Czy podatek ekologiczny pogrąży rynek samochodów używanych?
08:09 04-08-2022 | Autor: redakcja
Jak się okazuje o 14% mniej na rynku jest najtańszych pojazdów do 5 tys. zł. W przyszłości może być jeszcze drożej ze względu na coraz popularniejsze podatki ekologiczne. W Holandii pojawiła się propozycja dodatkowej płatności za przejechane kilometry. W Polsce wprowadzenie Krajowego Planu Odbudowy również ma wiązać się z dodatkowymi opłatami dla kierowców. Czy to gwóźdź do trumny dla starszych samochodów używanych?
Drożej, ale bardziej ekologicznie
Polska, Litwa, Estonia i Słowenia – to jedyne kraje w UE, które dodatkowo nie opodatkowały posiadaczy najbardziej emisyjnych pojazdów. Z tego względu nad Wisłą stare, emisyjne samochody sprowadzane z zagranicy cieszą się dużym zainteresowaniem. Według danych autobaza.pl, w II kwartale br. ponad 45% pojazdów na sprzedaż z drugiej ręki miało powyżej 200 tys. przebiegu, a co piąty miał więcej niż 16 lat.
– Po polskich drogach porusza się około 29 milionów samochodów, a średnia wieku auta to 14,3 lat. To pokazuje, że często w trasie możemy spotkać wiekowe pojazdy, które nie są przyjazne dla środowiska. Jednak wprowadzenie podatku ekologicznego, przy i tak wysokich cenach aut używanych, sprawi, że ich wartość jeszcze bardziej wzrośnie. Jeżeli byłby on opłacany np. przy rejestracji pojazdu, to finalnie sprzedający będzie chciał przerzucić ten koszt na kupującego – tłumaczy Marek Trofimiuk, ekspert autobaza.pl. – W Europie Zachodniej taka opłata to już standard, dlatego musimy się liczyć z tym, że zostanie ona prędzej czy później wprowadzona. To zachęta do przejścia na elektromobilność – dodaje.
W Krajowym Planie Odbudowy znajdują się zapisy, które mówią o wprowadzeniu dodatkowych opłat dla kierowców. W dokumencie początek ich obowiązywania jest zaplanowany na ostatni kwartał 2024 r.
Podatek ekologiczny w innych krajach
W Europie podatek ekologiczny został już wprowadzony w krajach mniej zamożnych niż Polska. Dobrym przykładem jest Bułgaria, w której opłata jest uzależniona od mocy silnika, roku produkcji oraz spełnianej normy emisji EURO.
– W Bułgarii za starszy pojazd o wysokiej mocy, jak np. 300 KM, możemy zapłacić nawet 700 EUR podatku rocznie. Warto pamiętać, że średnia pensja wynosi tam ok. 850 EUR. Jak więc widzimy, nawet w mniej zamożnym kraju można walczyć ze starymi, „kopcącymi” samochodami. W Czechach taka jednorazowa opłata mieści się w przedziale 121-202 EUR, a na Węgrzech wyznacza się ją w oparciu o moc silnika oraz wiek samochodu, a płaci się co roku – wyjaśnia Marek Trofimiuk, ekspert autobaza.pl. – Efekt wprowadzenia takiego podatku jest widoczny w Rumunii, gdzie ludzie zaczęli inwestować w nowe auta, niekoniecznie elektryczne, przez co rynek wtórny osiąga coraz gorsze wyniki – dodaje.
O krok dalej chce iść Holandia – kraj liderujący w promocji bezemisyjnego transportu. Tamtejszy rząd rozważa wprowadzenie podatku od kilometrów przejechanych autem. Od 2030 r. tzw. opłata kilometrowa ma doprowadzić do zmniejszenia się korków oraz ruchu samochodowego oraz niższej emisji dwutlenku węgla.
– W Królestwie Niderlandów dąży się do wyeliminowania samochodów z napędem diesla. Podatek od własności takiego starego auta może wynieść nawet 1575 EUR – jest on płatny każdego roku. W polskich standardach aż tak wysokie daniny nie są realne. Ciężko wyobrazić sobie także wprowadzenie opłat za przejechane kilometry i reakcję społeczeństwa na taką regulację – podsumowuje Marek Trofimiuk, ekspert autobaza.pl.
(fot. pixabay.com, źródło informacji: AutoISO Sp. z o.o.)
Proponuję:
diesel bez dpf serwisowany, nie kopcący, nie śmierdzący z legitnym przeglądem 1000 zł/rok
diesel kopcący, przegląd podbity u mirka za 100 zł bez oglądania auta 10 000zł/rok
diesel nowoczesny, benzyna nowoczesna, nie kopcące na czarno 200zł/rok
pozostałe stare benzyny 2000 zł/rok
Za 3 lata mamy piękne polskie drogi, bez pijaków za kółkiem, bez korków w miastach, bezpiecznie i ekologicznie.
Nie dziękujcie
spurek biedron timermans – macie swoją unie
Ja nie mam nic przeciwko wręcz przeciwnie. A Ty wolisz ruskich pewnie?
Timermans to człowiek Putina – był ambasadorem Holandii w Rosji Putina
No cóż, jakoś trzeba łatać budżetowe dziury spowodowane rozbuchanym rozdawnictwem wszelkiej maści „plusów” i robieniu zakópów za jeszcze nie wydrukowane dolary.
nie kompromituje się prostaku
Kolejny krok do podniesienia inflacji i zubożenia społeczeństwa najbardziej biednego.
Obecna „władza” – bardzo szybko wykończy ludzi uczciwie pracujących i mających cel w życiu (posiadanie własnego domu, samochodu, działki czy innych rzeczy).
Dobrze jest tylko – patologii – bo ona głosuje na PiS
Boże jaki ty głupi jesteś.
Robol masz 100% racji. Też jestem robolem co zapieprza by mieć za co żyć. Jak patrzę na towarzystwo pod Żabką na Lubartowskiej, to zastanawiam się po co to robię.
Jak zwykle, wzrost cen żywności to walka z otyłością, wzrost akcyzy to walka z alkoholizmem. Teraz chcą dowalić wzrost cen żeby wyeliminować niesprawne samochody. A wystarczyłoby po prostu podnieść stawkę za przegląd (bo nie była waloryzowana od kilku lat) i wprowadzić odpowiedzialność prawną (np. finansową) dla zakładu podbijającego przegląd grata z dziurawym wydechem.
Poza tym, ekologiczniej jest jednak naprawić i użytkować stary pojazd i go „dojeździć” niż go utylizować i wyprodukować w jego miejsce nowy. No ale, jakoś trzeba napędzać popyt na nowe samochody…
„W Polsce wprowadzenie Krajowego Planu Odbudowy również ma wiązać się z dodatkowymi opłatami dla kierowców”
I tu należy podziękować partii rządzącej za prawidłowo przeprowadzone negocjacje UE i twarde stanowisko w tej sprawie.
W internecie można poczytać jak to sprawnie przeprowadzili.
A może zakaz jazdy kolumn 5 litrowych limuzyn z posłami,zakaz lotow samolotami i smiglowcami? Tylko komunikacja zbiorowa.
Nieee,to trzeba biednym doj..ać! Nie stac ich na nowy,to jeszcze im dowalić. Ekologiczne jest uzywanie czegos jak najdluzej,a nie zmiana co roku na nowe a stare na smietnik. To jest ekologia.
Cała ta ekologia to złodziejstwo nastawione na wyłudzanie kasy i drenowanie portfeli ludzi. Greenpeace sponsorowany przez rosjan, te wszystkie spurki i inni idioci – chodzi im tylko hajs, nic więcej. Biznes niemający nic wspólnego z ratowaniem planety.
Samochodami starymi można jeździć (a co z tymi co posiadają blachę „zabytkowy”?). Ponownie wprowadzić kontrolę spalin przy przeglądzie rejestracyjnym a jeśli kopciuch pojawi się na drodze to od razu zabierać uprawnienia stacji, która podbiła dowód rejestracyjny.
I zweryfikować systemowo wykaz zarejestrowanych samochodów z przeglądami technicznymi i opłaconymi OC. Ale byłby wtedy przypływ do budżetu.