Jeleń zaplątał się we wnyki. Zwierzę padło z wycieńczenia (zdjęcia)
21:20 19-10-2019 | Autor: redakcja
W ubiegłym tygodniu strażnicy leśni z patrolując teren Nadleśnictwa Sarnaki, w jednym z lasów natknęli się na padłego jelenia. Zwierzę zaplątało się porożem w zastawione przez kłusownika wnyki. Lina była tak mocna, że w żaden sposób nie mogło się oswobodzić. W wyniku tego jeleń padł z wycieńczenia.
Jak informuje Ewa Pożarowszczyk z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, w zeszłym roku na terenie administrowanym przez lubelską dyrekcję, zabezpieczono 115 sztuk narzędzi kłusowniczych. Są to jednak tylko oficjalne statystyki. Nie ma wątpliwości, że przypadków kłusownictwa było znacznie więcej. Kłusownicy oprócz drucianych pętli, w które wpadają zwierzęta, potrafią też korzystać z broni palnej czy też kuszy.
Jak tłumaczą leśnicy, kłusownicy nie mają żadnych zasad. W ich sidła wpadają zwierzęta w ciąży, czy też wychowujące młode. Wtedy oprócz śmierci dorosłego zwierzęcia, padają tez młode, których nie ma kto wykarmić. Schwytane w taki sposób sarny, jelenie czy też dziki giną najczęściej właśnie z głodu lub wycieńczenia.
Leśnicy starają się regularnie sprawdzać tereny szczególnie zagrożone kłusownictwem i ściągać zastawione wnyki. Jednak często kłusownikami są mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy znają doskonale tereny leśne, a także zwyczaje leśników. Dlatego też dość trudno jest ich zatrzymać.

(fot. Ewa Pożarowszczyk)
niech go teraz ten kłusownik zeżre…..
No widać jak chetnie i często patrolują.Przeciez w ciągu nawet doby nie mógł paść.Lepiej niech patrolują klatki schodowe czy jest zamiecione i umyte
kłusownicy niewiele się różnią od wąsatych pijanych januszy ze znaczkiem PZŁ. Chociaż nie, kłusownik nie strzela do ludzi i potem nie musi się tłumaczyć „myślałem, że to dzik”.
Na Nasze szczęscie tacy jak Pan do ustawodastwa nigdy się nie ”dorwą”. Jak Pan sam widzi ten proces natura kontroluje także u ludzi.
Dzban to jesteś Ty,zastanów się lepiej nad tym co piszesz
Sranie w banie niby że nie wiedzą kto!!! Od lat wpuszczają kłusowników do lasu że niby po kije z leszczyny jadą a stawiają wnyki.
Przed wojną nie wolno było isc na dziczyznę bo las pański, teraz nie wolno bo las państwowy.
No i słusznie…
Czasy kiedy podobnież wszystko było nasze, minęły (daj Boże, żeby bezpowrotnie), szanuj czyjąś własność i nie sraj na cudzym terenie, czyli nie właź tam gdzie cię nie zapraszają, a będziesz bezpieczny.
No i git ….jednego potencjalnego sprawcę tragedi drogowej mniej
jak pójdziesz do piachu napiszę to samo;)
Kretyn…
Oj zbyniu…rozumem to cię jednak Bozia zbyt hojnie nie obdarzyła, a szkoda. Nie zwierzę pcha się do człowieka tylko człowiek na ich tereny.
Serio? Jesteś jakimś wioskowym przygłupem?
Idź pogituj na dzieci bo też wbiegają na drogę zakałom drogowym.
Chciałbyś zdechnąć z wycieńczenie przywiązany do drzewa. Ja bym chciał, żebyś tak zdechł za twój komentarz. To by trwało ze 3 dni pewnie. Miłego.
Zbyniu karma wraca. Nie siadam do samochodu.
Proponuję zrzutkę za złapanie tego bydlaka, po 50 czy sto złotych. Trochę się nazbiera. Złapmy tego gnidę.
Zamiast informować prasę, mogli zastawić fotopułapkę i zobaczyć kto przyjdzie sprawdzić wnyki.
Złapać, przywiązać do drzewa i niech ma parę dni na przemyślenia.
Gnida to ty jesteś nie popieram takiego zabijania zwierząt i kłusownictwa, ale odstrzeł ok, i tak jest ich zdecydowanie za dużo. Dojeżdżam codziennie do pracy kilkadziesiąt kilometrów i w tym roku już trzy razy ledwo wychowałem raz dzik innym razem sarna a nawet łoś. Także proszę częściej kupować dziczyznę a problem się sam rozwiąże. Ja do swojego jadłospisu wprowadziłem dziczyznę raz w miesiącu 🙂
Irek, takich jak ty też jest zdecydowanie za dużo – może by tak jaki odstrzał zorganizować…
Piotrek zrzutki to już były na samochód cinquecento a efektu żadne☺️ także nic tylko jeść dziczyznę