Krajobraz po ulewie. Zalane uprawy zbóż i plantacje malin, potopione kury, ewakuowane zwierzęta gospodarskie (zdjęcia)
23:31 26-06-2021 | Autor: redakcja
Cały czas trwa usuwanie skutków nawalnych opadów deszczu, które nawiedziły m.in. powiat lubelski, janowski, biłgorajski, krasnostawski i kraśnicki. Najgorsza sytuacja nadal panuje w powiecie janowskim, lubelskim i biłgorajskim. Cały czas dziesiątki strażaków wypompowują wodę z zalanych terenów.
Oprócz dróg, budynków i posesji pod wodą znalazły się uprawy zbóż, plantacje malin, uprawy kukurydzy, a także warzyw. Miejscami rośliny całkowicie przykryła woda lub nieznacznie wystają nad jej poziom. Rwąca woda płynąca ze wzniesień wypłukała część roślin. W niektórych gospodarstwach pod wodą znalazł się również sprzęt rolniczy.
Jak nam przekazano w Wierzchowiskach Pierwszych, żywioł przyszedł tak szybko, że na jednej z posesji utonęła część kur, bydło zaś trzeba było wyprowadzić na pobliskie wzniesienie, aby się nie potopiło. Nadal niektóre posesje znajdują się pod wodą i dopiero po jej opadnięciu będzie można oszacować skalę zniszczeń.
W rejonie dotkniętym podtopieniami i zalaniami cały czas pracują strażacy z lokalnych Ochotniczych Straży Pożarnych, na miejsce ściągane są też zastępy z jednostek oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów.
Galeria zdjęć
(fot. lublin112.pl)
Może tam powinni jakieś rowy melioracyjne pokopać dla zabezpieczenia
Rowy melioracyjne, czyli jak nie będzie powodzi, to będzie susza, bo odprowadzi wodę z pola.
Ma się czym orac ale głowy się nima
Ma się gdzie mieszkać ale własnego domu się nima
woda ogien wiatr tego czlowiek nie opanuj
Współczuję wszystkim dotkniętym przez żywioł. Kto nie widział skutków takich katastrof, ten nie rozumie, co przeżywają.
Zalany dom, budynki gospodarskie, zniszczone plony, to niewątpliwe nieszczęście, pewnie zostanie złagodzone przez jakieś pomocowe wsparcie, odszkodowania, ale tak się zastanawiam… przecież jak dom się osuszy naprawi, obórkę się też jakoś ogarnie, stodółka wyschnie na tyle, żeby przyjąć zbiory, pies dostanie nową budę, ale przecież to wszystko pozostanie na tym samym miejscu, na którym jest od lat…
W tym roku, a może za rok trafi się czas niepogody i znów będzie: „Ratuj się kto może !!!”
A potem płacz, jęki stękanie, dotacje odszkodowania, odbudowa, renowacja osuszanie – do następnej burzy.
Idź pierdoło zjedz snikersa, bo gwiazdorzysz.
Zgadzam się. Po tzw. powodziach 100lecia, gdzie woda sięgała do 1 piętra, ludzie za odszkodowania suszyli, naprawiali i wracali do życia w tym samym miejscu. Przy następnej powodzi taki dom, który położony100 m od wałów, znów będzie zalany do 1 piętra. Jaki tu sens???
Apostazy to wes wybuduj wszystkich ludzi na wzniesieniu .Jedyne co może pomóc to chyba tylko należy znaleźć obok takich wsi ciągle zalewanych teren nieużytków-wykopac wielki dół i zrobić z niego takie jezioro,zbiornik retencyjny,który ,gdy by była susza miał by suche dno,a gdy by były duże ulewy takie zbiorniki ratowały by ludzi od podtopień
Krzycho, jakbyś mi to powiedział przed „trzynastką”, to za całą nabudowałbym chałup ile wlezie, a teraz musiałbym w to wsadzić „czternastkę”, ale do tego czasu zamarznie i będą mogli mieszkać tu gdzie mieszkają więc oszczędzę… 😆
Jak sam napisałeś powódź 100 lecia. Ludzie drugiej nie dożyją wiec budują się w nadziei że ich już za żywota nie dopadnie;-)
PIERDÓŁKO- PISZESZ PIERDOŁY
antek – ja tak specjalnie, żebyś mógł się podszkolić w czynnościach czytania i pisania 😆
Pierdółko wie co pisze-sam nieraz doświadczył uroków mieszkania na terenie zalewowym.
Taka jest oto dola rolnika. A podobno on śpi a w polu samo im mieszczuchy rośnie? Rolnicy naogół nie mieszkają tuż obok wałów nad Wisłą. A wały zawsze można podwyższać i budować nowe mocne. Jednak nie powinno wydawać się zezwoleń na budowę blisko rzeki. To były błędy PRL i III RP.
Ja jestem dość strachliwy i nie zasnął bym chyba w ogóle tam , gdzie wiedział bym , że może za wałem przeciwpowodziowym,jest woda równa prawie z dachem mojej chałupy