Co chwila pisk opon i dźwięk klaksonów – to w ostatnich dniach codzienności na al. Witosa w Lublinie, gdzie trwa remont wiaduktu kolejowego. Pracujące tam osoby obawiają się o swoje życie, kierowcy zaś narzekają na oznakowanie.
Jest i drugie dno, kierowcy muszą się martwić o swoje samochody też jadąc przez takie miejsca – dlaczego? Otóż przykładowo na Męczenników Majdanka roboty drogowe to masakra, jeden pas można przeżyć, ale przekopana została szosa wzdłuż, zasypane to ziemią i po deszczu mamy jedną wielką dziurę w tym miejscu (nieumiejętność robotników, nawet nie poprawione tylko tak zostało), tylko czekać, aż ktoś urwie tam koło. Wszyscy muszą teraz jechać tam na 1 biegu, wolniej niż idzie się piechotą, korek jest masakryczny, nikt na to uwagi nie zwrócił – chodzi o sytuację, gdy jedzie się w kierunku ul. Fabrycznej. Nie dość, że niebezpiecznie, to jeszcze wstrzymuje to ruch.
A nie można oznaczyć tego miejsca jakimś znakiem świetlnym lub znakami większego rozmiaru znajdującymi się odpowiednio wcześniej względem miejsca wykonywania prac? Jechałem tam w jedną i drugą stronę kilka razy i miejsce jest bardzo słabo oznaczone a na dodatek łączy się tam wiele pasów. Zwężenie od prac jest konkretne, bo z trzech lub dwóch pasów (w zależności od kierunku jazdy) robi się jeden a jedyne co widać to mały znak informujący o tym, że droga się zwęża a większe znaki są bezpośrednio przy zwężeniu. Wydaje mi się, że duża część kierowców nie zauważa tego małego znaku i odpowiednio wcześniej nie redukuje prędkości. Lepsze oznaczenie skłoniłoby kierowców do bezpieczniejszej jazdy, bo ostrzeżenie o pracach byłoby odpowiednio wcześniej widoczne a obecnie to niektórzy uświadamiają sobie, że tam są prace dopiero jak do nich dojeżdżają.
Tommi
Ocena: 0
Jeżeli skontrolowano oznaczenie robót i jest ono zgodne z przepisami! To może teraz należy oznakować roboty zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Kilometr wcześniej pierwsze znaki sygnalizujące roboty na drodze, po drodze dużo migającego pomarańczowego, a 100 metrów przed robotami bariery metalowe lub betonowe ułożone w klin tak, żeby wymusić wjazd na lewy lub prawy pas!
sdf
Ocena: 0
proste i logiczne
hehe
Ocena: 0
… przesadziłeś 😉
… jeszcze bariery Ci się marzą ? W tym mieście tak się nie da.
Może nie kilometr wcześniej ale z 200 m wcześniej niż dotąd, bo faktycznie sam czułem się lekko zaskoczony sytuacją a źle nie jeżdżę (opis a nie przechwałka 😉
Kilka dni temu zdezorientowany kierowca wjechał wprost na nasz pas i parę aut przede mną stawało dęba by uniknąć kraksy; na szczęście zdołał powrócić między słupki/pachołki. Zrobił to tak szybko, że nie podejrzewam go o brak refleksu czy doświadczenia, to raczej złe oznakowanie.
Tłumaczenie, że wszystko jest zgodnie z przepisami przypomina Hegla z jego „Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów”, przecież tu gołym okiem widać, że jest źle. Czy trzeba czekać aż zdarzy się tragedia ?
Osobny temat to niedostateczna jakość nawierzchni na łuku. Łatwo tam stracić przyczepność na uskokach a tarcie poślizgowe jest dużo mniejsze od tocznego i pojazd sunie po prostej, często na przeciwny pas (ostatnio 5 października Suzuki dachowało i zderzyło się z 2 pojazdami) http://www.lublin112.pl/grozny-wypadek-al-witosa-dachowalo-suzuki-droga-zablokowana-zdjecia/
Tłumaczenie, że jechał za szybko lub zdezelowanym autem jadącemu z przeciwka zdrowia/życia nie przywróci. Jeśli mamy eliminować „mistrzów prostej” to nie kosztem normalnych kierowców!
Benzo
Ocena: 0
Szkoda że nie ma zdjęć zrobionych z drugiej strony jadąc od Felina bo tam na pewno nie zostało to zrobione jak należy. Iniech się głupio nie tłumaczą. Wykonawca stwarza realne zagrożenie w ruchu lądowym. Znaki powinny być ustawione przed zakrętem o wykonywanych pracach za zakrętem. Jeśli się obawiają o swoją pracę to niech przestawią znaki i nie będzie obaw a jak nie to niech nie narzekają na kierowców bo przy dużym natężeniu i prędkość 50km. jest trudno to zobaczyć a co mówić o reakcji.
gość
Ocena: 0
Oznakowanie i wszystko jest ale kierowcy nie stosują się do tych znaków, a kierowcy przejeżdżają przez wyłączony pas gdzie pracują robotnicy, tam nie brakuje oznaczenia tylko zdrowego rozsądku u kierowców. Najlepszym rozwiązaniem było by ustawienie foto radaru w tym miejscu na czas robót, oprócz nauki jazdy nikt się do ograniczenia nie stosuje nie stosuje .
RG
Ocena: 0
Dzisiaj jechałem tamtędy max 30km/h i jeden z robotników o mało nie wskoczył mi pod maskę,więc może bezpieczniej jechać tamtędy szybciej – oczywiście to sarkazm.Robotnicy to nie święte krowy i jeśli już musząprzejść przez jezdnie powinni trochę bardziej uważać
Betonowy janusz
Ocena: 0
Wystarczly by jakiekolwiek znaki przed zakretem bo jestem pewien jak przeniosą się na kolejny pas to będzie bardzo źle
W.
Ocena: 0
Pracownicy: Obawiamy się o swoje życie, kierowcy pędzą jak szaleni!
Kierowcy: Pędzimy, bo nie wiemy co jest za zakrętem, może by tak ustawić znaki PRZED zakrętem?
Pracownicy: Nie no po co, przecież jest zgodnie z przepisami, poza tym była kontrola i wszystko ok.
Polacy jak zwykle na bakier ze zdrowym rozsądkiem. Sytuacja analogiczna do pieszych.
Typowy pieszy: Boję się przechodzić przez przejście, kierowcy nie uważają i w końcu mnie ktoś rozjedzie.
Mądry pieszy: To może by się tak rozglądać przed wejściem na każdy pas ruchu, czy jakiś bałwan/ślepy/zaspany nie jedzie?
Typowy pieszy: Nie no, po co, przecież mam pierwszeństwo!
pS
Ocena: 0
oznakowanie ustawia zarząd dróg to do nich pretensje nie do pracowników
nieudaczniki
Ocena: 0
oznakowanie jest ch***wo tragiczne. Jadąc od Świdnika, przed zakrętem jedynie jeden znaczek o robotach drogowych… wypadasz z zakrętu i prawie wpadasz na te biało czerwone słupki !!!!
Żadnej informacji o zwężeniu z dwóch do jednego pasa !!! Co a * bez wyobraźni to ustawiał ?
aernd
Ocena: 0
Widzialem jak na zachodzie sa oznakowane takie miejsca.Niestety nasi drogowcy nie maja o tym pojecia jak to sie robi
Jest i drugie dno, kierowcy muszą się martwić o swoje samochody też jadąc przez takie miejsca – dlaczego? Otóż przykładowo na Męczenników Majdanka roboty drogowe to masakra, jeden pas można przeżyć, ale przekopana została szosa wzdłuż, zasypane to ziemią i po deszczu mamy jedną wielką dziurę w tym miejscu (nieumiejętność robotników, nawet nie poprawione tylko tak zostało), tylko czekać, aż ktoś urwie tam koło. Wszyscy muszą teraz jechać tam na 1 biegu, wolniej niż idzie się piechotą, korek jest masakryczny, nikt na to uwagi nie zwrócił – chodzi o sytuację, gdy jedzie się w kierunku ul. Fabrycznej. Nie dość, że niebezpiecznie, to jeszcze wstrzymuje to ruch.
A nie można oznaczyć tego miejsca jakimś znakiem świetlnym lub znakami większego rozmiaru znajdującymi się odpowiednio wcześniej względem miejsca wykonywania prac? Jechałem tam w jedną i drugą stronę kilka razy i miejsce jest bardzo słabo oznaczone a na dodatek łączy się tam wiele pasów. Zwężenie od prac jest konkretne, bo z trzech lub dwóch pasów (w zależności od kierunku jazdy) robi się jeden a jedyne co widać to mały znak informujący o tym, że droga się zwęża a większe znaki są bezpośrednio przy zwężeniu. Wydaje mi się, że duża część kierowców nie zauważa tego małego znaku i odpowiednio wcześniej nie redukuje prędkości. Lepsze oznaczenie skłoniłoby kierowców do bezpieczniejszej jazdy, bo ostrzeżenie o pracach byłoby odpowiednio wcześniej widoczne a obecnie to niektórzy uświadamiają sobie, że tam są prace dopiero jak do nich dojeżdżają.
Jeżeli skontrolowano oznaczenie robót i jest ono zgodne z przepisami! To może teraz należy oznakować roboty zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Kilometr wcześniej pierwsze znaki sygnalizujące roboty na drodze, po drodze dużo migającego pomarańczowego, a 100 metrów przed robotami bariery metalowe lub betonowe ułożone w klin tak, żeby wymusić wjazd na lewy lub prawy pas!
proste i logiczne
… przesadziłeś 😉
… jeszcze bariery Ci się marzą ? W tym mieście tak się nie da.
Bariery to we łbach mają urzędnicy
Może nie kilometr wcześniej ale z 200 m wcześniej niż dotąd, bo faktycznie sam czułem się lekko zaskoczony sytuacją a źle nie jeżdżę (opis a nie przechwałka 😉
Kilka dni temu zdezorientowany kierowca wjechał wprost na nasz pas i parę aut przede mną stawało dęba by uniknąć kraksy; na szczęście zdołał powrócić między słupki/pachołki. Zrobił to tak szybko, że nie podejrzewam go o brak refleksu czy doświadczenia, to raczej złe oznakowanie.
Tłumaczenie, że wszystko jest zgodnie z przepisami przypomina Hegla z jego „Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów”, przecież tu gołym okiem widać, że jest źle. Czy trzeba czekać aż zdarzy się tragedia ?
Osobny temat to niedostateczna jakość nawierzchni na łuku. Łatwo tam stracić przyczepność na uskokach a tarcie poślizgowe jest dużo mniejsze od tocznego i pojazd sunie po prostej, często na przeciwny pas (ostatnio 5 października Suzuki dachowało i zderzyło się z 2 pojazdami)
http://www.lublin112.pl/grozny-wypadek-al-witosa-dachowalo-suzuki-droga-zablokowana-zdjecia/
Tłumaczenie, że jechał za szybko lub zdezelowanym autem jadącemu z przeciwka zdrowia/życia nie przywróci. Jeśli mamy eliminować „mistrzów prostej” to nie kosztem normalnych kierowców!
Szkoda że nie ma zdjęć zrobionych z drugiej strony jadąc od Felina bo tam na pewno nie zostało to zrobione jak należy. Iniech się głupio nie tłumaczą. Wykonawca stwarza realne zagrożenie w ruchu lądowym. Znaki powinny być ustawione przed zakrętem o wykonywanych pracach za zakrętem. Jeśli się obawiają o swoją pracę to niech przestawią znaki i nie będzie obaw a jak nie to niech nie narzekają na kierowców bo przy dużym natężeniu i prędkość 50km. jest trudno to zobaczyć a co mówić o reakcji.
Oznakowanie i wszystko jest ale kierowcy nie stosują się do tych znaków, a kierowcy przejeżdżają przez wyłączony pas gdzie pracują robotnicy, tam nie brakuje oznaczenia tylko zdrowego rozsądku u kierowców. Najlepszym rozwiązaniem było by ustawienie foto radaru w tym miejscu na czas robót, oprócz nauki jazdy nikt się do ograniczenia nie stosuje nie stosuje .
Dzisiaj jechałem tamtędy max 30km/h i jeden z robotników o mało nie wskoczył mi pod maskę,więc może bezpieczniej jechać tamtędy szybciej – oczywiście to sarkazm.Robotnicy to nie święte krowy i jeśli już musząprzejść przez jezdnie powinni trochę bardziej uważać
Wystarczly by jakiekolwiek znaki przed zakretem bo jestem pewien jak przeniosą się na kolejny pas to będzie bardzo źle
Pracownicy: Obawiamy się o swoje życie, kierowcy pędzą jak szaleni!
Kierowcy: Pędzimy, bo nie wiemy co jest za zakrętem, może by tak ustawić znaki PRZED zakrętem?
Pracownicy: Nie no po co, przecież jest zgodnie z przepisami, poza tym była kontrola i wszystko ok.
Polacy jak zwykle na bakier ze zdrowym rozsądkiem. Sytuacja analogiczna do pieszych.
Typowy pieszy: Boję się przechodzić przez przejście, kierowcy nie uważają i w końcu mnie ktoś rozjedzie.
Mądry pieszy: To może by się tak rozglądać przed wejściem na każdy pas ruchu, czy jakiś bałwan/ślepy/zaspany nie jedzie?
Typowy pieszy: Nie no, po co, przecież mam pierwszeństwo!
oznakowanie ustawia zarząd dróg to do nich pretensje nie do pracowników
oznakowanie jest ch***wo tragiczne. Jadąc od Świdnika, przed zakrętem jedynie jeden znaczek o robotach drogowych… wypadasz z zakrętu i prawie wpadasz na te biało czerwone słupki !!!!
Żadnej informacji o zwężeniu z dwóch do jednego pasa !!! Co a * bez wyobraźni to ustawiał ?
Widzialem jak na zachodzie sa oznakowane takie miejsca.Niestety nasi drogowcy nie maja o tym pojecia jak to sie robi