06/06/2026
690 680 960

Błyskawiczny proces wypuszczonego na wolność zabójcy. Mężczyznę doprowadzono do sądu i skazano na dożywocie

W jedno popołudnie odbył się proces i zapadł wyrok wobec 37-letniego Marcina M. Mężczyzna tydzień temu wyszedł na wolność, gdyż sąd nie zdążył wydać wyroku, a tym samym upłynął maksymalny okres tymczasowego aresztowania.

We wtorek przed Sądem Okręgowym w Lublinie odbył się proces 37-letniego Marcina M., oskarżonego o zabójstwo swojego brata. Jak już informowaliśmy, mężczyzna w ubiegłym tygodniu wyszedł na wolność, gdyż upłynął maksymalny okres dwóch lat tymczasowego aresztowania.

Miesiąc temu miała miejsce ostatnia rozprawa, na której poinformowano, iż proces dobiegł już końca, lecz ogłoszenie wyroku zostało przełożone na koniec stycznia. W międzyczasie sędzia zachorował więc nastąpiła konieczność wznowienia przewodu sądowego w tej sprawie, a tym samym proces musiał ruszyć od nowa.

Przeprowadzono go w dosłownie ekspresowym tempie. Sędzia zwrócił się do policji o doprowadzenie oskarżonego na salę sądową. Nie było z tym problemu, gdyż Marcin M. objęty był policyjnym dozorem, więc funkcjonariusze wiedzieli gdzie przebywa. Po kilku godzinach przewód sądowy został zakończony i zapadł wyrok.

Sąd uznał, że materiał dowodowy jest jednoznaczny, do tego mężczyzna początkowo przyznał się do winy i złożył szczegółowe wyjaśnienia, więc wina 37-latka nie budzi żadnych wątpliwości. Uznał, że zasługuje on na najsurowszą karę, jaka została przewidziana w polskim wymiarze sprawiedliwości, a więc na dożywocie. Mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero za 25 lat. Jednocześnie ma też zapłacić nawiązkę w kwocie 50 tys. zł. dla brata ofiary.

Przypomnijmy, do zbrodni doszło 13 grudnia 2018 r. na stacji paliw w Czemiernikach. Tego dnia obaj bracia Marek i Marcin wraz z partnerką tego drugiego wstąpili do baru zlokalizowanego na stacji paliw. Tam doszło pomiędzy nimi do kłótni, która przeniosła się się na zewnątrz lokalu. W pewnym momencie Marcin M. wyciągnął nóż i zadał bratu cios w głowę i w klatkę piersiową. Marek M. upadł, zaś jego brat wraz z partnerką oddalili się z terenu stacji paliw.

Jak później ustalono, do wszystkiego miała przyczynić się partnerka Marcina M. Kiedy bracia się pokłócili, miała ona powiedzieć do Marcina M., aby ten okaleczył brata. Jakby tego było mało, Kamila F. była też powodem kłótni obu braci. Marcin M. podejrzewał, że ta go zdradza właśnie z jego bratem. Kobieta również usłyszała zarzuty, obecnie czeka na proces.

Warto podkreślić, że Marcin M. odpowiadał w warunkach recydywy. Wcześniej za zabójstwo odsiedział on w więzieniu 15 lat. Na wolność wyszedł w sierpniu, kilka miesięcy przed tym, kiedy podniósł rękę na swojego brata. Kiedy mieszkańcy gminy Czemierniki dowiedzieli się, że odzyskał on wolność gdyż sąd nie zdążył z wydaniem wyroku, byli w szoku. Obawiali się bowiem, że mężczyzna zabije po raz kolejny. Jak tłumaczą, skoro nie wahał się pozbawić życia własnego brata, to bez skrupułów zrobi to z sąsiadem czy też inną, przypadkową osobą. Jednak Marcin M. nie wrócił do Bełcząca. Jak nam przekazano, przebywał w Radzyniu Podlaskim.

(fot. archiwum/Polsat)

41 komentarzy

  1. Ktoś musiał pociągnąć za sznurki aby barany z sądu wzięły się do roboty.

    • mozna??? – mozna! mam wrazenie ,że sądy specjalnie sie bawia w sądzenie przesuwanie rozpraw pod byle powodem i sprawy trwaja latami bywa też ,ze dla swoich ulegaja!!!!!-przedawnieniu! nieprawdopodobne- zreformowac i doprowadzic do pionu -sedzia moze ale nie musi taka jest teraz zasada i teeee kruczki! chooore

    • W tle może być np. atrakcyjna działka budowlana, dom po rodzicach. Po co mu ona w więzieniu.

    • Ocena: 0

      Dziwne 2 lata nie dali rady go skazać a jak PiS doszedł do władzy zamknęli go w tydzień 😉

  2. Warto podać źródło informacji 🙂

  3. Ocena: 0

    Czyżby choroba sędziego nie była przypadkiem?

  4. Ocena: 0

    ta *** też powinna dostać dożywocie…oj…szkoda, że w tym kraju nie ma łagrów…

  5. Ciekawe skad on weźmie 50 tys zł? Rozumiem że podatnicy zapłacą. Ma 37 lat z czego na tą chwilę 17 przesiedział w więzieniu. Dać mu coś do roboty a nie cale życie żyć za państwowe.. Takich powinno się utylizować a nie trzymać w więzieniu.

  6. Dwa lata dochodzenia przy niepodważalnych dowodach o jego winie. Karygodne zaniedbania. W głowie się nie mieści kto siedzi w tych sądach. Najgorsze że przez taką działalność cierpią tylko niewinni ludzie.

    • Ocena: 0

      2 lata i nagle sędzia zachorował. Bał się ogłosić wyrok? W sądzie najniższej instancji wyroki ogłasza się na ostatniej rozprawie procesu a nie czeka z tym do kolejnej. Śmierdzi to jak zatwardzenie u sędziego.

  7. Ocena: 0

    ,,Jednocześnie ma też zapłacić nawiązkę w kwocie 50 tys. zł. dla brata ofiary.” Zara zara sam se ma wypłacić?
    -co z tym ,,wolnym” kastowym?
    -co z Kamilką (kto ją teraz łubu dubu) i dlaczego nie siedzi?
    Smiechem, żartem może by tak sklonować tego ,,nowego” sędziego?

  8. Ciekawe jest to że każdy pracownik ma swojego przełożonego który go nadzoruje i może go ochrzanić obciąć kase lub zwolnić. W sądach tego nie ma -robią co chcą tylko media nieraz mogą to zmienić.

    • Ocena: 0

      Dokładnie. Tak się ustawili że odpowiadają sami przed sobą. 🙂 Brawo nietykalni, genialny układ ( zamknięty ).

    • pokazowka szeryfa ziobry
      tak własnie ziobro i kaczyński załatwili komende naciakami tu akurat im sie udało

  9. Ocena: 0

    ciekawie czy jusz sedzia wyzdrowiała to sa polskie sady

  10. Ocena: 0

    no no …Brawo sond….szkoda tylko ze musiał ktoś zginąć zeby bandyta trafił tam gdzie już dawno powinien