05/06/2026
690 680 960

Kontrola zakończyła się zamknięciem obozu sportowego, rodzice mówią o absurdalnej sytuacji i bezduszności urzędników. Kuratorium twierdzi, że był to „dziki” wypoczynek

Uczestnicy obozu sportowego mieli spędzić na nim dwa tygodnie. Po czterech dniach musieli pakować się do domu. Rodzice dzieci obwiniają o wszystko urzędników, którzy mieli wykazać się bezdusznością. Ci z kolei zapewniają, że wydając taką decyzję nie mieli innego wyjścia.

Ogromne wzburzenie wśród rodziców dzieci przebywających na obozie sportowym w Białej Podlaskiej wywołała kontrola przeprowadzona przez pracowników Kuratorium Oświaty oraz Sanepidu. Zakończyła się ona wydaniem decyzji o natychmiastowym zamknięciu zgrupowania a tym samym powrocie uczestników do domów. Jak wskazują rodzice, powodem miał być brak jednego dokumentu, a dokładnie zgłoszenia obozu, co było spowodowane zwykłym niedopatrzeniem wywołanym zmianą przepisów.

Pan Amadeusz tłumaczy, że jego 13-letnia córka od kilku lat trenuje akrobatykę sportową. Cieszy go ten fakt, gdyż dzięki temu w przeciwieństwie do swoich rówieśników spędza aktywnie czas zamiast siedzieć cały czas przed telefonem i komputerem. Dziewczynka była też niezwykle zadowolona z wyjazdu na dwutygodniowy obóz, który co roku organizowany jest na terenie AWF-u w Białej Podlaskiej. Zwłaszcza, że znajduje się tam doskonała infrastruktura sportowa, profesjonalna sala gimnastyczna, bezpieczne przyrządy itp. W tym samym czasie przyjeżdżają tam trenować również grupy akrobatyki z innych miast a także osoby trenujące taekwon-do, karate, taniec czy pływanie.

– Po 4 dniach od rozpoczęcia zgrupowania Kuratorium Oświaty w Lublinie postanowiło zrobić kontrolę. I odkryło karygodną rzecz. Otóż trenerzy nie zgłosili obozu do kuratorium. A przepis wszedł w listopadzie zeszłego roku. W normalnym kraju, gdzie obywatel jest traktowany jak człowiek, a nie jak śmieć, taki dokument można by od ręki uzupełnić i złożyć. Co to za problem. Przynajmniej tak mi się wydaje. Każdy przecież może w nawale zajęć zapomnieć o jakiejś formalności. Ale nie, kurator postanowił, że ukarze wszystkich i zamknął w trybie natychmiastowym wszystkie kolonie i obozy, jakie odbywały się na AWF, a ich organizatorzy nie dopełnili owych formalności. Bo przecież zadrukowana i wypełniona kartka w formacie A4 na biurku urzędnika to synonim bezpieczeństwa wypoczynku dzieci – relacjonuje nam ojciec jednej z uczestniczek obozu.

Jak wskazują rodzice dzieci, ogółem teren AWF-u musiało opuścić około 200 dzieci, uczestników nie tylko obozu akrobatyki, lecz również sztuk walki, pływania oraz tanecznego. Organizatorzy każdego z nich mieli bowiem nie dopełnić owych formalności związanych ze złożeniem w Kuratorium odpowiedniego zgłoszenia. Mają też żal do urzędników, że zamiast pomóc i wskazać, co zostało niepoprawnie przygotowane, czy też co należy uzupełnić, ukarali trenerów, rodziców, ale przede wszystkim dzieci, które przecież niczemu nie są winne.

– Kuratora nie obchodzi, że niektóre dzieci mają rodziców będących obecnie za granicą i nie za bardzo jest co z nimi teraz zrobić. Powiedział, że go to nie obchodzi. Gdyż najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi, że dzieci płaczą w swoich pokojach, bo ich plany treningowe i towarzyskie legły w gruzach. Bo najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi, że dzieci siedziały pozamykane ponad rok w domach z powodu lockdownu i teraz w końcu nadeszła okazja by nadrobić braki w kontaktach z rówieśnikami. Bo najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi, że wszystkie dzieci dobrze się tam bawią, trenują, są sprawniejsze. I że z takiego obozu wracają szczęśliwe i pytają czemu tak krótko – tylko 2 tygodnie. Może dałoby się jeszcze kolejne dwa? Bo najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi, że mają zapewnione wyżywienie, świetną bazę noclegową, profesjonalną kadrę trenerską na najwyższym poziomie. Bo najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi że trzeba zorganizować transport w ciągu kilkunastu godzin. Bo najważniejszy jest papier – tłumaczy pan Amadeusz.

Rodzice uczestników obozu tanecznego zapewniają nas, że trenerów znają od lat i mają do nich pełne zaufanie, w innym przypadku nie powierzyli by im swoich dzieci pod opiekę. Wskazują jednocześnie, że obozy te organizowane są od kilkunastu lat, przechodziły różne kontrole i nigdy nie było nawet najmniejszych problemów. Za każdym razem podkreślano dobrą opiekę nad uczestnikami, doskonałe zakwaterowanie, wyżywienie itp.

Tymczasem lubelskie Kuratorium zapewnia, że w żadnym przypadku nie może być mowy o „absurdalnej sytuacji” czy też „bezduszności” pracowników dokonujących kontroli. Przepis mówiący o obowiązku zgłoszenia obozów istnieje od wielu lat i dotyczy on każdego organizatora wypoczynku dla dzieci i młodzieży. Jest on zobowiązany uczynić to co najmniej 21 dni przed terminem rozpoczęcia, a w przypadku półkolonii i wypoczynku organizowanego za granicą termin ten wynosi 14 dni. Już od 2015 roku nie ma możliwości zarejestrowania danej formy wypoczynku we bazie bez zachowania tych terminów, a tym bardziej dopiero w trakcie trwania wypoczynku.

Zgłoszenie sprawia, że zarówno kuratorium, jak i wiele innych podmiotów, ma wówczas nadzór nad tego typu miejscami, a kontrole prowadzone są w celu zapewnienia bezpieczeństwa jego uczestników.

– Wypoczynek dla dzieci i młodzieży, który nie jest zamieszczony w bazie wypoczynku, jest organizowany nielegalnie. Każdy rodzic sam może zatem odpowiednio wcześniej sprawdzić, czy wysyła dziecko na zarejestrowaną, sprawdzoną przez służby, odpowiadającą formalnym rygorom i podlegającą stałemu nadzorowi właściwych służb formę wypoczynku dziecka. Zarzut rodzica, że służby realizują swoje ustawowe zadania, aby zapewnić bezpieczeństwo wypoczywających dzieci, nie sposób nawet komentować. W tym konkretnym przypadku zastosowanie innego rozwiązania nie było prawnie możliwe, bo „dziki” wypoczynek zgodnie z obowiązującymi przepisami nie ma prawa być kontynuowany – mówi Jolanta Misiak z lubelskiego Kuratorium Oświaty.

Co więcej, przyczyną wydania decyzji o natychmiastowym zamknięciu obozu miało być nie tylko jego niezgłoszenie. Pracownicy Kuratorium wskazują bowiem, iż brakowało również wielu innych wymaganych prawem dokumentów. Organizator miał nie zapewnić uczestnikom opieki wykwalifikowanej kadry w postaci kierownika i wychowawców. Chodzi tu o brak informacji z Krajowego Rejestru Karnego, czy też brak informacji o odbyciu kursu na kierownika i wychowawcę wypoczynku. Wymieniają również brak dokumentowania przebiegu obozu w postaci programu, planu pracy grup i dziennika zajęć, a także brak informacji dotyczącej kierownika i wychowawców z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. W tej sytuacji Lubelski Kurator Oświaty nie tylko nakazał przerwanie wypoczynku, ale złożył do Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia przez organizatora wypoczynku. Czynności w tej sprawie prowadzi także Sanepid.

(fot. nadesłane)

27 komentarzy

  1. Brawo,jak kogoś przyciśnie to o przepisach zapomina.

  2. Ocena: 0

    Dawać imię i nazwisko kanalii dyrektorskiej która wydała taki rozkaz a ludzie w ciągu dwóch dni go dojadą w necie.

    Jak nie można po ludzku to trzeba wprowadzić radykalne kroki.

  3. Ocena: 0

    Panie „ojciec” – przeczytałem uważnie cały artykuł i widzę, że nie tylko o jeden „papierek” chodziło.
    O czym najlepiej świadczy złożenie zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia.
    A brak między innymi informacji dotyczącej kierownika i wychowawców z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym???
    Panie „ojciec” i cała reszta „rodziców” – nie ma dla was znaczenia komu powierzacie opiekę nad swoimi nieletnimi dziećmi???

  4. Ocena: 0

    Panie Amadeuszu – naprawdę dla pana papier nie jest najważniejszy?
    Nie ma dla pana znaczenia kto prowadzi pojazd, w którym jest pan pasażerem?
    W samolocie też?
    Nie ma dla pana znaczenia kto leczy pana zęby?
    Nie ma dla pana znaczenia kto instaluje panu urządzenia zasilane gazem?
    Długo by wymieniać ale na koniec…
    Nie ma dla pana znaczenia kto opiekuje się pana dzieckiem ???!!!

    • Siedz dalej za biurkiem i wal gruche do swoich świętych kartek a4 zapewniających bezpieczenstwo.

    • „Rodzice uczestników obozu tanecznego zapewniają nas, że trenerów znają od lat i mają do nich pełne zaufanie, w innym przypadku nie powierzyli by im swoich dzieci pod opiekę”

      • no i co z tego?
        Ocena: 0

        Z kontroli kierowcy i autokaru też zrezygnujesz tylko dlatego, że w ubiegłym roku ten sam kierowca był trzeźwy i jechał tym samym autokarem?
        A opiekun, który przykładowo dostał sądowy zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą nie był wcześniej znany?

  5. dudowydługopis
    Ocena: 0

    gnom na urzędzie (zapewne gorliwiec z pis-du). To ten sam urzędas jak ten który w Lublinie zamyka baseny w MOSiR i Wrotków z powodu wiatru. Kompletnie nie kumaci na ciepłych posadkach

  6. śmiać się czy płakać
    Ocena: 0

    Bardzo wzruszyłem się argumentem Amadeusza, że niektóre dzieci mają obecnie rodziców za granicą i nie za bardzo jest co z nimi teraz zrobić.
    Hmmm…..
    Czyli co?
    Rodzice zafundowali sobie zagraniczne wczasy a obóz potraktowali jako „przechowalnię” dla dzieci?
    Kiedyś na wczasy jeździło się razem z dziećmi aby wspólnie spędzić czas.
    A ponieważ urlop jest dużo krótszy niż wakacje, to po powrocie do pracy dzieci miały dodatkowy wypoczynek w formie kolonii czy obozów.

    • Ocena: 0

      teraz kto normalny ucieka za za granice żeby nie musieć słuchać siwego indywiduum i zbierać chrustu

    • jaki ból „siedzenia”, ludzi stać to co ciebie to obchodzi?

    • Ocena: 0

      ja wiem, że takie czasy, że „góra” narzuca nam kiedy mamy kupować w sklepach, a kiedy nie, co kobiety powinny robić, a czego nie, kto z kim śpi pod kołdrą itp., ale zlituj się, zajmij się swoim życiem, a nie mów innym jak mają planować swój własny czas rodzinny, może w sierpniu wyjeżdżają wspólnie

  7. A może Pan Amadeusz lub ktoś inny wskazać jakie się zmieniły przepisy w listopadzie „ A przepis wszedł w listopadzie zeszłego roku”. Czy nie ma dla Pana znaczenia, że w szpitalach będą np. operować nie lekarze tylko ludzie bez wykształcenia bo przecież nie mają papierka? Czy osoba pracująca w sądzie może być sędzią bez papierka? Itp, itd. Ośmiesza się Pan! Po to się zgłasza obozy i sprawdza autokary przed wyjazdem aby było wszystko legalne, sprawdzone itp. Niech taki nadgorliwy rodzic walczy o słuszne sprawy a nie o ewidentne danie ciała przez organizatorów!

    • jak rozumiem z tekstu, obozów nie prowadzą osoby przypadkowe z łapanki z wczoraj, ale trenerzy trenujący te dzieciaki na co dzień

  8. Ocena: 0

    jak nie lubie urzędników tak rozumiem że gdyby wydarzył się wypadek wtedy byłby grzmot na kuratorium że nie dopilnowało. I pretensje że nie sprawdzili uprawnień u opiekunów. pamietam jak dzieci moje lat temu 20 jeżdziły na rózne wakacje. I sprawy papierkowe dla organizatorów były ważne. A tu jakaś dziwna sprawa- różne obozy, te same problemy. A dzieci szkoda

  9. Te przepisy nie są od dziś, więc niech „tatuś” nie dramatyzuje. Inna kwestia to podejście urzędników. Taki gryzipiórek powinien być dla obywatela. Jak gość chce obóz zgłosić, to powinien w każdej instytucji do której pójdzie w tym temacie, dostać rozpiskę co jest potrzebne, jakie wymagania, gdzie złożyć konkretne wnioski oraz komplet takich wniosków! Zajmowałem się tematem już nie raz i powiem wam tyle, że w naszym województwie to jest dramat. Zwłaszcza sanepid… Pani umawia się na daną godzinę, łaskawie przyjeżdża kiedy się jej podoba. Ale ty czekaj do usranej śmierci, bo przecież nie masz nic innego do roboty, tylko wypatrywać w oknie machając chusteczką. Do tego mandacik, bo nie można wrócić z pustymi rękami do firmy. Ale jak miałem doczynienia z sanepidem ze Śląska to myślałem, że jestem na innej planecie. Pani przyjechała, pomogła wypełnić dokumenty, wskazała co jest nie tak i jak powinno być zrobione. Tak po prostu, po ludzku! Żeby wypoczynek spełniał normy i każdy był zadowolony. Nawet mandatu nie było! Można?

    • można.
      Masz całkowicie rację.

      Urzędy powinny być dla ludzi, a nie dla sfrustrowanych urzędnikow

    • Ocena: 0

      Edek przeczytaj jeszcze raz uważnie artykuł.
      Organizatorzy pomimo takiego obowiązku (od wielu lat) nie zgłosili obozu do kuratorium.
      Czyli nawet nie dali sobie szansy aby jakiś urzędnik im podpowiedział, że brakuje jeszcze tego czy innego dokumentu.
      Poza tym wystarczyło wejść na jedną ze stron internetowych, m.in. organizacji pozarządowej, gdzie krok po kroku jest wyjaśnione co i jak zrobić oraz jakie dokumenty są wymagane.
      A tu nagle „rodzice” oburzeni.
      Ale gdyby doszło do jakiegoś wypadku to wtedy robiliby jeszcze większy szum.

  10. i jeszcze jedno:

    to, że ktoś nie złożył dokumentu potwierdzającego jakieś uprawnienie, nie jest tożsame z brakiem takiego uprawnienia.

    Bo dochodzimy do paranoi: nie jest ważne posiadane uprawnienie, lecz papier stwierdzający jego posiadanie.