05/06/2026
690 680 960

Dzieci otworzyły cukierki i przeżyły szok. W słodyczach znajdowały się białe larwy (zdjęcia)

W popularnych cukierkach kupionych w jednym z lubelskich marketów klient odkrył robaki. Sklep wyjaśnia, że pozostałe produkty są pełnowartościowe, producent zapewnia, iż stosuje rygorystyczne wymogi higieniczne i sanitarne.

W ubiegłym tygodniu mieszkaniec jednej z podlubelskich miejscowości wybrał się na zakupy do centrum handlowego na Felinie. W markecie Auchan zakupił m.in. cukierki. Kiedy w niedzielę dzieci przymierzając się do skosztowania słodkości otworzyły opakowanie, zwróciły uwagę na nienaturalny wygląd tych słodyczy. Jak się okazało, w cukierkach znajdowały się larwy robaków.

Pan Michał wyjaśnia, że o wszystkim powiadomiony został Sanepid. Zwłaszcza, że produkt był pełnowartościowy i w dacie przydatności do spożycia. Mężczyzna obawia się również o bezpieczeństwo zdrowotne innych klientów, gdyż słodycze te w dalszym ciągu znajdują się w sprzedaży zarówno w tym sklepie, jak też w innych.

Przedstawiciele sieci handlowej Auchan zapewnili nas, że natychmiast przeprowadzona została kontrola znajdujących się w sklepie opakowań Michaszków. Dodatkowo sprawdzono wszystkie partie innych cukierków pochodzących od firmy Mieszko. W żadnej z partii nie wykryto anomalii, produkty były prawidłowej jakości. Dodatkowo fakt wystąpienia larw zgłoszony został bezpośrednio do producenta cukierków.

Firma Mieszko zapewnia jednak, iż na ich obszarach produkcyjnych, jak również w magazynach surowców oraz magazynach wyrobów gotowych przestrzegane są rygorystyczne wymogi higieniczne i sanitarne. Ponadto zarówno zakłady jak i magazyny znajdują się pod stałym monitoringiem specjalistycznej firmy zajmującej się dezynsekcją, dezynfekcją i deratyzacją, eliminując tym samym czynniki sprzyjające rozwojowi szkodników. Na terenie firmy zainstalowane są również lampy owadobójcze, pułapki feromonowe oraz stacje deratyzacyjne.

– Chcielibyśmy także podkreślić, iż zakład znajduje się pod stałym nadzorem Inspekcji Sanitarnej oraz audytorów zewnętrznych, których kontrole nie wykazały uchybień w zakresie programu ochrony przed szkodnikami. Każdy produkt przekazany do sprzedaży jest wielokrotnie analizowany zarówno pod kątem fizykochemicznym jak i zgodności z obowiązującym prawem – podkreśla Izabela Kiermaszek, Kierownik Działu Zapewnienia Jakości w firmie Mieszko.

Producent słodyczy podjął już czynności, których celem jest wyjaśnienie tej sprawy. Chodzi o ustalenie czasu i miejsca zanieczyszczenia cukierków. Dlatego też Michaszki mają zostać poddane niezależnej analizie entomologicznej.

Jak się okazuje, białe larwy w cukierkach tego typu nie są rzadkością. Z problemem tym zmagają się wszyscy producenci słodyczy, zwłaszcza zawierających w swoim składzie orzechy. Są one bowiem bardzo atrakcyjnym pożywieniem dla tzw. moli spożywczych. Zapach orzechów przyciąga dorosłe owady, które składają jaja na opakowaniach, a kiedy pojawią się ich larwy, bez problemu są one w stanie przegryźć folię dostają się do środka.

Warto jednak podkreślić, że praktycznie nie zdarza się, aby zanieczyszczenie pojawiło się z winy producenta. Przy obecnie stosowanych środkach bezpieczeństwa nie ma bowiem możliwości, aby stało się to na etapie produkcji. Przeprowadzane w takich sytuacjach badania, w których określa się wiek i stopień rozwoju robaka, a następnie porównuje to z datą produkcji zanieczyszczonego produktu wskazują, że larwy dostają się do cukierków na etapie dystrybucji lub magazynowania.

(fot. nadesłane – Michał)

45 komentarzy

  1. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chichot Losu
    Ocena: 0

    Lepszej antyreklamy nie potrzeba – smacznego 😆

  2. Ocena: 0

    – Co jesz?
    – Mięsko.
    – A skąd je masz?
    – Samo przypełzło.

  3. Dzielnicowy z kośminka
    Ocena: 0

    Qu-rła, cud. Wszyscy dbają o porządek, czystość a tu robale się zalęgli.

  4. hahahahaha

  5. Jasio z zerówki
    Ocena: 0

    I co z tego, że producent zapewnia, iż stosuje rygorystyczne wymogi higieniczne i sanitarne, jak produkt finalny nie trafia natychmiast do handlu.
    Po wyprodukowaniu najpierw „co swoje” odleży w magazynie producenta, potem trafia do hurtowni, tam też natychmiast go nikt nie łapie i nie rozwozi po sklepach bo rynek jest nasycony wszelakim dobrem i nikt nie czyha, akurat na przykładowe „Mieszki”.
    Kiedy w końcu trafi do sklepów, też go natychmiast z półek nie porywają.
    Na każdym etapie tej wędrówki może złapać „syfa”.

  6. Ocena: 0

    Co się mówi ? Smacznego!!!

  7. Hehe.
    Mole.
    Jak im się to po markecie zdążyło rozleźć, to teraz jest absolutnie wszędzie. W cukierkach, mące, kaszy, makaronach… nie jest tak, że to świństwo lubi tylko orzechowe cukierki. Przeciwnie. Nie jest zbyt wybredne.

  8. Ocena: 0

    Ja tam obstawiam że otwarte leżały u babci x czasu w salaterce na stole.
    Kto z was za dzieciaka takich babci nie skubnął?

  9. Ocena: 0

    Te moje są w każdym sklepie szczególnie w makaronach i ziarnkach słonecznika.

  10. Ocena: 0

    Ciekawe ile leżały na ladzie i w jakiej temperaturze. Często się zdarza że produkty są narażone na promienie słoneczne i wysoką temperaturę powietrza, Brak włączonej klimatyzacji i wentylacji to oszczędność dla sklepu.

    • Ocena: 0

      Racja.

      W społem na Spadochroniarzy cały czas przy kasie w koszyczku leżą produkty – super oferta, przecena bo termin się kończy.
      Problem w tym, że te produkty powinny leżeć w lodówce…