07/06/2026
690 680 960

W Lublinie znów będą produkowane samochody. Ursus wkracza na nowy rynek

Dzisiaj w Lublinie uroczyście otwarta została wyremontowana hala produkcyjna Ursusa. Budynek jest położony na terenie dawnej fabryki samochodów. Oprócz ciągników będą w niej powstawały samochody elektryczne.

W piątek w lubelskim Ursusie odbyło się uroczyste otwarcie nowej hali produkcyjnej. Budynek o powierzchni 23 tys. metrów kwadratowych, po dawnej fabryce samochodów, został kompleksowo wyremontowany i wyposażony. Dzięki wartej 6,5 mln złotych inwestycji, w nowej hali będą produkowane zarówno ciągniki, autobusy i trolejbusy, lecz również pojazdy wojskowe oraz samochody elektryczne. Jednocześnie zaprezentowano nowy projekt, na którym obecnie skupia się Ursus.

Lekki dostawczy samochód elektryczny jest nowością w ofercie znanego producenta ciągników. Po tym jak firma wkroczyła na rynek trolejbusów i autobusów, teraz chce poszerzyć swoją ofertę o samochody. Jak na razie dostawcze, choć prezes Ursusa Karol Zarajczyk nie ukrywał, że analizują także rynek elektrycznych samochodów osobowych.

Zaprezentowany dzisiaj pojazd przeznaczony jest głównie dla służb komunalnych i miejskich, firm transportowych obsługujących swoich klientów w miejscach, gdzie standardowe auta nie mogą wjeżdżać, czy też dla pocztowców. Auto jest na razie prototypem, trwają prace związane z uzyskaniem homologacji. Ponieważ przeprowadzone przez spółkę analizy rynku są obiecujące, pojazd ma wejść do seryjnej produkcji.

– Segment pojazdów elektrycznych to jeden z najbardziej perspektywicznych segmentów rozwoju w Europie w związku z unijnymi wymogami ograniczenia emisji CO2. Dzisiejsza premiera samochodu dostawczego pokazuje kierunek dalszego rozwoju spółki. Ursus chce być w czołówce europejskich graczy na tym rynku i dlatego od kilku lat z sukcesem rozwijamy dział środków transportu zasilanych „zieloną” energią – mówi Karol Zarajczyk, prezes spółki Ursus.

Ten wyjątkowo cichy pojazd o niskich kosztach eksploatacji, waży 600 kg i ma taką samą ładowność. Powstał z materiałów kompozytowych, rama zaś wykonana jest z aluminium. W kabinie zmieści się kierowca i pasażer, przedstawiony egzemplarz ma napęd na tylne koła, jednak w planach Ursusa jest już wersja z napędem na cztery koła. Na w pełni naładowanej baterii auto przejedzie około 140 kilometrów. Założenia są jednak bardziej śmiałe, konstruktorzy chcą zwiększyć zasięg pojazdu do min. 200 kilometrów. Magnesem na klientów ma być cena pojazdu, która będzie niższa od samochodów podobnego przeznaczenia.

Pojazd ten ma być dopiero wstępem Ursusa w rynek samochodów. W planach jest już uruchomienie produkcji samochodu dostawczego o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t. Sprzedaż tego typu aut w ostatnich latach mocno przybrała na sile. Dlatego też spółka widzi szansę na przejęciu dla siebie części rynku. W pracach nad projektem ma pomóc dotacja z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, o którą firma zamierza wystąpić. Prezes Ursusa wyznał również, że firma obserwuje rynek elektrycznych samochodów osobowych i nie wyklucza rozwoju właśnie w tym kierunku.

(fot. Ursus)
2016-09-16 20:05:50

23 komentarze

  1. Ocena: 0

    Raczej wózki elektryczne niż samochody. Ale oby był na nie popyt.

  2. Ocena: 0

    Oby jakość była lepsza niżeli trolejbusów…

  3. Ha ha ha Kupiłem Kosę Ursusa myślałem że wspieram polski rynek i co okazało się ze china lipa jak nie wiem co części brak nie do kupienia nie polecam pewnie i z tym tak będzie pozdro URSUS!!!!!!!

    • Dokładnie. To samo z kosiarkami do trawy. Brandowany chinol, tylko cena sporo wyższa. Ale trzeba przyznać, że prezes ursusa wie jak robić biznes i rozgłos.

      • Dzisiaj nawet Stihl czy Husquvarna to też brandowane chinole ale chyba lepiej dać zarobić swoim niż obcym?

  4. Brawo za kazda inicjatywe! Chca cos robic,niech dzialaja.klody spod nog im pozabierac!

    • Wyłudzacze metodą „na wnuczka” też chcą coś robić,metoda ursusa podobna tylko Ci dzielą się z warszawką tzw. podatkiem,więc określa się że działają legalnie. Produkty ursusa to „chingzam krzaken” kilkakrotnie pzewartościowane.

  5. o to coś to ma być samochód dostawczy ? 🙂
    to jakiś facelifting wózka elektrycznego…

    • Ocena: 0

      Na dworcach takie dowoziły worki z pocztą do wagonów były takie tylko przed liftem ; )
      To teraz jeszcze niech zrobią trakur elektryczny.

  6. W latach 70 i 80 podobnych urządzeń używano w zakładach przemysłowych i nikt nie nazywał tego samochodem tylko wózek elektryczny. No ale propaganda sukcesu w Ursusie kazała to nazwać samochodem.

    • Ocena: 0

      Jak zwał tak zwał, Ważne, że ludzie mają zatrudnienie i jak z pomysłem trafią w rynek to i etatów przybędzie. Unia nam nie odda tego co przejęła lub zniszczyła. Dużo rzeczy trzeba budować od podstaw choćby małymi kroczkami. Wolisz propagandę sukcesu w ilości wypożyczeń roweru miejskiego lub ilości pasażerów na lotnisku? Póki co, dochodu Miastu to nie przynosi a wręcz przeciwnie. Worki bez dna.

      • Ocena: 0

        Tylko czemu Ursus woli zatrudniać braci ze wschodu, a nie rodaków ?

      • Niby mają zatrudnienie, ale w większości to minimalna krajowa, a praca nie jest leciutka. Jednak dzięki temu spółka robi dobre wyniki. Kapitalizm… 😉

  7. Multipla przy nim to mistrzostwo dizajnu. Jak na to to patrzę to wypala mi oczy.

    • To nie patrz. Z lustrem też uważaj.

    • Ten „pojazd” wie, że nie jest piękny-jego „mina” jest nad wyraz wymowna 🙂 (kandydat do pierwszoplanowej roli kolejnego seaquela kreskówki Auta, podtytuł „smutni i wściekli”

  8. Ocena: 0

    Z jakim sukcesem? Zrobili wyrób trolejbusopodobny i strzeżą zęby że coś im się udało. Szkoda że urzytkownicy tego czegoś nie potwierdzają optymizmu.

  9. 🙂 7 zdjęcie drugie auto to jakies pomniejszone kia sorento albo sportage 🙂

    • Trudno powiedzieć co to za buda, ale wizualnie na pewno jest w tym wypadku szansa na powodzenie.

  10. Co to za Janusz robił projekt? Brzydki jak noc listopadowa. Ciekawe jak zareagowaliby na to coś chłopaki z Top Gear. Ich projekt jak pamiętam był równie udany…