Mieszkańcy mają dosyć hałasu w rejonie deptaka. „Tym razem nie odpuścimy”
11:20 18-05-2021 | Autor: redakcja
Od kilku lat mieszkańcy kamienic zlokalizowanych w rejonie Krakowskiego Przedmieścia oraz ul. Kapucyńskiej walczą o ciszę. W minioną sobotę zadzwonili do nas z prośbą o interwencję, ponieważ są już bezsilni, a dotychczasowe działania miasta i służb nie przyniosły efektu. Po kilkunastu minutach na miejscu pojawił się nasz reporter.
– Proszę pana już prawie dwie godziny czekamy na interwencję straży miejskiej. Zgłosiliśmy, że z głośnika w pobliskim ogródku słychać głośną muzykę. Nie da się przy niej usiedzieć w domu, a musimy jej słuchać do późnych godzin nocnych. Tak jest od lat. Imprezy, śpiewy, krzyki, oddawanie moczu po bramach, karaoke do 2-3 w nocy. Z tym od lat musimy się zmagać. Jesteśmy na skraju wytrzymałości. Nie wiemy już co mamy zrobić, do kogo się udać, aby wyegzekwować nasze prawo do spokoju i ciszy w nocy – mówili nam mieszkańcy.
Jak nam przekazano sytuacja taka trwa od co najmniej trzech lat. Nie pomogły pisma do Urzędu Miasta Lublin, nie pomogły interwencje policji, nie pomogły również interwencje Straży Miejskiej. Mieszkańcy skazani są na słuchanie muzyki z głośników wystawionych poza lokale gastronomiczne lub z urządzeń, które pojawiają się cyklicznie w rejonie deptaka. Niektóre kontrole służb kończą się pouczeniami, inne zaś mandatami i wnioskami do sądu. Tak było w przypadku jednego z mężczyzn, który notorycznie w godzinach nocnych i wieczornych odtwarzał muzykę z magnetofonu i zbierał pieniądze. Teraz czeka go sprawa w sądzie.
Robert Gogola z lubelskiej Straży Miejskiej informuje, że od wiosny 2018 r. do wiosny 2021 r. strażnicy miejscy przeprowadzili na deptaku 30 interwencji związanych z zakłócaniem spokoju. 8 z nich zakończyło się mandatem, zaś 4 wnioskami do sądu. Jak nam przekazano, ostatnia sobotnia interwencja strażników miejskich w lokalu Ostro, gdzie na ogródku był wystawiony głośnik, także zakończy się wnioskiem do sądu.
– Mamy prawo do odpoczynku i spokoju. W kamienicach mieszkają osoby starsze, które mają problemy ze zdrowiem. Nikt się z nimi nie liczy i są skazane na conocne słuchanie śpiewów i głośnej muzyki, która puszczana jest nawet do godziny 4 nad ranem. Zgodnie z przepisami ustawy Prawo o Ochronie Środowiska i Kodeksu wykroczeń taki proceder nie powinien mieć miejsca – mówią mieszkańcy.
Miasto Lublin odpowiada
Z poruszonymi przez mieszkańców problemami zgłosiliśmy się do Urzędu Miasta Lublin. W dużej mierze to od urzędników, jak i od prezydenta miasta zależy, w jaki sposób ten problem zostanie rozwiązany.
– Deptak, czyli wyłączona od 25 lat z ruchu kołowego część ulicy Krakowskie Przedmieście (zrewitalizowany w ostatnich latach), obecnie spełnia przede wszystkim funkcje komunikacyjne dla pieszych i handlowe. Deptak stanowi również jedną z głównych atrakcji turystycznych Lublina, jest miejscem spotkań i kontaktów międzyludzkich. Zwłaszcza w sezonie letnim cieszy się ogromną popularnością zarówno mieszkańców jak i turystów, co można było zauważyć w ubiegły weekend, pierwszy po ponad półrocznym zamrożeniu branży gastronomicznej. System monitoringu miejskiego w chwili obecnej składa się z prawie 300 kamer. W sytuacji, gdy pracownicy Centrum Monitoringu Wizyjnego zauważą niepokojące zachowania lub łamanie obowiązujących przepisów na terenie miasta, w tym również deptaka, informują o zdarzeniach dyżurnych służb odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego tj. Policję i Straż Miejską z prośbą o podjęcie działań. Takie działania prowadzone są na terenie ścisłego centrum miasta na bieżąco. W związku z uruchomieniem ogródków gastronomicznych, a co jest z tym związane zwiększonym ruchem mieszkańców i turystów, operatorzy systemu monitoringu zwracają szczególną uwagę na rejon deptaka i Starego Miasta – tłumaczy Monika Głazik z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Zastrzeżenia do interwencji
W tym miejscu należy dodać, że mieszkańcy mają duże zastrzeżenia, co do interwencji policji i straży miejskiej na deptaku. W sobotę na przyjazd patrolu strażników miejskich czekali 1,5 godziny, zaś policjanci, jak wynika z ich relacji, interweniowali w pierwszym przypadku po pół godzinie, zaś w drugim nieco szybciej. Nie zmienia to faktu, że czas interwencji służb w rejonie reprezentacyjnej ulicy miasta, jest niezwykle długi. Jak wyjaśniają, przy tak dużej ilości osób w tym miejscu, sytuacja ta jest niedopuszczalna. Zarzucają również miejskim służbom brak należytej reakcji na spożywanie alkoholu poza miejscami do tego wyznaczonymi.
Rzecznik prasowy Straży Miejskiej Lublin, Robert Gogola wyjaśnia, że strażnicy w miniony weekend mieli dużo interwencji stąd wydłużony był czas przyjazdu na miejsce.
– W celu sprawdzenia czy w przypadku wymienionych lokali nie doszło do naruszenia zasad i warunków sprzedaży i podawania napojów alkoholowych, pracownicy Wydziału Spraw Administracyjnych prowadzą kontrole tych punktów. Jednocześnie, warto podkreślić, że za pilnowanie porządku na terenie ogródków gastronomicznych odpowiadają podmioty prowadzące ogródki – wyjaśnia Monika Głazik z UM Lublin.
Szansa na ciszę
Wczoraj skontaktowaliśmy się z właścicielem lokalu Ostro. Przedstawiliśmy mu problem, z jakim zgłosili się do nas mieszkańcy. Otrzymaliśmy zapewnienie, że przed lokalem nie będzie się pojawiał głośnik i zapewnił, że dojdzie do porozumienia z mieszkańcami tak, aby muzyka nie była dla nich uciążliwa. Jak powiedział, nie chodzi tu o prowadzenie z kimś wojny, ale o dobre sąsiedzkie stosunki.
W poniedziałek wieczorem mieszkańcy wezwali ponownie strażników miejskich. Tym razem do lokalu ShotBar U-Boot Lublin znajdującego się na placu przed Pedetem. Odbywała się tam muzyczna impreza ze śpiewami i karaoke. Jednak po wizycie funkcjonariuszy muzyka ucichła. Obsługa odmówiła przyjęcia mandatu, sprawa zostanie przekazana do sądu. W rozmowie z nami managerka lokalu stwierdziła, że dopóki nie zostanie wypracowane wspólne rozwiązanie, lokal będzie działał tak, aby nie był uciążliwy dla mieszkańców. Mieszkańcy przekazali nam, że nie odpuszczą i będą walczyć o spokój.
„Nie walczymy z miejskimi imprezami, tylko z hałasem z lokali”
Jak dodają mieszkańcy, nie chodzi tu o głośne miejskie imprezy, które odbywają się cyklicznie w przestrzeni miejskiej, ale o notoryczne głośne puszczanie muzyki z głośników, śpiewy do późnych godzin nocnych, a także brak odpowiedniej reakcji służb miejskich. Od kilku lat zbierają nagrania tego, co dzieje się nocami na deptaku. Z filmów wyłania się obraz miasta „skażonego” hałasem, które pozostawiło swoich mieszkańców samych z tym problemem. Co więcej, sytuacja ta rodzi ogromną frustrację, a nawet problemy zdrowotne. Mieszkańcy ci są gotowi w każdym momencie do rozmów z właścicielami lokali, władzami miasta, odpowiednimi służbami, ale na razie wyrazem ich walki o ciszę są sprawy w sądzie, pisma wysyłane do miejskich urzędów oraz wykonywane w setkach telefony pod numery 112 i 986.
Przepisy prawa są po stronie mieszkańców
Należy zaznaczyć, że w swoich działaniach mieszkańcy opierają się na art. 156 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska. W artykule tym czytamy: 1. Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe.
2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu.
Z kolei kwestie dotyczące zakłócania ciszy i spokoju reguluje przepis ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodek wykroczeń: art. 54. [Naruszenie przepisów porządkowych] Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.
Tematykę tę szeroko poruszył minister klimatu Michał Kurtyka w odpowiedzi do Rzecznika Praw Obywatelskich w 2019 r.
(fot. lublin112.pl)
Marian stoi murem za mieszkańcami miasta. Zlikwidowac te straż miejską !
Chcesz powiedzieć że jaki Marian, taki mur ?
Jestem przeciwny łamanie prawa i psuciem życia mieszkańcom miasta. Jeżeli komendant SM nie jest w stanie wyegzekwować obowiązujących przepisów prawa, to winien zostać odwołany i powołany następny. Aż do skutku.
z cyklu: „jak mieszkać w ścisłym centrum i oczekiwać spokoju jak pośrodku lasu”
Śmiać mi się chce z ludu co w z piątku na sobotę byli tak spragnieni kebaba i piwa że o 00:05 byli na Krakowskim. HahHa
Lud zmanipulowany nie wie co dobre a co złe. 0 wartości, aby kicha była pełna, a jutro jakoś będzie.
Plandemia zrobiła swoje niestety, jak zabory.
no na pewno nie tęsknili za kebabem i piwem, bo jedno cały czas można było sobie do domu zamówić, a drugie w każdym sklepie kupić. tęsknili za wyjściem ze znajomymi, głównie ci, co z rodzicami mieszkają i nikogo nie mogą do siebie zaprosić.
A jak nasza, pożal się Boże, „przyszłość Narodu”, ma zawiadamiać wszem i wobec, że właśnie przepija zarobione przez ich rodziców pieniądze jak nie poprzez głośne wyrażanie emocji.
Tatuś z „mamusiom” nie nauczyli…
Dam dobro rade teraz mozna budować sie bez pozwolenia kupić kawałek ziemi w polach i mieć wolność i swobode wśród natury i bez hałasu
to tak jakby oczekiwać żeby na środku jeziora było sucho:)
Ciekawe co byś cwaniaku powiedział gdyby nagle w twojej wsi pod oknem twojej obory miejscowi włodarze wygospodarowali „deptak” i krzewili do poźnej nocy „kulturę” w postaci tępej muzyki, śpiewu zarzynanej krowy w postaci karaoke albo zarzygiwania chodników. Zobaczymy jaki ty bedziesz zdolny do przeprowadzki na stare lata.
tak było. ktoś nagle w środku miasta postawił deptak. ludzie się osiedlili i im nagle zaczęli knajpy otwierać…
ten deptak był wcześniej niż każdy z mieszkańców pojawił się na świecie 🙂 także alegoria z kichy!
Patologia z miasta inspiracji nie umie bawić się kulturalnie .
Tu nie chodzi o istnienie tych lokali ale o brak elementarnej kultury osobistej gości .Chyba można zachowywać się na tyle kulturalnie aby wilk był syty i owca cała ? Może dla was obsikiwanie bram ,murków i ścian to norma ale dla większości ludzi nie .Można ciszej ustawić muzykę i egzekwować podstawy dobrego zachowania i wszyscy będą zadowoleni .
Biedni mieszkańcy, daremny trud, tej trzody na deptaku nic nie spacyfikuje i nie wychowa. Dopóki tam będą knajpy to na spokój nie ma szans 🙁
Skandaliczne zachowanie mieszkańców…. mogą zawsze wynająć mieszkania na Tatarach…