06/06/2026
690 680 960

Miała być największa w Europie przetwórnia owoców, zostały wielomilionowe długi. Sadownicy czekają na swoje pieniądze

Ponad 10 mln zł zalega sadownikom firma, która w Annopolu na swój zakład przetwórstwa owoców. To jednak tylko część zadłużenia ukraińskiej spółki.

Jeszcze kilka lat temu ukraiński biznesmen Taras B. roztaczał śmiałe wizje rozwoju prowadzonych w Polsce interesów. Po zakupie przez T.B. Fruit dwóch zakładów przetwórstwa owoców, w Annopolu oraz w Dwikozach, firma zapowiedziała budowę kolejnej przetwórni. Na ten cel miało zostać przeznaczonych 45 mln Euro, dzięki czemu miał powstać największy tego typu zakład w Europie. Z planów nic nie wyszło, osoby współpracujące z firmą nie mogą się doprosić o należne im pieniądze.

Sadownicy oraz przedsiębiorcy z naszego regionu mówią wprost, że zostali oszukani na duże pieniądze. Zarówno producenci owoców, jak też firmy skupujące jabłka dla T.B. Fruit nie otrzymali należności za dostarczony towar. Pierwsze problemy z płatnościami zaczęły się już kilka lat wcześniej, jednak były to jedynie opóźnienia związane z przelewem środków.

Sprawą zajął się m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazując, iż zgodnie z ustawą o terminach zapłaty w transakcjach handlowych strony mogą ustalić czas na uregulowanie należności dłuższy niż 30 dni, ale nie powinien on przekraczać 60 dni. Tymczasem najczęściej ten termin wynosił 90 dni, dodatkowo zdarzało się, że nie był on przestrzegany. Zakończyło się to karą w wysokości 8,3 mln zł.

Pomimo tego sadownicy dostarczali jabłka do przetwórni, gdyż ta kusiła ich ceną. Najczęściej była ona wyższa od 3 do 4 groszy za kilogram od tej, którą oferowały inne podmioty. Później wielu z nich miało jednak problem z odzyskaniem pieniędzy za surowiec. Niektórzy angażowali do tego nawet komorników. Wraz z upływem czasu pojawiały się kolejne informacje o kłopotach tej firmy. W 2020 roku wyszło na jaw, że zlokalizowane na Ukrainie spółki Tarasa B. są bardzo mocno zadłużone. Chodziło o kwotę 250 mln Euro. Właściciela firmy oskarżono też o próbę fikcyjnego bankructwa. Tamtejsze zakłady zostały zamknięte, pomimo tego produkcja w Polsce była kontynuowana.

Później jednak T.B. Fruit przestał już płacić nawet zatrudnionym w przetwórniach pracownikom, a ostatecznie zakłady stanęły. Z zarządem w żaden sposób nie można było się skontaktować. Jak wyjaśniały zatrudnione tam osoby, właściciel wyjechał na Ukrainę i przestał odbierać telefony. Wiadomo już, że firma zalega z płatnościami dla kilkudziesięciu sadowników na łączną kwotę ponad 10 mln zł. U niektórych osób kwoty te sięgają kilkuset tysięcy zł. Komornicy również niewiele mogą zrobić, gdyż konta spółki są puste. Co więcej, kolejne zaległości dotyczą podatków. Tylko do świętokrzyskiego Urzędu Skarbowego nie wpłynęło z tego tytułu ponad 7 mln zł.

Postępowanie w sprawie zaległości za dostarczony do zakładów towar wszczęła już prokuratura. Na razie toczy się ono w sprawie, a nie przeciwko danej osobie. Kolejne czynności wobec T.B. Fruit prowadzą także policjanci z Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej. W tym przypadku mowa jest o sprzedaży jednej z firm koncentratu jabłkowego za kwotę około 40 milionów złotych. Tymczasem kontrahent go nie otrzymał. Nieoficjalnie mówi się również o praniu brudnych pieniędzy oraz ukrywaniu majątku za pośrednictwem sieci firm, które swoje siedziby mają w krajach nazywanych rajami podatkowymi.

Z kolei sadownicy z naszego regionu czekają na swoje pieniądze i mają nadzieję, że uda im się je odzyskać. Zapowiadają też zawiązanie stowarzyszenia poszkodowanych przez firmę T.B. Fruit. Sama firma zakończyła już działalność w Polsce i w grudniu pracownicy zostali zwolnieni.

(fot. TB Fruit)

36 komentarzy

  1. Ocena: 1

    Ten ukrainiec nadawałby się do PO

  2. Ocena: 0

    Dobrze im tak ! Mają za swoje !! Jak można pomimo ewidentnych sygnałów niewypłacalności pchać tam towar !!?? Bo na papierku dał 0,03zł więcej??!! Mata sfo pazerność i krótkowzroczność. Tylko siebie możecie winić !

  3. Oń polski ty śmoku jeden ,czep się oszusta co okradł ludzi zamiast wyżywać się na ofiarach !

    • On polski napisał prawdę były sygnały a chłopy połakomili się na 3 gr to na tonie 30 zł . Pieniądze zobaczą na fakturze tej od przelewu co nie doszedł

  4. Wolny rynek. Największy sk.syn wygrywa. Chcieliście to macie.

  5. Zakładając tu firmę szybko nauczył się odPOwiednio jak kręcić lody.

  6. Na miejscu dłużników pogodził bym się z faktem że żadnych pieniędzy już nie zobaczą

  7. Tak niestety jest
    Ocena: 0

    Jak kraść to grube miliony ,wtedy ma się pewność że nic nam nie zrobią

  8. Tylko że Mejzę szybko po ujawnieniu faktu dano na aut – widzisz różnicę ?

    • Nie szybko tylko natychmiast.
      Tym właśnie towarzyszu Tadi różnimy się od „platfusów”, ze działamy i podejmujemy błyskawiczne decyzje.

    • Istotnie błyskawicznie – zdążył jeszcze biedaczek zagłosować zgodnie z linią partii (skąd my to znamy: Naród z partią, partia z narodem). Kiedy już szambo się wylało, że nie dało się przejść, nawet z zatkanym nosem – postanowiono spuścić Mejzę. A kto ujawnił prawdę? Jakoś dziwnie nie prokuratura ani obiektywne TVP, tylko ten okropny TVN i inne wrogie media, które zdaniem „prawych i sprawiedliwych” jątrzą i kłamią. Idąc tym tokiem – dożyliśmy czasów, gdy kłamliwe media ujawniają FAKTY, a prawdomówne i sprawiedliwe – kłamią.

  9. Ocena: 0

    Nic nowego. Ileż to milionów ojro dały rolnikom różne agencje unijne i polskie na zakładanie tzw. grup producenckich. Bardzo często kończyło się to przekrętami albo przynajmniej kłótnią o to, kto będzie w tej grupie rządzić, w rezultacie rozpadem grupy czy jej bankructwem. Ale przyjechał byznesman z Ukrainy ze złotym zegarkiem (albo przynajmniej zębem) i każdemu kolana zmiękły. Już lepiej niech obcy zarobi, niż swój ma wyzyskiwać. To samo z polskim handlem – stokrotki czy biedronki mogły być nadal polskie, ale przyjechał bogol, sypnął złotem i zw.ieracze puściły. Nawet jak coś tu jeszcze zostało, to Niemcy cierpliwie poczekają aż euro będzie po 10 zeta i spokojnie wykupią wszystkie branże, łącznie z lotniskami czy autostradami jak w Grecji, bo przecież jak tylko jakiś niewielki nawet zysk się pojawi, to zaraz parzy w łapy…

  10. Ot europejski kapitalizm i życie na kredyt. Kiedyś było prosto – nie ma gotówki, nie ma towaru. Im wiekszy moloch tym wieksze kłopoty. Kredytowac wielkie inwestycje to można sprawdzonemu podmiotowi a nie byle komu.