Audi uderzyło w latarnię, nikt nie przyznaje się do kierowania pojazdem (zdjęcia)
19:35 13-12-2020 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 19 na ul. Jutrzenki w Lublinie. W rejonie skrzyżowania z ul. Watykańską samochód osobowy uderzył w słup latarni. Na miejscu interweniowała policja.
Jak wstępnie ustalono, kierujący audi mężczyzna jechał od strony ul. Jutrzenki. Na łuku jezdni pojechał prosto, w wyniku czego auto uderzyło w betonowy słup latarni. Świadkowie widząc, co się stało, powiadomili o wszystkim policję.
Funkcjonariusze drogówki zastali obok auta dwóch nietrzeźwych mężczyzn. Badanie alkomatem wykazało, że jeden z nich miał pół promila alkoholu, a drugi blisko dwa promile w organizmie. Żaden z nich nie przyznał się do kierowania pojazdem. Obecnie prowadzone są czynności mające na celu ustalenie szczegółowych okoliczności zdarzenia. Policyjni technicy zabezpieczą ślady, które pozwolą na ustalenie, kto kierował audi.
W rejonie zdarzenia nie ma utrudnień z przejazdem.



(fot. lublin112.pl)
Jaki problem, z holować samochód na parking, i nie wydawać go do wyjaśnienia. Liczyć za każdy dzień przetrzymania, a nie są to groszowe sprawy. Sprawca raz dwa się przyzna.
Już ci mówię jaki problem: sprawca zapadnie się pod ziemię, samochód będzie zajmował miesiącami miejsca, a ostatecznie miasto będzie musiało płacić za złomowanie.
Mimo wszystko chyba i tak lepiej zrzec się samochodu (które de facto nadaje się tylko do kasacji) niż odpowiadać karnie (i napsuć sobie w papierach) za jazdę pod wpływem.
Chcieli w tej sprawie przesłuchać latarnię, ale okazało się, że milczy jak słup.
Ja zaproponuje rozwiązanie w takich przypadkach , wszyscy uczestnicy w pojeździe powinni być jednakowo traktowani , jakby kierowali pod wpływem , wtedy szybko by się przyznawali , który pijus kierował…
Jak pójdziesz na domówkę i gospodarz „wypadnie” przez okno to też wszyscy mają odpowiadać jednakowo za zabójstwo? Nikt się nie przyzna, bo nie ma w tym interesu (dylemat więźnia, mówi Ci to coś?), a jeśli jedna osoba wskaże na drugą, to ta druga odwdzięczy się tym samym (bo nic nie traci). Nie ma winnego – nie ma sprawy.
Bzdura.
Niby racja. Tyle tylko, że człowiek nie działa zero-jedynkowo. Tak więc nie da się sprowadzić problemu do dylematu więźnia. Coś wiesz, że dzwoni, ale nie wiesz w którym kościele.
Bo po procentach najlepiej jechać furmanko , koń sam zaprowadzi do celu???
po co badac jak sie nei przyznaja to obu taka sama kara i juz
czy ta kałdi można nazwać już klasykiem???
kierowca z pewnością zbiegł, a pozostali to pasażerowie którzy będąc pijani poprosili nieznaną osobę o poprowadzenie samochodu. Oczywiście nie znają żadnych danych kierowcy i nie potrafią go opisać bo byli pijani. No i wszystko jasne.
Takie bajeczki to przechodzą na prowincji.
Przecież w Warszawie to się nie działo.
A Warszawa to niby czym się różni od Lublina? Chyba tym, że więcej tam ludzi ze wschodu Polski niż w całym Lublinie.
No to gdzie nie byłoby na prowincji? W Świdniku?
Wezmą odciski palców z kierownicy i zaraz się winny znajdzie.
ło matko, wystarczy sprawdzić kto trzymał łapska na kierownicy i po temacie.
Franiu ,ałdi się rozwaliło o słup a ciebie nie ma ? nie komentujesz ? …. jak tu żyć ? no jak ?
Franio ma wekendy terapię ,wiec go nie ma .Wróci w poniedzialek to skomentuje
Lekarzu terapełto. Wracaj do szkoły to się nauczysz stawiania znaków interpunkcyjnych.