Trwa ustalanie, do której rzeźni wieziono „leżaki”. Sprawą krów zajęła się prokuratura (zdjęcia)
08:52 15-07-2022 | Autor: redakcja
Prokuratura wszczęła postępowanie dotyczące transportu chorych krów, tzw. leżaków, który został zatrzymany koło Parczewa. Śledczy przede wszystkim będą wyjaśniać, dokładny sposób transportu zwierząt, chcą też ustalić, z jakiego gospodarstwa były one zabrane, jak też kto był ich odbiorcą. Wszystko dlatego, że pomimo zakazu zdarzają się przypadki procederu zabijania tego typu krów w ubojniach. Ogólnie czynności prowadzone są w kierunku znęcania nad zwierzętami.
Przypomnijmy, ciężarówkę z chorymi krowami ujawniono we wtorek w trakcie wspólnych działań Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie i przedstawicieli Fundacji Viva. Trzy z krów, znajdujące się w oddzielnej części pojazdu, okazały się tzw. leżakami, czyli wycieńczonymi krowami mlecznymi, które nie są w stanie stać o własnych siłach.
Jak wyjaśniają przedstawiciele Fundacji Viva, jedno ze zwierząt było w szczególnie tragicznym stanie. Leżało na boku i ledwo oddychało, co wskazywało na agonię. Krowy były tak słabe, że trudno im było utrzymać głowy w górze. Jedna opierała głowę o kraty, zaś druga była krótko przywiązana do burty samochodu w taki sposób, że jej głowa praktycznie wisiała w powietrzu. Dwie z krów miały na nogach zawiązane pasy transportowe. Było więc jasne, że te zwierzęta nie weszły same na samochód, jak twierdził kierowca, tylko zostały na niego wciągnięte.
Zgodnie z prawem do ubojni mogą być przewożone tylko i wyłącznie zwierzęta zdrowe, będące w stanie samodzielnie się poruszać. O losie tzw. leżaków, czyli krów chorych lub posiadających urazy, decyduje lekarz weterynarii. Często zezwala on na ubój z konieczności, jednak odbywa się on wtedy na terenie gospodarstwa. Wówczas musi na miejsce przyjechać pracownik rzeźni i z zachowaniem specjalnych procedur dokonać uboju zwierzęcia. Nie każdy zakład się na to zgadza, dlatego też wciąż zdarzają się przypadki łamania prawa i transportu oraz uboju takich krów w rzeźniach.
Galeria zdjęć
(fot. Fundacja Viva)
Czy na koniec mamy mięso z chorych zwierząt na pułkach do sprzedaży.
Coś ty taki zdziwiony?? Ludzie i g****o zjedzą aby było dobrze przyźądzone i zapakowane.
Nie poznasz się. Tanie mięso mielone wieprzowo wołowe z księżyca nie spadnie.
Ty – może zdecyduj się w końcu, czy w wojsku, w pułkach, czy do sprzedaży?
A co do branży mięsnej w Polsce – to jest to taka patologia (a jednocześnie „święta krowa” całej gospodarki) nie od wczoraj i nikt nie ma odwagi wziąć tego za pysk i poustawiać.
Sól wypadowa.
„Odświeżanie” wędlin.
Skupowanie padliny…
Pasmo „wizerunkowych sukcesów” branży.
Ciekawe jakie ustalenia chyba kierowca wie od kogo wziął i gdzie z tym jechał …
Na tortury go!
Co to ma być!
Każda krowa ma kolczyk z indywidualnym numerem, więc ustalenie z jakiego gospodarstwa pochodzą (czyli kto jest właścicielem) nie stanowi problemu.
Ale tu chodzi o to że nie wiadomo dokąd miały jechać, bo policja zapomniała kierowcy spytać dokąd jedzie 🙂
Wygląda że 50 % mięsa w sklepach to padlina, rolnik sprzeda żeby coś na zwierzęciu zarobić, a masarnia taniej kupi. Po kilku dniach w lodówce zrobi się sliska i będzie do wyrzucenia.
Ważne że cena z kosmosu.
Pominę temat jakości pozyskanego w ten sposób mięsa, ale ludzie którzy doprowadzają zwierzęta to takiego stanu to zwykli zwyrodnialcy. Powinno się ich dobrze sprawdzić, możliwe że mają skłonności do przemocy również wobec ludzi.
Szpitale są pełne ,,leżaków”, jacy zwyrodnialcy to spowodowali?
Smacznego burgerka za trzy dychy!
Na maka wiózł.
Promocja wołowiny! Dziś na obiad, ziemniaczki z kefirem.
Kefirem od tej krówki?
Takie zwierzę powinno zostać uśpione a nie zarzynane. Dobrać się do kierowcy to wszystko powie. Przecież miał zlecenie na dowiezienie bydła.
Jak wybijali świnie z chlewni od rolnika bo świńską grypa była stwierdzona ,to zabijali i wywozili wszystkie ale nic nie mogło się zmarnować bo robiono z nich konserwy dla wojska.
Wojskowej konserwy chyba nie jadłeś to co w marketach to psia karma.