07/06/2026
690 680 960

Chomik wstrzymał ruch na dwupasmowej ulicy. Te zagrożone wyginięciem, waleczne zwierzęta, mieszkają w Lublinie (zdjęcia)

Przed laty chomiki europejskie występowały bardzo licznie, głównie na terenach wiejskich. W ostatnich latach ich liczebność drastycznie spadła. Dlatego też czynione są starania, aby ratować te kolorowe gryzonie przed wyginięciem.

Z pewnością wiele osób nie wie, że na terenie Lublina mieszkają zwierzęta, które zostały wpisane przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody na Czerwoną listę jako gatunek krytycznie zagrożony wyginięciem. Mowa o najbardziej kolorowym ssaku na starym kontynencie, czyli chomiku europejskim. W ostatnich latach zasięg występowania chomika zmniejszył się w Polsce o ponad 75 proc. Co więcej naukowcy szacują, że jak tak dalej pójdzie, to w 2030 roku zwierzę to wyginie całkowicie.

Przyczyn zmniejszania się liczebności tych gryzoni jest kilka. Mowa jest m.in. o mechanizacji rolnictwa, czy też zwiększaniu areałów pól uprawnych poprzez likwidację miedz, które stanowią schronienie dla tych zwierząt. Chomik uważany jest też za szkodnika, przez co przez lata był tępiony. Dlatego też na terenach miejskich może liczyć na względny spokój. Jednak nie wszędzie, na co wskazują miłośnicy zwierząt.

Jednym z miejsc, gdzie można spotkać chomiki europejskie, są górki czechowskie. Przed laty ustawiono tam nawet drewnianą figurkę tego zwierzęcia. Jak wskazują aktywiści, broniący tego terenu przed zabudową, znajduje się tam kilkadziesiąt rodzin chomika. Można na nie natknąć się podczas spacerów, zwłaszcza, że zwierzęta te nie uciekają na widok ludzi. Są bowiem bardzo waleczne. Stają na dwóch łapach, prychają, skrzeczą i szczekają, wysoko przy tym podskakując. Kiedy chomik się wkurzy, potrafi zaatakować w samoobronie nawet dużo silniejszych przeciwników.

Jak wskazuje Magdalena Zając z inicjatywy Górki Czechowskie Wietrznie Zielone, obecnie chomik ma okres godowy. Dlatego też przede wszystkim samce czują w sobie misję, silniejszą niż rozsądek. W wyniku tego często wpadają w poważne tarapaty, a nawet tracą życie. Kilka dni temu jeden z chomików poszukując samicy wbiegł na ul. Zelwerowicza. Spacerujące w pobliżu kobiety widząc zwierzę na jezdni postanowiły je ratować. Pojazdy się zatrzymały, a świadkowie chcieli przenieść chomika na drugą stronę dwupasmowej ulicy.

-Ich działania zatrzymał sam chomik, który jako dzikie zwierzę prędzej by paniom odgryzł palca, niż dał się ponosić gołymi rękoma. Zrobiłby to oczywiście w samoobronie. Lublinianki szybko zrozumiały, że nic na siłę, znalazły jednak sposób i przepłoszyły zwierzę z jezdni. Przygodę tą na pewno zapamiętają do końca życia. Należy bowiem pamiętać, że dzikich zwierząt nie dotykamy, nie łapiemy i nie straszymy. Zwłaszcza tak walecznych jak chomiki europejskie – mówi Magdalena Zając.

Wcześniej mieszkańcy okolic ul. Probostwo zaniepokoili się, jak to określili „dzikimi wrzaskami”. Podejrzewając, iż lis wpadł w jakąś pułapkę, zaalarmowali straż miejską. Na miejsce przyjechał patrol zajmujący się ratowaniem dzikich zwierząt. Jak się okazało, w studzience znajdował się chomik europejski, który nie mogąc się wydostać wydawał tego typu dźwięki. Został uwolniony i obecnie dochodzi do siebie, niebawem też odzyska wolność. Dołączy do swoich krewnych mieszkających na górkach czechowskich.

Aktywiści wskazują, że tego typu studzienek i innych niebezpiecznych miejsc bardzo dużo znajduje się przy oddawanych ostatnio inwestycjach. Dlatego też czynione są starania, aby tereny budów były sprawdzane pod kątem występowania tam chomików europejskich, a następnie ich przesiedlania w bezpieczniejsze dla nich miejsca.

– Przesiedlanie chomików z placów budów to dla nas bardzo ważna sprawa. Inaczej zwierzęta te nie maja szans na przetrwanie. Niestety Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska cały czas z oporami wydane na to zgody, nie zobowiązuje do tego również inwestorów. Ratowane są tylko te osobniki które mają szczęście w nieszczęściu i np. wpadną do studzienki itp. Reszta masowo ginie. Chcielibyśmy to w końcu zmienić. Przestać udawać, że chomiki nie mieszkają obok nas w mieście. I pozwolić im funkcjonować. Do tego potrzeba także sporej pracy – edukacyjnej wśród mieszkańców, w większości nie mających pojęcia, że takie dzikie chomiki mamy w Lublinie. Jest to bowiem ewenement, gdyż od tysięcy lat zwierzęta te kojarzone były tylko ze środowiskiem rolniczym – wskazują aktywiści.

Kolejnym problemem, na jaki zwracają uwagę obrońcy zwierząt, są koty, które potrafią zdziesiątkować kolonię chomików. O ile te niewielkie gryzonie są w stanie odeprzeć atak psa, to niektóre koty nie odpuszczają i zrobią wszystko, aby w końcu dopaść chomika. Dlatego apelują do okolicznych mieszkańców, aby nie wypuszczali kotów bez opieki, gdyż ich instynkt łowcy jest bardzo silny.

(fot. lublin112, Górki Czechowskie – wietrznie zielone)

21 komentarzy

  1. … parę lat temu widywałem je też na Ponikwodzie ( Rudnik ) ale niestety kocia plaga zrobiła swoje

    • To nie kocia,tylko plaga szubrawców (żeby mieli nieustającą biegunkę i nieprzemijające hemoroidy) które te koty wywożą na pola,do lasu i na łąki.

  2. Ocena: 0

    Mieszkam pod Lublinem. Kot sąsiadów, który w zimie gdzieś przepadł, wczesniej co roku znosił przed ich dom nie tylko szczury, krety i ptaki, ale też po kilkanaście chomików. Mało się przejmował ich zagrożeniem wyginięciem.

  3. Ocena: 0

    Jeszcze kilka lat temu widywałem chomiki przy Zemborzyckiej i Żeglarskiej, dziś stoją tam bloki, a losem chomików raczej nikt się nie przejął

  4. Dobrą robotę w tępieniu polnych szkodników robi karbid albo inny łatwopalny gaz.Wystarczy wrzucić bryłkę,zalać wodą,przykryć dziurę nuzią a po niedługim czasie podpalić-ale prze pomocy pochodni a nie zapalniczki.I nie przychylać się w trakcie podpalania,bo wam wasze kolano zęby wybije.

  5. Ocena: 0

    przebiegł mi przed autem na Witosa, parę tygodni temu, obok wiaduktu do Grygowej (strona od Felina)

    • Dziadek ze Slamsowa
      Ocena: 0

      Był chyba wielki i straszny, jak do tej pory to przeżywasz. 😆

    • Ocena: 0

      Kiedyś mieszkały dosłownie na przeciwko akademików UP, 50m od wejścia, przy chodniku prowadzącym na pętlę. Niejednego studenta pogryzły jak próbował złapać 🙂

  6. Ocena: 0

    przecież u kotów to ich natura, więc dlaczego mamy ich zamykać i trzymać pod kontrolą. tu powinny się odezwać środowiska broniące kotów.

  7. Ocena: 0

    Może i ukąszenie chimika boli ale to rany po Leszczynie goją się dłużej

  8. Ocena: 0

    Rarytas ten chomik jak nic.
    Tylko dla kogoś komu szkodnik nie niszczy posianych warzyw.

  9. Jasio z zerówki
    Ocena: 0

    Komentujący ustalili więc, że dla jednych to kolorowy miły ssak pod ochroną, a dla innych miej miły bo im wcina uprawy na przydomowych zagonkach.
    I bądź tu Bogiem i wysłuchaj jednych i drugich.
    Ja bym nie chciał Nim być.

    • Bycie bogiem to najlepsza fucha! Możesz mieć na wszystko wywalone jajca i nie słuchać błagań śmiertelników. Niech sobie sami radzą 🙂

  10. a wczoraj na Orkana okolo 21 pan jeż smigał w poprzek drogi 🙂