Kolejny kierowca wjechał w bariery koło młyna Krauzego. Niedawno skończyli sprzątać po poprzedniej kolizji (zdjęcia)
19:39 11-12-2020 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 19 na al. Tysiąclecia w Lublinie. Na wysokości młyna Krauzego samochód osobowy uderzył w bariery. Na miejscu interweniowała straż pożarna i policja.
Jak wstępnie ustalono kierujący hyundaiem mężczyzna jechał w kierunku centrum. Na łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem. W wyniku tego auto wpadło w poślizg po czym uderzyło w bariery.
W zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń ciała. Policjanci ustalają teraz szczegółowe okoliczności kolizji. Występują utrudnienia w ruchu.
Przypominamy, to kolejne tego typu zdarzenie w tym miejscu w ostatnich godzinach. Przed godziną 16 w identycznych okolicznościach w bariery uderzył volkswagen. Niedawno skończyło się sprzątanie po tamtej kolizji.


(fot. lublin112)
Na zakręcie przy pewnej prędkości i śliskiej jezdni nie da się opanować samochodu na krótkim dystansie. Więc przyczyna znana
Ze co ty bredzisz
Nie ma nad czym panować bo nic się nigdy nie dzieje. Przestań bredzić.
Jezdnia bubel źle wyprofilowana.
Lepiej niż twój mózg. Ma zakręt.
To jaki powinien być wg ciebie profil do jazdy 70kmh?
Ktoś zarabia na naprawie barier. inna sprawa że tam powinny być bariery ENERGOCHŁONNE a nie barierki do odgradzania pieszych!
tam powinni ustawić pociąg jak w eurotunelu. wjeżdżasz autem przed młynem, a wyjeżdżasz bezpiecznie za rzeką. chociaż podejrzewam, że wiele pustych łbów w smartfonach by wpadało w auta oczekujące na wjazd na pociąg…
Zgadzam się, jezdnia północna to zwyczajny bubel, przystosowana niby do jazdy z ograniczeniem do 70 na godzinę a pochylona mocno w stronę na zewnątrz łuku. Zwyczajnie urząd odbierający takie prace powinien ponieść konsekwencje. Kolejny taki sam bubel to północny wiadukt w jezdni Krochmalna-diamentowa. Wystarczy lekki mróz troche wilgoci i zaczyna się taniec. O odbiorze bubli drogowych w Lublinie można pisać wiele, pozapadane studzienki jak np. w świeżo oddanym wlocie z lipowej w Szopena. W urzędzie nikt za to nie jest rozliczany i takie są efekty. A z baranami gadającymi o prędkościach nawet nie chce mi sie dyskutować, odsyłam do Gddkia po cenne informacje.
Prawko to chyba w lays znalezione. Pogoda trochę się popsuła i już dla połowy kierowców problem z poruszaniem się. Tam gdzie na suchym zasuwają po 120 to teraz gęsiego jeden za drugim 40 jedzie bo mokro…
Temat zaliczony i zdane
130 leciałem tam jak to koreańskie badziewie stało tam zawinięte na barierkach. To nie słabe umiejętności kierowcy tylko beznadziejne auto.
Popada i wszyscy w bariery tam jest jakaś klątwa
Czas najwyższy wybudować obwodnicę tego feralnego miejsca 😆
Szybciej trzeba było za……….dalać.
Jak trójkąt bermudzki
raczej „bezmózgi”
za szybko za szybko i łyse oponki albo letnie
Wiecie tak pierdzieli… w komentarzach ze prędkość etc. Pokonuje tamten zakręt kilka razy dziennie od kiedy mam prawko. A jest to już parę lat, tam nie prędkość powoduje wypadanie z drogi tylko komóreczki ręku albo kiepskie opony. Nie ma powodu do chwalenia się z mojej strony, ale na luzie ten zakręt nawet przy takiej pogodzie można pokonać z prędkością dużo większą niż przepisową. Zatem nie gadajcie o nie wiadomo jak dużych prędkościach w tym miejscu. Po prostu brak skupienia na prowadzeniu, kiepskie opony i barierki lecą.
Do czasu aż złapiesz luz na zawieszeniu i auto masz do blacharza. A drogi jakie są każdy wie.
tu jest jeszcze kwestia opon, zawieszenia i ogarnięcia techniki jazdy. Tez potrafię pokonać ten zakręt z prędkością dużo większą niż przepisowa tylnonapędowym autem. Ale samochód jest utrzymywany w dobrym stanie technicznym, opony to nie chińskie wynalazki, czy jakieś używki. Bo stracić przyczepność i nie opanować tam przednionapędowego Hyundaia, to już naprawdę trzeba się postarać.
Sporo racji – to, na którą oś auto ma napęd jest drugorzędne – pierwszorzędne znaczenie mają opony (ale jak nie ma śniegu, to umówmy się – to +7 to brednia działów marketingu producentów opon – póki jest na plusie to dobra letnia zachowa się lepiej niż przeciętna zimowa) i to, jaki kontakt mają z podłożem.
A za to odpowiada zawieszenie.
Ale nie raz tam jadę i widzę, że ludzie widzący zacieśniający się lekko zakręt walą mocno po heblach… w zakręcie! Ja rozumiem, ABS, ESP, itp. … ale nawet tysiąc trzyliterowych akronimów nie zastąpi mózgu.
Jak depniesz za mocno po heblach w szybko pokonywanym zakręcie, to – choćbyś jechał czteronapędówką – wylecisz.
Zawsze jeżdżę na dobrych oponach i w każdym aucie jakie miałem zawieszenie było zadbane, a jakoś zawsze jadąc tamtędy mialem wrażenie że wylecę z jezdni i to nie tylko ja tak myślę. Profil jezdni jest pochylony w nieprawidłową stronę, zamiast dośrodkowo to odśrodkowo, reszta to czysta fizyka. A te wszystkie przemądrzałe gadki o prędkościach, oponach to już nie chce się tego nawet czytać. Od lat w tym miejscu jest problem i nie zanosi się na jego poprawę dopóki nie zacznie się pociagać do odpowiedzialności urzędników którzy odbierają od wykonawców takie roboty drogowe z fuszerami.
Ten zakręt to od lat ośrodek szkolenia kierowców i stacja diagnostyczna w jednym. I to w realu!
Dwa razy dzisiaj tamtędy jechałem, za każdym razem trochę ponad przepisy…przepisowo to i po śniegu się tam da przejechać.
Co tutaj ludziska bredzą o złym wyprofilowaniu?
To chyba niedostateczne pofałdowanie trzeba tu winić. Kory mózgowej tych ofiar, które się tam w barierki wbijają.