05/06/2026
690 680 960

5-latek poparzył w przedszkolu twarz. Dziecko chciało tylko zdezynfekować dłonie

Chłopiec po powrocie z przedszkola miał zaczerwienioną twarz, potem stan dziecka zaczął się pogarszać. Okazało się, że skóra jest poparzona. Trop prowadził do pojemnika z płynem do dezynfekcji rąk.

Zwykła dezynfekcja dłoni zakończyła się dla jednego z chłopców poparzeniami twarzy. Wszystko wydarzyło się w przedszkolu w Rozkopaczewie w gminie Ostrów Lubelski w powiecie lubartowskim. Placówka zlokalizowana jest budynku miejscowej Szkoły Podstawowej.

Kiedy 5-letni Mikołaj wrócił z zajęć do domu, jego mama zwróciła uwagę, że twarz dziecka jest nienaturalnie czerwona. Z godziny na godzinę sytuacja robiła się coraz poważniejsza, wszystko wskazywało, iż skóra dziecka została poparzona. Potwierdził to także lekarz, do którego kobieta udała się z dzieckiem.

Pani Anna od razu zaczęła ustalać, co się stało. Dowiedziała się, że kiedy jej syn podszedł do ustawionego w placówce dystrybutora z płynem do dezynfekcji dłoni, część płynu prysnęło mu na twarz. Jednak okazało się również, że w urządzeniu miał się znajdować inny specyfik.

– W wyniku zaniedbania personelu szkoły, zamiast płynu do dezynfekcji rąk, był tam płyn do dezynfekcji powierzchni. Skończyło się to u syna oparzeniem II stopnia. Jednak na tym nie koniec, gdyż czeka go jeszcze leczenie, ból i blizny – wyjaśnia pani Anna.

Chłopiec trafił do szpitala w Łęcznej, gdzie znajduje się Wschodnie Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej. Tam udzielono mu pomocy. Z kolei szkoła zapewnia, że w pojemniku znajdował się płyn do dezynfekcji rąk, choć rzeczywiście na opakowaniu znajdowała się informacja, iż jest to płyn do dezynfekcji powierzchni. Preparat placówka otrzymała z Ministerstwa Edukacji i Nauki.

– Faktycznie był problem z jednym z pojemników, który został wcześniej uszkodzony i przeciekał. W związku z tym pani sprzątająca wymieniła pojemnik. Użyła jednak pustego pojemnika po płynie do dezynfekcji powierzchni, ale napełniła go płynem do dezynfekcji rąk. Zapewnia, że wcześniej dobrze go umyła gotowaną wodą. Tłumaczyła, że chciała uratować jak najwięcej płynu do dezynfekcji rąk, nie spodziewała się, że to mogło mieć takie konsekwencje – wyjaśnia nam dyrektor Szkoły Podstawowej im. Św. Jana Pawła II w Rozkopaczewie Anna Czubacka.

Przedstawiciele placówki zapewniają również, że przestrzegane są w niej wszystkie procedury dotyczących bezpieczeństwa uczniów i przedszkolaków. Przyznają jednocześnie, że owe opakowanie po płynie do dezynfekcji powierzchni nie powinno zostać użyte do tego celu. Wobec pracownicy, która wykorzystała pojemnik, mają zostać podjęte odpowiednie kroki. Jak nam przekazano, kobieta dostała upomnienie, gdyż do tej pory nie było żadnych problemów.

Sprawą zajmuje się także policja oraz Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna. Ta druga przeprowadziła już kontrolę w placówce, jednak nie wykazała ona żadnych nieprawidłowości. Szkoła sama przyznała, iż pojemnik od razu po zdarzeniu, został wymieniony na właściwy.

Policja prowadzi zaś czynności wyjaśniające. Ustalane jest, czy w ten sposób nie doszło do narażenia przedszkolaków na utratę życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

(fot. nadesłane)

38 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Do powierzchni! szok. Dyr do odwołania skoro nie umie zarządzać placówką i podległymi osobami.

    • Ocena: 0

      Eee tam, zaraz do odwołania… szkoła imienia Św. JPII to najwyżej do spowiedzi, pokuta w postaci stosownej wielkości „cołaski”… rozgrzeszenie murowane.

  2. Ocena: 0

    Rodzina już zaciera ręce bo czuje kasiore z odszkodowania.
    Brać prawnika i wycisnąć jak gąbke.

    • żebyś sobie tak poparzył między nogami jeśli oczywiście coś tam masz w co wątpię

  3. Biedny dzieciak, aby tylko nie został mu trwały ślad

    • Spokojnie. Nic mu nie zostanie. Zdarzenie było wypadkiem, ale na szczęście bez poważnych konsekwencji.

  4. Mamusia histeryczka. Brrrr.

  5. Anjela Solejukówna I (pierwsza)
    Ocena: 0

    Dzieciak miał sobie zdezynfekować łapki, a umył buzię ???

  6. Ocena: 0

    Czy w tym przedszkolu inne dzieci korzystały z tego płynu i czy miały jakiekolwiek objawy? Czy inne dzieci pryskały się tym płynem po twarzy? Pytam, bo skoro ten płyn miał powodować oparzenia twarzy, to nie ma powodu, aby nie powodował oparzeń rąk u każdego brzdąca, który z niego skorzystał.

  7. Ocena: 0

    I narobiła baba problemu, płyn wart ile w takiej ilości jak biorą szkoły? 10 – 20 zł a chłopak może mieć ślad na całe życie, już pomijam dotychczasowe koszty i konsekwencję jakie ponoszą rodzice.

  8. W Polin żadnego odszkodowania nie będzie,jeszcze rodzina chłopca na wiosce będzie mieć problemy,bo święty spokòj zakłòcili zgłaszając wypadek.

  9. Ocena: 0

    wina tuska

  10. Dyrektor powinien stracić pracę.

    • Z którego art. mądralo? 🙂

      • Kowidowy kodeks postępowań
        Ocena: 0

        Sanepid omikron. Dyrdymał 1 punkt 2.

        • Jesteś pewien?
          Przecież dyrdymał 1 pkt 2 każe takie przypadki rozstrzeliwać, a to jest zarezerwowane dla mundurowych.
          Może jednak dyrdymał 1 pkt. 1 mówiący o wieszaniu?
          😉