szerokosc ulicy maly próg. Nie wiem jak to nazwac, jak przejedziesz to zwrocisz uwage. I jak najedziesz na to zbyt szybko to podbija kola a potem juz utrata panowania. Taka sam sytuacja jest przy mlynie Krauzego. Ale prawda jest tak ze mimo wszystko aby stracic panowanie musisz grzac naprawde grubo. Ja tam jechalem ok 100 i przejechalem bez problemu wiec ci wszyscy ktorzy wypadaja musza miec o wiele wiecej
niejednokrotnie w nocy pędziłem tam szybciej niż 100km/h i nigdy nie miałem tak żadnego problemu – dziś (środa znowu ktoś zaorał tym razem lewą stronę i słup) Tu bardziej chodzi o stan techniczny pojazdu – oraz umiejętności a raczej ich brak wśród sprawców tych wypadków – kolizji !
Ja już ustaliłem, przecież koza mu nie wybiegła tylko zapitalał, a ślisko jest.
JAK?!